reklama

Wywiad z Januszem Kurtyką, prezesem IPN

rozmawia Andrzej Godlewski
Janusz Kurtyka, szef IPN
Janusz Kurtyka, szef IPN Wojciech Barczyński/POLSKA
Z Januszem Kurtyką, prezesem Instytutu Pamięci Narodowej, rozmawia Andrzej Godlewski

Dlaczego IPN - jak powiedział we wtorek Aleksander Kwaśniewski - stał się Instytutem Kłamstwa Narodowego?
Pan Kwaśniewski był komunistycznym aparatczykiem, wiecznie młodym przywódcą przybudówki partii, przed 1990 r. gwarantującej Sowietom przynależność Polski do ich imperium zewnętrznego. W latach 1983-1989 był rejestrowany przez bezpiekę jako TW "Alek" przez Departamenty II i III MSW. Takie są historyczne fakty. Myślę, że pan Kwaśniewski nie jest w stanie nikogo obrazić.

Janusz Palikot proponuje, by zamknąć Instytut i otworzyć archiwa.
Nasze archiwa są otwarte i zadecydowała o tym ustawa, za którą pan Palikot być może głosował, ale już zapomniał.


Jednak zastrzeżenia ma również premier Donald Tusk, który chce, by IPN był "instytucją ideologiczną i politycznie neutralną".

Z pewnością jesteśmy taką instytucją. Zgodnie z ustawą prowadzimy badania, publikujemy ich wyniki, ścigamy zbrodniarzy komunistycznych i niemieckich, weryfikujemy oświadczenia lustracyjne osób publicznych. Co roku składamy raport przed parlamentem, a posłowie i senatorowie rozliczają nas z działalności. Jesteśmy pod ciągłą obserwacją mediów i stale jesteśmy gotowi do dyskusji naukowych. Jesteśmy krytykowani, bo tematy, które podejmujemy, budzą skrajne emocje.

Lustrując prezydenckiego ministra Mariusza Handzlika naraził się Pan również Lechowi Kaczyńskiemu. Po co robi Pan sobie tylu wrogów?
Instytut ma ustawowy obowiązek publikowania kata-logów z informacjami o dokumentach dotyczących osób publicznych. Musimy to robić, nawet gdy jest to niewygodne dla osób publicznych.

Nie boi się Pan, że powstanie prezydencko-rządowa koalicja, która skutecznie wystąpi przeciw Instytutowi Pamięci Narodowej.
Mam nadzieję, że klasa polityczna zdaje sobie sprawę, że Instytut jest jedną z ostat-nich instytucji, które bezkompromisowo pilnują podstawowych standardów. O tym, co i jak robimy, nie decydują interesy grup politycznych, ale zadania wyznaczone nam przez ustawę. To wywołuje konflikty, ale właśnie na tym polega budowa silnego państwa i sens istnienia niezależnych instytucji.


Czy jest standardem w IPN, że pracownik Instytutu nie informuje przełożonych o swoich pracach naukowych i publikacjach?

W Instytucie mamy ponad dwa tysiące pracowników. Jeśli chodzi panu o Pawła Zyzaka, to zapewne złożył on podanie, krótkie CV i dlatego został czasowo przyjęty do pracy w Oddziale Krakowskim IPN.


Jego umowa o pracę kończy się już w kwietniu. Czy autor najnowszej książki o Lechu Wałęsie będzie później pracował w IPN?

Taka decyzja należy do dyrektora krakowskiego oddziału IPN, który będzie oceniał pana Zyzaka.

Kiedy Instytut Pamięci Narodowej wyda książkę, która uwydatni zasługi Lecha Wałęsa?

Historyk może powiedzieć, że przygotuje biografię wybitnego polityka. Taka książka będzie przygotowywana, ale opisane w niej mogą zostać zarówno błędy, jak i zwycięstwa Lecha Wałęsy.
Jak można obchodzić rocznicę 1989 r. bez pierwszego przywódcy Solidarności?
Jestem przekonany, że Lech Wałęsa jest postacią tak wielkiego formatu, że książka młodego historyka, zapewne zbyt młodego na taki temat, nie będzie miała wpływu na jego decyzje.


Jaki jest pomysł IPN na uczczenie 20. rocznicy pokojowej rewolucji w Polsce?

Zaproponowane przez IPN hasło "Zaczęło się w Polsce" zostało przyjęte jako myśl przewodnia ogólnonarodowych uroczystości. W latach 2009-2010 wydamy około 30 książek o Solidarności. Organizujemy też cykl wystaw i przedsięwzięć, które przypomną o nie-zależnej kulturze, która w latach 80. ukształtowała świadomość Polaków.


Ostatnio jeden z historyków IPN pisał, że w Polsce wciąż nie ma pomysłu, jak obchodzić 70. rocznicę wybuchu II wojny światowej. Do września pozostało pięć miesięcy. Jak to jest możliwe?

To ostatni moment, by pokazać Europie polską wizję II wojny światowej. W tych działaniach MSZ wykorzystuje naszą propo-zycję, by pod hasłem "First to fight" przypominać udział Polaków w ostatniej wojnie. Jednak IPN nie może wyręczać całego państwa.


Wiadomo, że w tym roku nie powstanie Muzeum II Wojny Światowej na Westerplatte. Teraz nie wiadomo nawet, czy do września powstanie jego koncepcja. Czy IPN robi coś, by pomóc w realizacji tej inicjatywy?

Zajmuje się tym zespół w kancelarii premiera pod kierownictwem Pawła Machcewicza. Gdyby Instytut został zaproszony do prac nad tym projektem, zwróciłbym uwagę, iż jest możliwe detaliczne opowiedzenie II wojny światowej przez pryzmat wybranych polskich losów - np. o rtm. Pileckim, generałach Okulickim, Skalskim, Elżbiecie Zawackiej "Zo", Berlingu, mjr. Alfonsie Klotzu-Niewiarowskim, kurierach Janie Nowaku-Jeziorańskim i Jerzym Lerskim, matematykach łamiących kod Enigmy czy polskich marynarzach.


Czy to mogłaby być polska odpowiedź na to, co w Berlinie robi Erika Steinbach?

To nie wystarczy. W Warszawie powinno powstać muzeum 50-letniej wojny Polaków. Przecież dla nas II wojna skończyła się dopiero w 1989 r. W tym okresie Polska parokrotnie odgrywała kluczową rolę w światowej historii. Dlatego musimy o tym mówić i to mogłaby być nasza odpowiedź.

To dlaczego IPN nie wychodzi z takimi inicjatywami?
To ma sens, jeśli takie inicjatywy mają realną szansę na realizację. W polskim życiu publicz-nym i tak dużo jest gadaniny, która niczym się nie kończy. Natomiast cały dorobek Instytutu Pamięci Narodowej jest propozycją, z której państwo polskie może czerpać.
To może brakuje polskiej Eriki Steinbach, czyli kogoś takiego, kto prowadzi konsekwentną politykę historyczną i zyskuje coraz większe społeczne poparcie?
Prezes IPN nie może być polską Eriką Steinbach. Ona jest politykiem i posługuje się środkami politycznymi. Ja tego robić nie mogę i nie chcę.

Nic nie da się zmienić?
Polakom wciąż brak odwagi, by prezentować na zewnątrz swoją wizję historii. Zbyt często pozostajemy defensywni. Przecież jesteśmy wielkim narodem, który w czasach I Rzecz-pospolitej stworzył cały krąg cywilizacyjny w Europie Środkowej i Wschodniej. Z tamtego dziedzictwa korzystamy do dziś.

Brakuje nam odważnych polityków?
Niestety. My nawet nie zdobyliśmy się na to, by po 1989 r. wysadzić w powietrze Pałac Kultury i Nauki. A II Rzeczpospolita potrafiła zerwać symboliczną więź z czasami niewoli i zburzyć cerkiew, która należała do najpiękniejszych w cesarstwie rosyjskim i stała na obecnym placu Józefa Piłsudskiego.

Czasem mówi o tym Radosław Sikorski.

W tej sprawie zgadzam się z ministrem spraw zagranicznych. Nie powinniśmy tolerować w stolicy budowli, która była świadomie zaplanowana jako symbol sowieckiego panowania nad Polską.

Do zadań IPN należy też prowadzenie śledztw w sprawie przestępstw popełnionych w czasach PRL. Dlaczego po trzech latach pracy nie znamy wyników pracy prokuratorów badających sprawę zamachu na Jana Pawła II w 1981 r.?
Wielkim osiągnięciem dziennikarza "Polski" Tomasza Pompowskiego jest dotarcie do oryginalnych dokumentów CIA dotyczących zamachu na polskiego papieża.


Możemy je udostępnić IPN.

Będziemy bardzo wdzięczni. Tezy zawarte w państwa artykule pojawiały się już wcześniej - choć nieznane były oficjalne dokumenty CIA. Teza o inspiracji KGB wydaje się najbardziej prawdopodobna.


Czemu więc wiemy niewiele więcej niż CIA w 1985 r.?

IPN to nie CIA. Tą sprawą zajmuje się u nas dwóch prokuratorów, którzy mogą co najwyżej prosić instytucje zagraniczne o pomoc. Dopiero po długich oczekiwaniach otrzymaliśmy dokumenty z Włoch...

...które jak dotąd nie zostały jeszcze w całości przetłumaczone.

To kilkadziesiąt tysięcy stron. Mamy na to ograniczone środki, bo budżet IPN od trzech lat się nie zmienił. Na pewno ogro-mnym plusem tego śledztwa będzie zebranie w jednym miejscu dokumentów, które zostały wytworzone w różnych miejscach na świecie.


Czy punktem honoru Instytut nie powinno być wyjaśnienie polskich wątków, czyli zbadanie działań służb specjalnych PRL związanych z zamachem na Jana Pawła II?

To się dzieje, ale więcej nie mogę teraz zdradzić.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Materiał oryginalny: Wywiad z Januszem Kurtyką, prezesem IPN - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

F
Felix

W pełni Pana popieram. Oby więcej w Polsce było takich ludzi jak Pan!

l
lolo

takich ludzi Polska oczekuje ale dla tych czerwono liberalnych świń prawda w oczy kole szmacili się kapusie za kilka złotych a teraz nie mają odwagi się przyznać i powiedzieć przepraszam.

J
Janek

Brawo Panie Prezesie!!! Popieram w 100 procentach. Dla swoich nikczemnych, małych interesików nawet dawni bohaterowie się szmacą. W Rywinlandzie bis obowiązuje bolszewicka zasada: jeśli fakty są niewygodne tym gorzej dla faktów!

Dodaj ogłoszenie