"Wyspa skazańców". Norwegowie rozliczają ciemne karty swojej historii [ZDJĘCIA,TRAILER]

Redakcja
Norwegia wydaje się idealnym krajem dla systemu penitencjarnego. A także dla filmowców, którzy w surowym skandynawskim krajobrazie znajdują pole dla realizacji swoich inspiracji. Dowodem wchodząca dziś na polskie ekrany "Wyspa skazańców" Mariusa Holsta, oparta na faktach opowieść o ośrodku poprawczym dla chłopców, który rząd norweski urządził na początku XX w. na wyspie Bastoy.

Warunki w filmowym ośrodku przypominają piekło oryginału: królują przemoc, bezwzględność wychowawców i strażników, praca ponad siły. To tam trafia 17-letni Erling (Benjamin Helstad), niesłusznie skazany ma morderstwo. Od początku odsiadywania kary jego celem jest ucieczka z wyspy. Wrogów ma nie tylko w strażnikach i sadystycznym dyrektorze (Stellan Skarsgard), ale także w zbiorowości współwięźniów.

Czytaj także: Johann Jebsen, Niemiec, który na torturach nie zdradził największego sekretu aliantów

Mroczny, przygnębiający, ale też dający na końcu nadzieję film doskonale wpisuje się w tzw. kino ucieczkowe. Zaliczyć doń można m.in. "Władcę much", "Pellego zwycięzcę" czy "Skazanych na Shawshank", czyli filmy z silnym przesłaniem konfrontującym wolność z niesprawiedliwością i przemocą. - Miałem poczucie, że historia Erlinga powinna być pokazana wszystkim - komentuje ideę "Wyspy skazańców" reżyser.

Ale prócz walorów artystycznych film jest także głosem w dyskusji o ciemnych kartach w przeszłości Norwegii. Wyspa Bastoy, leżąca w fiordzie Oslo, na której w latach 1900-1970 działał niesławny ośrodek, to wielkie oskarżenie norweskiego systemu wychowawczego przez lata przymykającego oczy na jawną niesprawiedliwość. Zwłaszcza że wiedza o dziejących się tak patologiach była tajemnicą poliszynela: w 1915 r. w poprawczaku wybuchł bunt, po którym złagodzono trochę tamtejszy reżim.

Czytaj także: Mrożące krew w żyłach historie opowiedziane w "Trupiej Farmie"

Film Holsta stawia niewesołe pytania etyczne na temat przeszłości. Życie jednak może zdumieć nawet największych optymistów. Dziś, konkretnie od 2007 r., na wyspie także istnieje zakład więzienny. I jest to pierwsze na świecie więżenie ekologiczne. Nie ma tam krat ani drutów kolczastych, są za to panele słoneczne i ogrzewanie na drewno, w więziennej kuchni produkuje się ekologiczne jedzenie. Więźniowie mieszkają w domach bez krat, a pod swoją opieką mają owce, krowy, konie i kurczaki. Poza tym zbierają jagody, grzyby i łowią ryby. Nieszczęsny Erling mógłby im tylko pozazdrościć.

Lucjan Strzyga

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

h
haparoiden
Więzienie powstało w 1982, nie w 2007.
E
E.
KTO TO PISAŁ?
Dodaj ogłoszenie