Wysyłamy nowych żołnierzy na wojnę w Afganistanie

RedakcjaZaktualizowano 
Polskapresse
Planujemy wysłanie dodatkowego tysiąca żołnierzy, którzy zasilą polski 2-tysięczny kontyngent w Afganistanie - dowiedziała się "Polska".

Przewiduje to plan strategiczny dla Afganistanu, opracowany przez Ministerstwo Obrony Narodowej. - Na pewno nie będzie ich więcej niż tysiąc - zapewnił nas rzecznik MSZ Piotr Paszkowski. - Ostateczna decyzja będzie jednak podana głosem samego premiera - dodał.

Zwiększenia obecności wojskowej w Afganistanie oczekują od nas Stany Zjednoczone i szef NATO. Anders Fogh Rasmussen rozmawiał o tym z polskim rządem w poniedziałek. W tej samej sprawie dwa dni później minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski zatelefonował do sekretarz stanu USA Hillary Clinton.

Te gorączkowe negocjacje związane są z nową strategią USA. Prezydent Barack Obama wygłosi jutro przemówienie, na którym pojawią się dwie ważne kwestie. Po pierwsze: do 68 tys. żołnierzy stacjonujących w Afganistanie dołączy 30-35 tys. w tym roku i kolejne 10 tys. w ciągu następnych 12 miesięcy. Z informacji, które posiada nasze Ministerstwo Spraw Zagranicznych, wynika, że Obama postawił bardzo ambitny cel. Piotr Paszkowski powiedział, że USA liczą, iż razem z dodatkowymi oddziałami NATO Międzynarodowe Siły Wsparcia Bezpieczeństwa powiększą się o 65 tys.

Ale są warunki - i to jest druga kluczowa informacja, która pojawi się we wtorkowym przemówieniu. Zwiększone siły zostaną w Afganistanie przez 5 lat, chyba że w ciągu 3-4 nadchodzących lat nie uda się przygotować armii i policji afgańskiej do samodzielnego działania.

Polska przoduje w grupie krajów, które odpowiedziały na amerykański apel. Premier Wielkiej Brytanii zapowiedział, że jego kraj wyśle dodatkowych 500 żołnierzy. To zdecydowanie mniej, niż oczekuje Barack Obama. Jeśli wzrost obecności wojskowej miałby być proporcjonalny do amerykańskiego, Brytyjczycy powinni wydelegować co najmniej 4,5 tys. żołnierzy. Anonimowy informator brytyjskiego "Timesa" z wysokich kręgów dyplomatycznych twierdzi, że tak duży wzrost kontyngentu NATO jest nierealistyczny.

Na razie plan MON jest w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Prezydent musi się z nim zapoznać przed spotkaniem szefów dyplomacji NATO w Brukseli w czwartek. Zmiana polskiego kontyngentu nie może odbyć się bez zgody głowy państwa.

Ale Lech Kaczyński nie powinien sprzeciwić się planom powiększenia polskiego kontyngentu. - Decyzja polityczna o udziale polskich żołnierzy w misji w Afganistanie została już podjęta. Sprawą żołnierzy i wojskowych jest udzielenie odpowiedzi na pytanie, jakie siły i środki są potrzebne, by skutecznie zrealizować tę misję - mówi szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Aleksander Szczygło.

Zostaniemy w Afganistanie do 2014

Eksperci twierdzą, że w Afganistanie jest po prostu za mało żołnierzy. Szef sztabu generalnego gen. Franciszek Gągor powiedział w wywiadzie dla "Polski" (10.11.2009), że potrzeba tam kilkukrotnie większych sił. - W Kosowie na początku operacji KFOR zaangażowanych było około 50 tys. żołnierzy NATO. Tyle że Kosowo to ok. 11 tys. km kw., a Afganistan to ponad 600 tys. km kw. - mówił Gągor, sugerując, że NATO potrzebuje dużo więcej wojska.
Stanley McCrystal, dowódca wojsk sojuszu w Afganistanie, od dawna przekonuje prezydenta Baracka Obamę o konieczności zwiększenia sił. Zaproponował trzy możliwe scenariusze, w których NATO dosłałoby od 15 do 80 tys. żołnierzy. To, który wariant zostanie wybrany, zależy głównie od prezydenta USA, bo kontyngent amerykański jest w Afganistanie największy.

Kraje NATO biorące udział w wojnie w Afganistanie na pewno odpowiedzą na amerykański apel. - Nie ma wątpliwości, że dojdzie do zwiększenia kontyngentu krajów europejskich. Na tym polegają działania sojusznicze, które były jednogłośnie przegłosowane - mówi Eugeniusz Smolar, szef Centrum Stosunków Międzynarodowych. - Wszystko jest już konsekwencją decyzji, żeby po ataku terrorystycznym na WTC wejść do Afganistanu - dodaje.

Ale wiemy już, że nie wszyscy sojusznicy chcą mocno angażować się w wojnę z Al-Kaidą. Niemcy chcą, by ich jednostki zajęły się głównie szkoleniem afgańskich sił bezpieczeństwa. Główny koalicjant Angeli Merkel domaga się planu wycofania z operacji. Do wyjścia z Afganistanu przygotowuje się Kanada.

Pytanie, czy Polska dostanie coś za naszą gotowość do zwiększenia kontyngentu. Eugeniusz Smolar wyklucza taką możliwość. - Jeśli sojusznicy USA nie sprostają potrzebom strategicznym na terenie Afganistanu, to dojdzie do poważnego rozluźnienia więzi transatlantyckich między USA a Europą - ostrzegł.

Na decyzję Baracka Obamy czekamy już co najmniej od 2 miesięcy. W Stanach pojawiły się nawet głosy, że Afganistan będzie dla USA drugim Wietnamem.

Już w sierpniu, kiedy zaczęły lawinowo rosnąć straty amerykańskie, poparcie dla wojny spadło po raz pierwszy poniżej 50 proc. - pokazał sondaż dziennika "Washington Post". Wyborcy oczekują konkretnych sposobów wyjścia z sytuacji.

Rzecznik MSZ Piotr Paszkowski ujawnił, że Obama ogłosi pięcioletni termin na zaprowadzenie bezpieczeństwa w Afganistanie. W grę wchodzą trzy zasadnicze elementy: zwiększenie kontyngentu międzynarodowych sił ISAF, zwiększona pomoc cywilna oraz bardziej intensywne przygotowania sił bezpieczeństwa Afganistanu oraz cywilnej administracji.

Od jutrzejszego przemówienia zależy nie tylko pozycja Baracka Obamy, ale też przyszłość Afganistanu. Leslie H. Gelb, amerykański ekspert polityczny, ujawnił pewne wątki amerykańskiej strategii. Obama uzależni udział Stanów Zjednoczonych od poziomu współpracy z sojusznikami w NATO, a także z rządem w Kabulu.

Na razie rząd Hamida Karzaja pokazał, że nie spełnia nadziei, które pokładają w nim liderzy państw koalicji. Ostatnie wybory odbyły się w cieniu fałszerstw. Dwóch ministrów obecnego rządu Karzaja ma zarzuty korupcyjne. Podobne kłopoty ma 15 byłych ministrów. Przywódca Afganistanu nie potrafił zapewnić bezpieczeństwa członkom misji humanitarnej ONZ. Po krwawym zamachu organizacja wycofała z Kabulu połowę pracowników.
Rośnie też opór talibów wobec działań ISAF. Amerykanie i Brytyjczycy przeprowadzili na południu Afganistanu dwie duże operacje wojskowe. Mimo sukcesów bojownicy przenieśli się do innych prowincji. Od początku lata straty koalicji są dwa-trzy razy większe niż w tych samych miesiącach w poprzednich latach. W 2008 r. zginęło 293 żołnierzy ISAF, a w tym już 473.

Jak podaje dziennik "New York Times", Waszyngton ocenia koszty wojny według prostej formuły: jeden żołnierz w Afganistanie kosztuje budżet USA milion dolarów rocznie. Obama obiecywał w trakcie kampanii, że w ciągu 16 miesięcy od objęcia urzędu wojska USA będą mogły się wycofać.

Generał Gągor ostrzega jednak, że Afganistanu na razie nie można zostawić. - Kraj nie istnieje w próżni. Pozostawiony sam sobie może się stać zagrożeniem dla bezpieczeństwa całego świata - powiedział "Polsce". - Niektóre państwa tego regionu dysponują bronią jądrową.

Afganistan pod rządami talibów mógłby zagrozić bezpieczeństwu sąsiedniego Pakistanu, który posiada broń atomową. W Peszawarze prawie co tydzień wybucha bomba.

Raport komisji Senatu USA dowodzi, że w 2001 r. przywódca Al-Kaidy bezsprzecznie był w zasięgu Amerykanów. Zabrakło decyzji o użyciu pełnych sił lądowych. Gdyby nie ten błąd, USA nie musiałoby wkroczyć do Afganistanu, twierdzi senator Carl Levin. Gdzieś na pograniczu afgańsko-pakistańskim prawdopodobnie wciąż ukrywa się bin Laden. Nagroda za jego głowę to już 50 mln dolarów.

Maciej Domagała

polecane: Flesz - Co piąta transakcja będzie wymagać użycia PIN-u

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 14

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

S
Sabina

Wy z reguły sprzeciwiacie sie władzy, nawet nei starając się jej zrozumieć i jednak wspierać, bo wszyscy teoretycznie gramy dla polski. To nas gubi od setek lat.

S
Sabina

Przypominam, że należymy do NATO! Jak my olejemy sprawę, to kiedyś nas oleją. Jak sojusz to sojusz. 2. nikt nikogo nie zmusza do wyjazdu, jada tam zawodowi żołnierze, którzy samodzielnie podjęli decyzję, że chcą bronic naszego kraju, a Talibowie to też nasi wrogowie. 3, dzięki tej wojnie nasi żołnierze zyskują bezcenne doświadczenie i umiejętności które sie z pewnością przyda w przypadku jakiejś (bo to wiesz jak nie wiesz?) innej wojny, np europejskiej. 4. Czy ty chcesz naprawdę dac pełne pole do manewru Talibom? Niech się umacniają i sa coraz bardziej niespieczeni??

S
Sabina

eeeem... nawet nie wiem co ci odpisać... ty po prostu nie znasz historii Afganistanu. To nie jest państwo Talibów :) Ich celem nie jest niepodległość Afganistanu i walka o swój kraj, a walka ze "zgniłym zachodem". Najgorsze co możemy zrobić to się z tej wojny wycofać. No chyba ze stoisz po stronie Talibów.. twoja sprawa.

J
JANUSZ.

Dlaczego zgody na wyjazd i udział w wojnie mlodzieży z kraju katolickiego nie wydalo spoleczenstwo , kto jest w stanie wygrac te wojne , dlaczego my Polacy jestesmy oprawcami , my nazywamy afgancow TALIBAMI , zbrodniarzami , ale oni sa w swoim kraju. Pamietamy Polacy jak nas nazywali NIEMCY podczas ii wojny bylisma BADYTAMI , BO WALCZYLISMY O SWOJE BYC MOZE NASI decydenci nie pamietaja lub nie chcieli uczyc sie historii. Zastanowny sie co beda robic za kilka lat u nas w POLSCE bohaterowie tej wojny - czy to niezly material do wykorzystania w grupach przestepczych . przeciez oni ucza sie zabijac.

J
Józef Brzozowski Żory

Ci co podjęli decyzję o wysłaniu wojska polskiego do Iraku i Afganistanu powinni stanąć przed sądem lub Trybunałem Stanu za działalność na szkodę Polski i Jej obywateli.

Wszyscy płacimy podatki, utrzymujemy ten rząd i sejm, a oni zamiast dbać o społeczeństwo szastają publicznym pieniądzem.
Wojsko nie powinno brać udziału w tych zbójeckich awanturach, a jeżeli już to tylko i wyłącznie za zgodą tych co na te wojsko płacą czyli wszystkich obywateli. Zgoda taka powinna być wyrażona w referendum, tam większość ma rację.
Józef Brzozowski Żory.

W
Widukind

Geniusz Kaszub wraz z Sikorskim i Komorowskim założą kufajki, wezmą pepesze i niech zapieprzają do Afganistanu. Ale oni du.y nie ruszą bo sie PO prostu boją. Jeszcze Barak nie puści bąka to już ten nie --rząd się kłania do podłogi. Ale ktoś te nowotwory wybrał, prawda ?

R
Romio

Minister Sikorski zapomniał jak został potraktowany miesiąc temu w Waszyngtonie przez p. Clinton. pani Clinton go nie przyjęła mimo, iz stał przed drzwiami Departamentu Stanu.

m
matrix

W czyim interesie za darmo służymy w Afganistanie.??? Niechaj jadą tam ci którzy to wymyślili na czele z p. Aleksandrem Kwaśniewskim który nas w to błoto ubrał.Z Krajami Azji jeszcze nikt nie wygrał i nie wygra - Francuzi i Amerykanie w Wietnamie.

G
GOLA

MAJĄ OPŁATEK,I BYLI JUZ U SPOWIEDZI,TERAZ RAZEM Z KAPELANEM BIJ ZABIJ NA WROGA,KRZYZOWCY HEJA

I
I

....co dostanie ?
Amerykanie nie przejmują się Polską kiedy w grę wchodzi Ich interes(vide tarcza). Dlaczego Polska ma się przejmować USA ?

l
lala

"USA od nas oczekuje". Ha ha ha!!!

G
Gawronski-rafzen

Czy jedzie z wami ABDUL EL-ASSIR ?

x
x

takie decyzje... tam nie jada zolnierze a NAJEMNICY. Prosze nie mylic pojec - obrazacie prawdziwych zolnierzy.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3