Wzmocnić CBA i wojsko, okroić ABW. PiS szykuje totalną rewolucję w służbach specjalnych

Witold Głowacki
Fot. Janusz Wojtowicz / Polskapresse
W pierwszej fazie zostaną wymienieni szefowie służb. Powołany zostanie też z powrotem minister - koordynator służb specjalnych, twardą ręką rządzący nimi w imieniu premiera. Dopiero potem nastąpi reorganizacja całego systemu - tak PiS planuje przejęcie kontroli nad służbami.

Niewiele jest tematów, które budziłyby w PiS równie silne emocje. Służby specjalne to jeden z najważniejszych elementów zarówno formułowanych w PiS diagnoz dotyczących stanu państwa, jak i koncepcji tego państwa przebudowy. Tak było, gdy partia Jarosława Kaczyńskiego dopiero powstawała, tak jest i dziś.

"Przebudowa cywilnych służb specjalnych - powołanie UOP - było realizacją planów przygotowanych przez władze komunistyczne, przy stosunkowo niewielkich zmianach personalnych - elementy kontynuacji zdecydowanie przeważały nad elementami zmiany, chociaż zakres działania i sposób realizacji zadań był w dużej mierze zmodyfikowany " - czytamy na pierwszej stronie pierwszego, diagnostycznego rozdziału aktualnego programu Prawa i Sprawiedliwości. Nic w tym niezwykłego - według PiS budowa nowych służb specjalnych bez jednoznacznego zerwania z ludźmi dawnego systemu jest swoistym grzechem pierworodnym III RP. Wskazywane przez PiS patologie i niedoskonałości transformacji niemal zawsze wyjaśniane są przez pryzmat udziału w nich domniemanych ludzi "dawnego systemu" - zawsze powiązanego ze służbami. Niezależnie od tego, czy odwołujemy się do modnego w latach 2005-2007 pojęcia układu, czy do wątku wszechwładnych do dziś WSI obecnego nawet w tegorocznej kampanii prezydenckiej - widzimy, że generalne diagnozy PiS dotyczące stanu państwa zawsze krążą wokół lejtmotywu wszechwładnych, wywodzących się w prostej niemal linii z PRL.

To z kolei w jakimś sensie uzasadnia - czy może raczej wyjaśnia - fakt, że PiS ma do służb stosunek z natury rewolucyjny. Widać to było w latach 2005-2007, gdy za rządów PiS utworzono aż trzy nowe służby specjalne, jedną likwidując. IV RP była jednak rewolucją co najmniej niedokończoną. Tym razem PiS ma zamiar doprowadzić swoje zamiary do końca.

Jak zatem wygląda plan przejęcia służb specjalnych? PiS nie kryje, że nie zamierza poprzestawać na prostych zmianach personalnych. Służby mają zostać głęboko zreorganizowane. Kierunek tych zmian został zaś ujęty w programie Prawa i Sprawiedliwości.

Paradoksalnie niektóre z postulatów PiS korespondują całkiem nieźle ze snutymi przez Donalda Tuska, Jacka Cichockiego i później Bartłomieja Sienkiewicza koncepcjami nigdy nieukończonej reformy służb specjalnych. Inne jednak diametralnie od tego kierunku odbiegają.

PiS, o ile tylko oczywiście uda się partii Jarosława Kaczyńskiego zdobyć władzę w październikowych wyborach, będzie tu miało dość szerokie pole manewru. Najpierw afera Amber Gold, później zaś afera podsłuchowa skutecznie nadwyrężyły zaufanie wobec kluczowych służb specjalnych. Stąd też wprowadzanie zmian - zarówno, najpierw, tych personalnych, jak i, nieco później, strukturalnych, może przebiegać przy stosunkowo mizernym oporze zarówno opinii publicznej, jak i innych partii politycznych.

Początek
W pierwszej fazie przejmowania kontroli nad służbami będą oczywiście dominować zmiany stricte personalne. Kierownictwo PiS nie ukrywa, że ma co najmniej sceptyczny stosunek do szefów w zasadzie wszystkich służb - być może z wyjątkiem obu wojskowych. Tu więc niemal pewne byłyby dymisje, którym towarzyszyłby częściowy powrót do zasobów kadrowych z czasów IV RP - np. sięgnięcie po byłego szefa ABW Bogdana Świączkowskiego czy też płk. Zbigniewa Nowka, byłego szefa Agencji Wywiadu. Nie jest też błędem szukanie ewentualnych przyszłych szefów PiS w kręgu obecnych reprezentantów tej partii w sejmowej komisji ds. służb specjalnych.

Faza zmian personalnych zakończyłaby się w ciągu kilku pierwszych miesięcy po wyborach. Dopiero później nastąpiłaby seria nowelizacji ustaw o poszczególnych służbach, z której wyłoniłby się zarys nowego systemu. Na samym początku - nawet na etapie ustalania składu rządu - można się za to spodziewać zmian na jeszcze wyższym niż szefowie poszczególnych służb.
Powrót do czasów Pałubickiego i Wassermanna
PiS zamierza całkowicie zmienić obecny system nadzoru nad służbami - przywracając stanowisko ministra - koordynatora służb specjalnych. Według koncepcji PiS minister - koordynator miałby być ulokowany w kancelarii premiera. "Rzeczywiste nadzorowanie i koordynowanie służb specjalnych przez rząd może odbywać się tylko wtedy, gdy zadanie to zostaje powierzone konstytucyjnemu ministrowi, który nie ma poza tym żadnych innych zadań. Rozwiązanie takie pozwoli na podporządkowanie służb polityce państwa i wprowadzi personalną przejrzystość" - czytamy w programie Prawa i Sprawiedliwości. Minister koordynator miałby bezpośrednio kierować działaniami służb - to on także byłby politycznie odpowiedzialny za ich ewentualne niepowodzenia. Z politycznego punktu widzenia to dość wygodne rozwiązanie - pozwalające odsunąć premiera możliwie daleko od potencjalnych kłopotów, których źródłem mogłyby być wpadki służb. Minister - koordynator w wydaniu PiS przejąłby też od ABW i AW kwestię ochrony informacji niejawnych na poziomie rządowym. Warto zauważyć, że pozwoliłoby to wyłączyć służby w ogóle z obiegu dokumentów na szczeblu rządu.

Służby do wzmocnienia
Centralne Biuro Antykorupcyjne oraz dwie służby wojskowe: Służba Wywiadu Wojskowego i Służba Kontrwywiadu Wojskowego, to instytucje, których rodowód wywodzi się z czasów IV RP. W zasadzie każdą z tych służb Prawo i Sprawiedliwość chce wzmocnić - oczywiście po upewnieniu się, że ich nowe kierownictwo będzie całkowicie lojalne wobec nowej władzy. Szczególną rolę symboliczną odgrywa tu oczywiście CBA - jako służba stworzona w czasach rządów Jarosława Kaczyńskiego niemal od zera i mająca być namacalnym dowodem na zapowiadaną przez PiS moralną sanację państwa.

Najwięcej wiadomo nam także właśnie o tym, jak PiS postrzega nową role CBA. Otóż według partii Jarosława Kaczyńskiego to jedyna służba cywilna, która nie wywodzi się z instytucji PRL. Dlatego też CBA miałoby się stać docelowo najpotężniejszą służbą cywilną - a jego zadania miałyby sięgać znacznie szerzej niż te zawarte w nazwie. To właśnie Biuro miałoby odpowiadać za ochronę interesów ekonomicznych państwa i zwalczać nielegalne interesy na styku polityki i państwa oraz zorganizowaną przestępczość gospodarczą i skarbową. Dlatego przejęłoby znaczną część dzisiejszych kompetencji ABW i całkowicie - co zapisano w programie PiS - wchłonęłoby do swych struktury wywiad skarbowy.

PiS postrzega CBA jako służbę o funkcjach policyjno-kontrolno-informacyjnych i bardzo szerokich uprawnieniach. Docelowo to właśnie biuro miałoby stać się mitycznym "polskim FBI".

Służby do wyczyszczenia
Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego - to właśnie ta instytucja znalazła się dziś na najważniejszej pozycji na celowniku PiS. Wywody na temat jej rodowodu (powołana przez postkomunistów kontynuacja UOP, a zatem służba z natury podejrzana i z pewnością służąca konserwacji wpływów ludzi dawnego systemu) znajdziemy nawet w pierwszej, diagnostycznej części programu PiS. Tę służbę czekałoby coś więcej niż tylko reorganizacja.

Otóż Prawo i Sprawiedliwość zamierza odebrać ABW znaczną część uprawnień i kompetencji. Wspomniane już przekazanie ministrowi - koordynatorowi kwestii ochrony informacji niejawnych to tylko nieznaczna część całego zaplanowanego przez PiS procesu okrawania dotychczasowych kompetencji ABW. Przede wszystkim Agencja miała być zmienić się ze służby o charakterze informacyjno-operacyjnym w służbę wyłącznie informacyjną. Co ciekawe, zwężanie zakresu kompetencji ABW planował też Bartłomiej Sienkiewicz. On także widział ABW jako służbę niemal wyłącznie informacyjną. Głównym "beneficjentem" okrawania ABW miało według niego być jednak nie CBA, ale policyjne CBŚ - CBA miałaby przejąć tylko wszystkie sprawy o jednoznacznym charakterze korupcyjnym.
W ujęciu PiS ABW miałaby jednak zmniejszyć się - także w ujęciu liczbowym, etatowo-budżetowo-lokalowym - o więcej niż połowę. Jest jasne, że tego typu operacja miałaby zarazem charakter nieformalnej weryfikacji - w realnym wymiarze przypominającej tę z czasów likwidacji WSI. Ale to też nie przypadek - o ile WSI nie istnieje już od prawie dekady, o tyle negatywną rolę dawnych służb wojskowych w retoryce PiS coraz częściej przejmuje właśnie Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Z całą pewnością znalazłoby to odzwierciedlenie w praktyce rządzenia.

Kolejną służbą, której funkcjonariusze mogą mieć powody do obaw związanych z możliwością objęcia władzy przez Prawo i Sprawiedliwość, jest oczywiście Biuro Ochrony Rządu - od czasów katastrofy smoleńskiej odżegnywane przez PiS od czci i wiary. Rzecz jasna tu nie należy się spodziewać głębokiej reformy - zresztą w wypadku BOR trudno sobie wyobrazić znaczące zmiany kompetencji - można natomiast z całą pewnością spodziewać się personalnej czystki na wszystkich wyższych stanowiskach.

Stan docelowy
W idealnym państwie PiS najważniejszą służbą cywilną jest CBA. To w kompetencjach Biura leżą śledztwa zarówno dotyczące sfery korupcyjnej, jak i najpoważniejszych przestępstw o charakterze gospodarczym. Stan kadrowy CBA rozrasta się kilkakrotnie, podobnie rzecz ma się z funduszami. Rola ABW ograniczona zostaje natomiast do wyprzedzania potencjalnych zagrożeń - w tym także tych o charakterze kontrwywiadowczym czy terrorystycznym. Spora część dawnych funkcjonariuszy Agencji nie znajduje zatrudnienia w nowych służbach. Ze skomplikowanej - przyznajmy - mapy polskich służb specjalnych zniknąłby całkowicie wywiad skarbowy.

Stosunkowo niewiele wydarzyłoby się w służbach wojskowych - natomiast Agencję Wywiadu czekałaby "reorientacja priorytetów". Służby podporządkowane by zostały ministrowi koordynatorowi, twardą ręką rządzącemu nimi w imieniu premiera. Obniżyłoby to obecną formalną rangę szefów służb, jednocześnie odsunęło od premiera bezpośrednią odpowiedzialność polityczną za ich działania. Ta w wypadku, gdyby nie dało się przedstawić ewentualnego kryzysu jako skutku działań "wiadomych sił" niechętnych zmianom i je sabotującym spadałaby na ministra koordynatora.

W początkowym okresie pewną rolę w przekształcaniu służb mogłyby odegrać doraźne komisje - takie jak ta powołana do likwidacji WSI, być może jednak powoływane nie na mocy ustawy, lecz w ramach kompetencji ministra koordynatora. Z pewnością ustalenia tego rodzaju komisji poszukujących nieprawidłowości wewnątrz służb stawałyby się elementem medialnej kampanii zabezpieczającej reformę. To także widzieliśmy już w czasach rządów koalicji PiS-LPR-Samoobrona.

Co ciekawe, PiS obiecuje w swym programie także zwiększenie kompetencji sejmowej komisji służb specjalnych - zwłaszcza jej dostępu do informacji niejawnych. Z pewnością ułatwiłoby to kontrolę parlamentu nad służbami specjalnymi - otwarte pozostaje jednak pytanie, na ile ten formułowany przez PiS z pozycji opozycyjnych postulat ma szansę utrzymać się po ewentualnym dojściu partii Jarosława Kaczyńskiego do władzy.

Wideo

Komentarze 20

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
s
Bzdury piszesz Od kiedy i na jakiej podstawie policja może zwrócić opłatę/kare za parkowanie wystawcy PO PROSTU CI NIE WIERZE
a
ajednak
a świstak siedzi i zawija.....
Z
Zgorzkniały
Panowie z PIS-u zmiany w "służbach" nie nakarmią głodnych dzieci- do tego trzeba minimum wrażliwości a nie zapiekłosci
m
moje 500 zł
Zaraza pisowska rozlewa się na kraj , mami ciemny lud.
M
Marek Kieruzal
Wiem,znam strukture w PiS,dlaczego zarzad PiS nie odpowiadal na moje e-mil,teraz kampania wszystko bedzie pokazywane,aby wyborca byl dobrze informowany.
W
Wszystkich agentów
mafii PO-PSL-Komorowski-Palikot, wypi......ć na zbitą mordę, od wierchuszki zaczynając,
na sprzątaczkach kończąc.
Nie ma innej opcji.
Gdy w 2005-2007 darowano niektórym winy i przyjęto do służby,
to w 2007 PiS przegrał wybory, a w 2010 dokonano egzekucji 96 Polaków pod Smoleńskiem.
O ofiarach "seryjnego samobójcy" już nawet nie wspominając, bo tych było zapewne wiecej
niż wie przeciętny Polak.
L
Lilian
Stek bzdur, jak się nie podoba Polska taka to masz szansę się wyprowadzić Polacy to mądry naród i na PiS nie będzie głosować. Tylko tacy fanatycy czyli ok. 25% są elektoratem, który takie brednie popiera.
d
detektyw
Przeciez to jasne ze pisranskiej mafii macki siegaja wszadzie a nawet dalej.... Lepper tez sie o tym dowiedzial zawisajac na sznurze....
K
Kwapi
Biorąc pod uwagę jężyk pisał to troll z PO ,ale chyba za mało płaca bo język niespecjalny jak choćby pana posła Swięcickiego na temat dyktatury PiS.
k
krzyhoo1
Po aferach Amber Gold, SKOK Wołomin, praniach miliardów w centrach handlowych rządzonych przez zaradnych Azjatów, podsłuchach u Sowy, czy domniemanych nagraniach w willi premiera Tuska tylko kretyn by nie rozpoczął by rządzenia od rewolucji w spec-służbach, a w ABW w szczególności
v
valenty
Straże miejskie to przecież taki kolejny organ, który zajmuje się czynną polityką, zamiast dozorować czystość miast i pomagać obywatelom w ich potrzebach. Oto żywy przykład: kontaktu ze strażą miejską i innymi prześladowcami. Niedawno byłem na dworcu kolejowym w zachodniopomorskim. I podjechałem autem, ażeby móc odebrać 80-latkę po powrocie z sanatorium. Z auta wyszedłem dosłownie na 3 minuty i zaraz powróciłem, bo ta osoba oczekiwała już w drzwiach zewnętrznych halu dworca. Odjeżdżając, zauważyłem pod wycieraczką mandat od stójkowego od mafii parkometrów. Kara 15 zł za brak biletu. Czatujący na narybek stójkowy, siedział sobie z kumplem w Taxi. Na skierowane do niego pytanie, a za co ten mandat... Natychmiast bezczelna odpowiedź: za brak biletu za parkowanie. A ja, za jakie parkowanie, kiedy tylko chwilowy postój i w miejscu dozwolonym, więc nie na zakazie. Oczywiście, ze strony stójkowego było kolejne tralala. Jednak zdecydowałem mandat zapłacić. Ale u tego stójkowego nie mogłem, bo zapłatę muszę poczynić w automacie. Automat przystosowany tylko na monety. A skąd mam monety wziąć... O, poprosić taksówkarza i rozmieni! Przy piątym taxi był jeden uczynny i banknot rozmienił. Ale to jeszcze nie wszystko, bo w efekcie rozmyśliłem się płacić. I co z uwagi na nowe zjawisko, mafii parkometrów. Otóż, chcąc zakupić bilet parkingowy, musiałbym wklepać numer rejestracji pojazdu i datę urodzenia. Tegoż było już za dużo. Więc zwracam się do stójkowego, aby dzwonił na policję. Stójkowy, na policję na pewno będę dzwonił, jak pan buzi nie zamknie, a teraz dzwonię po straż miejską. Za 3 minuty stawiło się 3-ch otłuszczonych z wygolonymi karkami i także niezbyt przyjaźni. I pytam, dlaczego mam za parkowanie bulić, kiedy nie parkowałem, kiedy to publiczne miejsce tuż przed samym dworcem. Przecież de facto nie podjechałem do galerii handlowej, także nie kawiarni na pilsa, ani też nie pod burdel poparzeć jaka jest w nim zmiana. Lecz po prostu, podjechałem przed dworzec w celu odebrania starszej osoby. A dwa, dlaczego w parkomacie mam robić stiptease z danych osobowych... Rozwiązania nie znaleźli, bo ono niby skąd ma być... W efekcie zadzwoniłem na policję. Reakcja inna, bo policjanci mandat zwrócili stójkowemu! Jednak nerwy i czas akcji, strata ponad dwóch godzin. Reasunując, przeżyłem komunę, przeżyłem zastępy ORMO. Jednak tyluż upokorzeń co w obecnym cyrku mnie nie napotkało!
k
kpina
TO JA - jaroslawpolskezbaw kaczynski zawsze dziewic
t
to nie sluzby
trzeba wzmacniac ,tylko uklady i ukladziki oslabic partyjnych wataszkow . Czuc zmiane warty ,wiec i psy goncze tez trzeba zmienic aby lepiej sluzyly swoim nowym panom
x
x
Proponuję aby tym razem podał nazwiska, adresy i telefony nowych szpiegów.Obce wywiady będą miały od razu wszystkie dane, nie tak jak poprzednim razem.
T
Timo
Czyli chodzi o całkowite upolitycznienie służb specjalnych oraz całkowite podporządkowane prezesowi Kaczyńskiemu.
Dodaj ogłoszenie