Z prezesem Latą powinna odlecieć też ministra Mucha

Robert Małolepszy
Robert Małolepszy
Robert Małolepszy Fot. Polskapresse
Organizacja Euro w Polsce to bez wątpienia wielki sukces. Nawet najwięksi sceptycy muszą przyznać, że w świat poszła informacja - Polska (Ukraina też) to fajne miejsce, gdzie ludzie są gościnni, piwo znośne, wódka tania i dobra, a dziewczyny piękne. Do tego jest bezpiecznie, hotele są dobre, lotniska nowoczesne, a i od czasu do czasu autostrada się trafi.

O tym, że poradzimy sobie z organizacją Euro, byłem przekonany od pierwszego dnia przyznania nam turnieju, o czym zresztą pisałem i mówiłem wielokrotnie. No bo czym jest zorganizowanie przyjazdu i pobytu nawet 100 tysięcy kibiców na jeden mecz w porównaniu do mszy papieskiej na milion osób, które organizowaliśmy przez lata pontyfikatu naszego papieża wiele razy.

Dlatego też nie zamierzam dziś chwalić jakoś przesadnie ani szefa spółki PL 2012 Marcina Herry, ani tym bardziej ministry Joanny Muchy, która z organizacją turnieju miała tyle wspólnego co nic.

Tak naprawdę dopiero teraz zaczyna się walka. O to, by nie zmarnować sukcesu Euro...

Jeśli już trzeba o czymś pisać w kontekście pani ministry, to o tym, że to niestety Joanna Mucha była jedną z tych osób, które walnie się przyczyniły do naszej jedynej porażki czy wręcz klęski podczas Euro, czyli zadym przed meczem z Rosją i po nim. To pani ministra, rozpoczynając dyskusję o przeniesieniu reprezentacji Rosji do innego hotelu w Warszawie, wznieciła pożar, którego niestety nie udało się opanować. Oczywiście to nie jej wina, że policja nie umiała w sposób profesjonalny zatrzymać rosyjskich kiboli we Wrocławiu. Tym bardziej nie jej winą jest fakt, że szef rosyjskich kibiców ewidentnie chciał wywołać zadymy w Polsce, prowokując na każdym kroku nasze kibolstwo.

Chyba każdy był poirytowany, czytając jego wypowiedzi o słusznej karze dla polskich stewardów we Wrocławiu, po tym, jak sieć obiegły szokujące filmiki z zajść po meczu Rosja - Czechy.

Niestety, choć jestem całkowitym przeciwnikiem teorii spiskowych, w tym przypadku trudno nie wierzyć, że zadymy w Warszawie nie tylko były na rękę naszym wschodnim sąsiadom, ale że oni z premedytacją przyłożyli do nich rękę.

Zadymy przed meczem z Rosjanami mają jednak i pozytwny efekt - całkowitą, mam nadzieję (choć to nadzieja raczej płonna,) kompromitację środowiska tzw. kiboli. Dziś nie broni ich już nawet szef największej partii opozycyjnej, który wręcz zaprzecza, że jego ludzie kiedykolwiek flirtowali z krzyczącymi "Donald, matole, twój rząd obalą kibole".

Okazało się, że bez kibolstwa doping na stadionach też może być świetny. Że "pikniki" mogą stworzyć superatmosferę. I właśnie ci zwykli, czasem niedzielni kibice są największymi zwycięzcami Euro. Wszyscy - także, a może przede wszystkim ci, którzy nie mając biletów na mecze, tysiącami chodzili na treningi Niemców w Gdańsku, Holendrów w Krakowie (znów kompromitacja kibolstwa, które jako jedyne nie umiało zachować się na stadionie Wisły) czy Portugalczyków w Opalenicy, zasłużyli na owacje.

CO MYŚLISZ O PŁACENIU ZA TREŚCI W INTERNECIE? WYPEŁNIJ ANKIETĘ, WEŹ UDZIAŁ W KONKURSIE I WYGRAJ IPADA

Transparent, który Ronaldo i spółka przygotowali na koniec pobytu w swej bazie ("Dziękujemy Opalenico"), znacząco wybiega poza standardową uprzejmość ludzi wielkiego świata, do jakich z całą pewnością należą współcześni piłkarze. Podobnie rzecz ma się z euforycznymi relacjami piłkarskich działaczy i samych futbolistów z pobytu niemieckiej reprezentacji w Gdańsku, Hiszpanów w Gniewinie, Czechów we Wrocławiu, Irlandczyków w Poznaniu.

Fakt, że aż 13 reprezentacji zamieszkało w Polsce i wysłannicy mediów z ich krajów słali do swych ojczyzn relacje, jak to dobrze mieszka się ich bohaterom w naszym kraju, są warte więcej niż najlepsze kampanie reklamowe, za które musielibyśmy zapłacić miliony.

Dopiero teraz, po Euro, za rok, dwa kibice, a wówczas już turyści, zachęceni pozytywnym obrazem Polski w ich mediach, zaczną do nas przyjeżdżać. I tak naprawdę na tę falę musimy być gotowi, bo kibicowi tak wiele do szczęścia nie potrzeba. Wystarczy dobry dojazd na stadion, sam stadion, potem zimne piwo i coś na ząb.

Turysta wymagania ma większe, tymczasem opowieści o spektakularnym skoku cywilizacyjnym Polski z okazji Euro można włożyć między bajki. Fakt, z Warszawy do Berlina można dojechać autostradą, ale ze stolicy do Wrocławia czy Zakopanego już nie!

Dopiero teraz tak naprawdę zaczyna się prawdziwa walka. Walka o to, by nie zmarnować sukcesu Euro. O to, by nasze piękne stadiony nie stały puste, by na trybunach znów nie zaczęli rządzić kibole, a w PZPN po Lacie nie nastała zima, a wiosna.

Dlatego bardzo proszę panią ministrę, by przypadkiem nie próbowała odwoływać prezesa Laty. Bo jeśli Joanna Mucha dalej może rządzić polskim sportem, to Grzegorz Lato tym bardziej ma pełne prawo rządzić w PZPN. Po wsze czasy!

CO MYŚLISZ O PŁACENIU ZA TREŚCI W INTERNECIE? WYPEŁNIJ ANKIETĘ, WEŹ UDZIAŁ W KONKURSIE I WYGRAJ IPADA

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Kazio
"co p.minister ma wspolnego z zadyma?" Ano trzeba bylo przeczytac powyzszy artykul zanim sie go komentowalo. Autor artykulu wyjasnia ta sprawe w paragrafie zaczynajacym sie od slow: "To pani ministra, ... ". Radze go przeczytac. Mozna sie z nim nie zgadzac ale autor daje klarowna odpowiedz na powyzsze pytanie wg. tego co wie.
r
ryszard
co pan dziennikarz opowiada! a co p.minister ma wspolnego z zadyma?Nawet szef p.redaktora,jak widze,nie ma wplywu na brednie i uprzedzenia ktore "wylewa pan na papier"
Dodaj ogłoszenie