Wyścigi konne: Wsparcie władz Ursynowa w obronie Służewca

    Wyścigi konne: Wsparcie władz Ursynowa w obronie Służewca

    Wiktor Lubicz

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Wyścigi konne: Wsparcie władz Ursynowa w obronie Służewca

    ©Marcin Obara/Polskapresse

    Nie - dla hali pośrodku zespołu torów, nie - dla likwidacji toru treningowego, i nie - dla likwidacji stajni północnych - powiedziałem w siedzibie rady dzielnicy Ursynów podczas wysłuchania publicznego w sprawie zespołu torów na Służewcu.
    Wyścigi konne: Wsparcie władz Ursynowa w obronie Służewca

    ©Marcin Obara/Polskapresse

    W odpowiedzi przewodniczący Rady Dzielnicy Ursynów m. st. Warszawy Lech Królikowski przysłał list, który z przyjemnością cytujemy w całości:

    "Z dużym zainteresowaniem zapoznałem się z notatką z Pana wystąpienia podczas wysłuchania publicznego w dniu 29 października 2013 w sprawie teraźniejszości i przyszłości zespołu torów na Służewcu w związku z projektem "Miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego w rejonie ul. Kłobuckiej". W pełni popieram Pana poglądy i podzielam przedstawione zarzuty.

    Niemniej jednak zwracam uwagę na to, że zgodnie z par. 18 statutu dzielnicy Ursynów rola przewodniczącego Rady Dzielnicy została sprowadzona do zwoływania sesji rady oraz przewodniczenia ich obradom.

    Pragnę zapewnić, że jako osoba prywatna będę starał się popularyzować przedstawione przez Pana poglądy. Mam jednak minimalne możliwości ich wsparcia z urzędu" - zakończył swój list p. Lech Królikowski, adresowany do mnie jako członka Rady Polskiego Klubu Wyścigów Konnych.

    Zespół torów wyścigowych na Służewcu powstał w latach trzydziestych XX w. jako otwarte miasteczko wyścigowo-treningowe, z głównym torem wyścigowym i osobnym treningowym, ze stajniami, budynkami mieszkalnymi i parkiem. Budowa została ukończona w 80 proc. Wyłożony projekt planu pozwala uzupełnić historyczną zabudowę.

    Nie - dla likwidacji stajni, toru treningowego i budowy wielkiej hali, to główne uwagi do planu TSMiasteczko zostało wybudowane na wykupionych gruntach za miastem Warszawa przez ogólnopolskie Towarzystwo Zachęty do Hodowli Koni w Polsce. Wzorem był angielski Jockey Club. Zadaniem towarzystwa było organizowanie wyścigów dla rozwoju hodowli. A oto budowniczowie tego unikatowego miasteczka, według wykazu władz Towarzystwa Zachęty do Hodowli Koni w Polsce ("Wiadomości Wyścigowe" 1 lutego 1939 r.): członek honorowy - Lubomirski hr. Stefan (od 1928 r.); zarząd Towarzystwa - prezes: Komorowski hr. Michał (od 1937 r.); członkowie zarządu (14 osób) - Anders Władysław generał bryg., Berson Michał, Budny Antoni, Dzieduszycki hr. Aleksander, Ender Stefan, Kronenberg bar. Leopold Jan, Ledóchowski hr. Aleksander, Litewski Jan, Piniński hr. Władysław, Walicki Bronisław, Wężyk Franciszek, Wodziński Kazimierz, Zamoyski hr. Władysław, Żółtowski hr. Andrzej.

    Po wojnie arystokratyczne towarzystwo zostało rozwiązane ustawą z 1950 r. Jego majątek upaństwowiony, konie też upaństwowione. Tylko jeden Andrzej Prądzyński otrzymał po kilkunastu latach od złożenia wniosku odszkodowanie za trzy konie. Tory przejęła w 1994 r. Agencja Własności Rolnej i gdyby je sprywatyzowała, jak chciała, ich los byłby prawdopodobnie podobny do losu sprywatyzowanych przez AWR państwowych stadnin koni. Dzięki Andrzejowi Ryńcy zespół torów został wcześniej wpisany do rejestru zabytków (w 1989 r.).

    Majątek Towarzystwa Zachęty został zabezpieczony ustawą o wyścigach konnych z 2001 r. w nowo utworzonym Polskim Klubie Wyścigów K. Art. 12 (w skrócie): Skarb Państwa powierza PKWK wykonywanie niezbywalnego prawa własności na jego rzecz w stosunku do nieruchomości zlikwidowanego przedsiębiorstwa państwowego PTWK.

    W 2008 r. PKWK wydzierżawił całość, czyli 138 ha, Totalizatorowi Sportowemu na 30 lat w zamian za organizację ledwie 360 gonitw i 45 dni wyścigowych z niewielkimi nagrodami (w tym roku suma 9 mln zł). Prezes PKWK Feliks Klimczak podpisał umowę z TS pod presją odwołania sezonu 2008. W par. 8 umowy TS otrzymał utajnione prawo realizacji własnej koncepcji w tzw. przedmiocie dzierżawy II (stajnie północne i południowe, tor treningowy), bez pytania właściciela nie tylko o zgodę, ale i sens.

    TS zaprezentowały kilka koncepcji opracowanych przez wynajęte firmy. Więcej im zapłacił, niż wydał na remonty od 2009 do lipca 2013. Przewija się cały czas pomysł likwidacji torów treningowych i stajni północnych oraz wielka hala pośrodku zespołu torów. - Większość pomysłów inwestora (TS) została odrzucona - poinformowała niedawno główna projektanta miejscowego planu zagospodarowania Anna Kosik-Kłopotowska podczas obowiązkowej publicznej dyskusji. Z koncepcji pozostała siedziba TS (w planie od A1 do A7), obiekt B1 i niestety, nieszczęsna wielka hala, na terenie 59US (5,5 ha), wyłączonym z całości terenu 60US (132 ha).

    Budowa wielkiej hali w tym miejscu jest głupotą, choćby ze względów komunikacyjnych. A jej pomysł pochodzi z nieprawego łoża; koncepcja powstała, żeby oddzielić dwie połówki zespołu torów, przedzielone Potokiem Służewieckim, i wyjąć połowę nieruchomości z całości.

    Trzy główne uwagi dotyczące projektu planu zagospodarowania zespołu torów kierujemy do pana Lecha Królikowskiego, przewodniczącego rady Ursynowa - powiedziałem podczas wysłuchania publicznego zwołanego przez radę dzielnicy na wniosek rady PKWK. Uwagami na piśmie do projektu Lech Królikowski, ze względu na autorytet, może obronić miasteczko wyścigowo-treningowe i obronić wielki zamysł polskiej arystokracji tworzącej Towarzystwo Zachęty do Hodowli Koni. Właśnie na ten apel odpowiedział przewodniczący rady dzielnicy.

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo