Z Cavendisha nie zrobimy Kawęckiego

Tomasz Jaroński
Giro d'Italia bije rekordy oglądalności. Trudno się dziwić. Polskie kolarstwo odżywa. Nie jest to jeszcze popularność z lat Wyścigu Pokoju, ale zawsze. Michał Gołaś i Bartosz Huzarski zrobili swoje, nasi liczą się w jednym z najważniejszych wyścigów świata.

Przy okazji Giro pojawiają się ciekawe komentarze. Michał Kwiatkowski i Sylwester Szmyd wdali się w spór z Ryszardem Szurkowskim. Gdyby kolarstwo było piłką nożną (choć istnieje taki sport jak piłka rowerowa), to podobna dyskusja trafiłaby na czołówki gazet. Cykliści dopiero walczą o popularność.

Polemika z Ryszardem Wielkim tyczy rozumienia kolarstwa zawodowego. Szurkowski oprócz radości z wyników Polaków na Giro wyraził wątpliwość, czy aby wielcy nie odpuszczają słabszym, bowiem szykują się na igrzyska olimpijskie. Oczywiście w sporcie amatorskim igrzyska były najważniejsze, w zawodowstwie jest inaczej. Ci, którzy dominują w Giro i Tour de France, w Londynie nie mają raczej czego szukać. Powód? Trasa przygotowana przez Brytyjczyków jest trudna, ale płaska (Alp, jak wiemy, nad Tamizą brak). Gospodarze pomyśleli też o swoim Cavendishu, który gór nie przejeżdża, a i z pagórkami ma kłopoty.

Patrzymy na Giro i myślimy o igrzyskach. Polacy mają prawo wystawić trzech kolarzy, w tym jeden musi jechać na czas. Selekcjoner Piotr Wadecki nie będzie miał łatwego wyboru, co tylko dobrze świadczy o naszych kolarzach. Po olimpijskie stroje ustawiają się w kolejce Gołaś, Huzarski, Maciej Bondar, Kwiatkowski, Tomasz Marczyński, a z "krajowców" Marek Rutkiewicz… Szkoda tylko, że nie mamy dobrego sprintera, a wzorem Franciszka Smudy nie da się z Cavendisha zrobić Kawęckiego.

Przed igrzyskami mamy jeszcze lipcowy Tour de Pologne. Nasz narodowy tour rywalizuje w tym roku terminami z Tour de France. Nie wszystkim to się spodobało. Niektórzy twierdzili, że do Karpacza i Krakowa nikt nie przyjedzie. Czesław Lang jak wytrawny rybak zarzucił jednak sieć i czekał. No i pierwsza gruba ryba się złapała. Wiosenny dominator, Belg Tom Boonen, oświadczył, że zamiast Francji wybiera Polskę. Z myślą o igrzyskach właśnie. Za nim mogą pójść inni, bo choć igrzyska są dla sprinterów (ewentualnie "klasykowców"), to to, że odbywają się co cztery lata, daje możliwość występowania na setkach wyścigów w glorii mistrza olimpijskiego. Wprawdzie UCI nie zaakceptowała pomysłu złotej koszulki (coroczny mistrz świata jeździ w tęczowej), ale najlepszy w Pekinie Samuel Sanchez paraduje przez cztery lata w złotym kasku. No dobra, niech nasi wygrają Tour de Pologne, a później… złoty kask. Będzie szumek - jak mawiał płk Kuklinowski.

Tomasz Jaroński, Eurosport Polska

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Z Cavendisha nie zrobimy Kawęckiego
M
M. P. Stroiński
Sorry Panie Tomku, Robienie z naszych kolarzy znaczących postaci w peletonie to dokładnie ta sama robota co robienie z TDP wyjątkowego wyścigu. Prawda jest jednak taka że Gołaś nie potrafił obronić koszulki, Szmyd jest holownikiem dla basso a tdp na zachodnich forach jest obiektem drwin i szyderstw (sławetne rundy i koszmarnie nudne etapy).
Dla Wadeckiego może jest i problem taki jak dla każdego innego trenera który w takiej sytuacji bardziej zastanawia się o ocenę własnej pracy przez zwierzchników bo nikt o zdrowych zmysłach nie przypuszcza że którykolwiek z Polaków osiągnie cos w tym wyścigu. Z tego punktu widzenia mógłby nawet jechać Szmyd - dla kibica z takim samym rezultatem jakby jechał Niemiec czy Gołaś bo nic z tego nie będzie po prostu.
A co do repliki szmyda to spuśćmy zasłonę milczenia nad słowami kolarza który może jest i dobry w swojej specjalności ale jeszcze większym specjalistą bywa w napastliwych komentarzach które wypisuje czasem na swym blogu. nie jest tajemnica ze ten kolarz ma na pieńku z PZKOL i wykorzysta każdą okazje aby dołożyć leśnym dziadkom a zwłaszcza każdemu kto zamachnie się na jego godnosć najlepszego gregario słonecznej Italii. Mógłby mieć jednak choć trochę szacunku i kultury a wtedy powiedziałby to co miał do powiedzenia w bardziej cywilizowany sposób. Cytując pańskie słowa z wczorajszego etapu kolarz Szmyd po prostu sie skompromitował jako człowiek po prostu a nie sportowiec.
Szurkowski może nie miec racji we wszystkim. W jednym ma na pewno. nadymanie balona wokół Huzarskiego Gołasia i Szmyda nikomu nie jest potrzebne a juz chyba najmniej samym zainteresowanym bo najwyraźniej Szmyd wsadzony siłą na tron najlepszego polskiego zawodnika wśród zawodowców nie bardzo radzi sobie z tym że od niego wymagają teraz więcej niż dobra jazda do 2 km przed metą na górskim etapie.
Dodaj ogłoszenie