Z mottem i "Rybą" na Orlinek

Tomasz Jaroński
Polsapresse/Archiwum
Czesław Lang krąży po Dolnym Śląsku, dopieszczając etapy przyszłorocznego, 69. Tour de Pologne. Taka praca - wyścig dopiero w lipcu, ale już teraz trzeba dopiąć wszelkie szczegóły. Czasy nie są łatwe, wszyscy mają na ustach kryzys, a zobowiązania dyrektora wyścigu wobec UCI (licencja, sprawy dopingowe, inne koszty) liczone są w euro, tymczasem sponsorzy płacą oczywiście w złotówkach, a słaby kurs naszej waluty sprawia, że z punktu widzenia Langa płacą mniej. Jednak nie pieniądze są najważniejsze w życiu.

Lubię Czesława, bo zawsze, organizując wyścig, ma w głowie jakieś motto, które determinuje jego działania organizacyjne. Przed rokiem tematem numer jeden była dynamika wyścigu i sprawdziło się, trudno zarzucić zwycięzcy Słowakowi Peterowi Saganowi brak dynamiki. Ba, moim zdaniem miał jej aż nadmiar.

Czytaj też:Szukanie szansy w Tour de Pologne

W tym roku hasło przewodnie to takie dobranie trasy, by kolarze wprost marzyli, aby do igrzysk w Londynie przygotowywać się w Polsce, a nie na przykład na Tour de France. Konkurencja Wielkiej Pętli działa na Czesława Langa mobilizująco. Etapy mają się kończyć ok. godz. 19, tak aby nie było konfliktu z francuskim wyścigiem, gdzie finisze są planowane ok. 17.15. Tak więc kibic bądź telewidz najpierw może zerknąć na Tour de France, by zaraz później rozkoszować się ściganiem dookoła Polski.

Początek Tour de Pologne 2012 odbędzie się na Dolnym Śląsku. Już pierwszy etap, nazwijmy go na razie umownie, dookoła Jeleniej Góry, będzie prowadził przez podjazd legendę Tour de Pologne, czyli Orlinek. Na szosie w Karpaczu w pobliżu skoczni narciarskiej przed laty kończył się nasz narodowy tour. Zawodnicy podjeżdżali pod Orlinek kilkanaście razy w każdym wyścigu i słyszało się głosy, że staje się to powoli nudne.

Czytaj też:Z Armstrongiem przez Amerykę!

Jak zabrakło Orlinka, to kibice szybko zatęsknili za tą stosunkowo krótką, ale treściwą wspinaczką. Dla wszystkich tęskniących mam więc krzepiącą informację: Orlinek wraca. Wiemy też, że później będzie Wałbrzych, rodzinne miasto trzykrotnego triumfatora Tour de Pologne Dariusza Baranowskiego. "Ryba" jeszcze się ściga (obecnie w grupie BDC), więc - tak myślę - jest znakomita okazja, by wielce zasłużonego kolarza (12. w Tour de France i Giro d'Italia) ładnie pożegnać właśnie w Wałbrzychu.

Najlepiej, by Darek był liderem, kapitanem reprezentacji Polski. Znam go dobrze i wiem, że potrafi się przygotować do tak trudnego wyścigu, a jednocześnie znakomicie umie kierować młodszymi kolegami, bo pewnie z młodzieży będzie się składała nasza kadra. Podsuwam więc ten pomysł Piotrowi Wadeckiemu pod rozwagę. Warto, także ze względów czysto medialnych.

Czytaj też:Pozostałe felietony Tomasza Jarońskiego

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie