Wyrzucił Rapackiego, zapowiada reformy. Kim jest minister Cichocki?

Redakcja
Wyrzucił gen. Adama Rapackiego, a na jego miejsce przyjął dwóch wiceministrów. Zapowiada zmiany w policji i reformy w służbach mundurowych - o ministrze SW Jacku Cichockim pisze Anita Czupryn.

Obok Joanny Muchy i Bartosza Arłukowicza Jacek Cichocki jest kolejnym ministrem, o którym zrobiło się głośno. Stało się to po tym, jak odwołał w ostatni wtorek Adama Rapackiego ze stanowiska wiceministra MSW. Generał Rapacki to jeden z najbardziej znanych policjantów w Polsce, uważany za twórcę Centralnego Biura Śledczego. W MSW był odpowiedzialny za koordynację bezpieczeństwa i służb na Euro 2012.

Na środowej konferencji prasowej Cichocki potwierdził wcześniejsze pogłoski, że Rapackiego zastąpi Michał Deskur, którego 1 grudnia zatrudnił jako swojego doradcę. Powołał też drugiego wiceministra - Romana Dmowskiego. Zaprzeczył też, że był z Rapackim w konflikcie. Sam Rapacki zapewnił o ich wzajemnym szacunku. - Każdy szef ma prawo doboru swojego najbliższego otoczenia. To jest naturalna zmiana - inna koncepcja funkcjonowania ministerstwa. Są nowi ministrowie i nie ma co się dopatrywać innych przyczyn. Pomiędzy nami jest szacunek i tak już pozostanie - mówił Rapacki. Złośliwi posłowie nie omieszkali natychmiast wytknąć, że Cichocki mocno się obstawia, bo na miejsce jednego Rapackiego przyjmuje dwóch wiceministrów. Dla wielu Deskur jest wielkim zaskoczeniem.

Marek Surmacz, były wiceminister MSWiA i były doradca prezydenta Lecha Kaczyńskiego ds. bezpieczeństwa, który o ministrze Cichockim wypowiada się w samych superlatywach, nie ma jednak dobrego zdania o nowym wiceministrze Deskurze. - Cichocki to miły i sympatyczny człowiek - mówi. Przypomina przy tym, że Cichocki, pracując w otoczeniu służb, współpracował też z Jarosławem Kaczyńskim, kiedy ten był premierem. Bywał też na spotkaniach organizowanych przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego. - To nie jest człowiek znikąd - podkreśla Surmacz, dodając: - Gorsze wrażenie robi Deskur, bo jest to facet, który zna się na audytach, a nie na pracy w MSW.

Deskur był m.in. założycielem, partnerem i prezesem biura księgowego CTN Polska Sp. - Osoba odpowiadająca za największą strukturę i najważniejszą służbę w kraju, jaką jest policja, powinna być przede wszystkim cywilem. To właściwe w państwie demokratycznym - motywował swoją decyzję Cichocki, powierzając mu stanowisko wiceministra. Teraz Deskur będzie nadzorować prace policji i Biura Ochrony Rządu. Na niego teraz też spadają przygotowania do Euro 2012 służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo. Z kolei Romanowi Dmowskiemu podlegać będzie m.in. Departament Rejestrów Państwowych.

Na tym nie koniec porządków w MSW. Ze stanowiskiem komendanta głównego policji pożegna się Andrzej Matejuk. Minister Cichocki wystąpił do premiera z wnioskiem o to, aby zastąpił go Marek Działoszyński, komendant wojewódzki z Łodzi. Jak tłumaczył Cichocki, zmiany te są konsekwencją rozdzielenia MSWiA na dwa oddzielne resorty, które stało się faktem po ogłoszeniu 18 listopada 2011 r. nowego składu rządu. A w związku z tym zmieni się też sposób działania podległego mu resortu. - Ministerstwo będzie koncentrować się na wyznaczaniu zadań i rozliczaniu służb, w tym policji, z wykonanych działań. Zakres odpowiedzialności będzie mniejszy - zaznaczył Jacek Cichocki. Teraz MSW będzie stawiać zadania policji, BOR, Straży Granicznej i Państwowej Straży Pożarnej, a następnie będzie je z nich rozliczało.

Czytaj także:
* Cichocki: To dobry moment na zmianę koordynatora ds. zabezpieczenia Euro 2012
* Michał Deskur i Roman Dmowski wiceministrami spraw wewnętrznych

Minister Cichocki podjął też głośny w służbach mundurowych temat zmian w systemie emerytalnym. Reformą zostaną objęci tylko ci funkcjonariusze, którzy rozpoczną służbę w chwili wejścia w życie ustawy. Jej projekt ma trafić do społecznych konsultacji 10 stycznia.

Tak naprawdę jest to pierwsza konferencja, w której publicznie pokazał się Jacek Chichocki, choć przecież w rządzie jest już od czterech lat. Młody (41 lat), ambitny, od lat pozostawał w cieniu premiera, unikając rozgłosu i światła kamer.

- Akurat bycie w cieniu i małomówność Cichockiego mnie nie dziwią - mówi Marek Surmacz. - Ona jest zresztą charakterystyczna dla wielu ministrów Donalda Tuska, jeśli chodzi o komunikowanie się z opinią publiczną. Główną twarzą jest premier, a wszyscy ministrowie mają być skryci i małomówni. Jerzy Miller, doświadczony urzędnik, też nie miał przecież skłonności do częstego występowania w mediach.

Ale Cichockiego zaczęto określać mianem superpremiera, kiedy 22 stycznia 2008 r. został sekretarzem stanu w kancelarii Donalda Tuska i objął stanowisko sekretarza Kolegium ds. Służb Specjalnych przy Radzie Ministrów. Mimo to dla wielu było niespodzianką, kiedy premier powierzył mu 18 listopada tekę ministra tak trudnego resortu, o który - i nie jest to tajemnicą - bardzo zabiegał Adam Rapacki.

Zaskoczenia nie kryli również ludzie ze służb, dla których Cichocki nie ma żadnego doświadczenia w kierowaniu resortem. - W kuluarach mówi się, że Cichocki, który nie jest politykiem i nie ma żadnego zaplecza politycznego, może być łatwo sterowalny przez premiera albo tych, którzy mu na to stanowisko sugerowali Cichockiego - mówił wtedy w rozmowie z "Polską" jeden z polityków prawicy, dodając, że podobno żaden z polityków z mocnym nazwiskiem nie chciał wziąć tego ministerstwa. - Mamy teraz Euro 2012, trzeba zrobić porządek z emeryturami, więc jest się na czym poślizgnąć. Jeśli noga powinie się Cichockiemu, nic się nie stanie, ale żaden ze znaczących polityków nie będzie ryzykował nazwiska - tłumaczył nam jeden z rozmówców.

Jeden z polityków Platformy widzi kilka przyczyn w tym, że to Cichockiemu premier powierzył tak odpowiedzialne zadanie.

- Po pierwsze, jest otrzaskany w służbach specjalnych. Ośrodek Studiów Wschodnich, w którym pracował, zanim został koordynatorem do spraw służb w rządzie, to w rzeczywistości coś jak quasi-wywiad, polityczna instytucja wykonująca dla państwa dobrą robotę przy zbieraniu informacji - mówi. Inny nasz rozmówca dodaje: - Jeśli ktoś pracuje w Ośrodku Studiów Wschodnich, o służbach wie dużo, bo też Ośrodek ze służbami ściśle współpracuje.

OSW powstał w 1990 r., aby monitorować sytuację w Europie Wschodniej, na Bałkanach i w Azji Wschodniej. Cichocki trafił tam jeszcze jako student socjologii na Wydziale Filozofii i Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego. Zdolnemu studentowi pracę zaproponował dyrektor Marek Karp. Zresztą trafiało tam wielu studentów, przyszłych analityków i dziennikarzy. Przyszły minister zajmował się głównie analizami sytuacji politycznej, społecznej i ekonomicznej na obszarze byłego Związku Radzieckiego, między innymi w państwach Kaukazu i Azji Centralnej. Szybko wspinał się też po szczeblach kariery.

Czytaj także:
* Cichocki: To dobry moment na zmianę koordynatora ds. zabezpieczenia Euro 2012
* Michał Deskur i Roman Dmowski wiceministrami spraw wewnętrznych

Kierował Zespołem ds. Kaukazu i Azji Centralnej i Działem Ukrainy, Białorusi i Krajów Bałtyckich. Wtedy poznał go Janusz Zemke, były wiceminister MON. Był zachwycony analizami, jakie Cichocki przygotowywał. - Bardzo solidne, dobrze zrobione - wspominał w rozmowie z "Polską" Janusz Zemke.

Podobne opinie wyrażali inni politycy, którzy mieli okazję zapoznać się z analizami, które przygotowywał Cichocki: - To były dokumenty najwyższej klasy, przygotowane starannie i fachowo. Widać było, że autor zna się na rzeczy.

W 2004 r. tragicznie ginie pierwszy dyrektor OSW Marek Karp. Jak się okazało, kierowca tira na białoruskich numerach rejestracyjnych, który staranował jego samochód, posługiwał się fałszywymi dokumentami. Wokół śmierci Karpa jest do dziś wiele niejasności. Podobno zmarł po tym, jak odwiedziły go osoby z legitymacjami służb specjalnych. Jedna ze spekulacji wiązała śmierć Karpa z tym, że miał on odkryć tajny ośrodek GRU na Białorusi, w którym mieli spotykać się polscy prokuratorzy i członkowie mafii paliwowej z funkcjonariuszami rosyjskich służb.

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
ms

a dobrze, w zdrowiu i zadowoleniu z życia

k
kinsky

że każde ministerialne stanowiska, a także CEO w spółkach SP, są w rzeczywistości absolutnie nieopłacalne i zawsze krótkoterminowe. Nawet mogą i śmiało powiedzieć, że one są wręcz niebezpieczne dla zdrowia i toku przebiegu kariery. Otóż czas pokazuje, że tylko wszystkie funkcje stróżów, a zwyczajowo zainstalowanych obok ministrów i CEO na stanowiskach The Deputy Chairman, są na dzisiaj o wiele rentowniejsze, no i bezpieczniejsze. Bowiem tak właściwie, to tylko każdy deputy ma zawsze otwartą drogę do nieograniczonego awansu. I tutaj całkiem obojętnym są choćby sytuacje typu; czy dany deputy akurat tego chce czy też nie, czy posiada akurat stosowne uwarunkowania psychiczne i intelektualne, czy nadanie awansu odbywa się akurat w oparciu o ustawowy proces rekrutacji w drodze ustawowego konkursu. Czyli wygląda na to, że pozycja deputy chairman jest na dzisiaj w każdym wymiarze rzeczywiście bezpieczniejsza i rentowniejsza. Oczywiście to wszystko z pominięciem aspektu moralnego.

l
lox

sie masz "wieśmak",co porabiasz????

m
marcinescu

Pomijając sprawy merytoryczne ale ten Cichocki to ma tupet żeby w dzisiejszych czasach zatrudniać osobe z takim nazwiskiem;-)

W
Widukind

a Działoszyński w 1985 roku. A więc to sprawdzona kadra komunistyczna. Czyli w POlsce bez zmian. Niestety.

p
przetargi !!!

''WYRZUCIL''.Nikt nikogo nie wyrzucil. Ciekawe, czy pani czyta prase?

G
Gość

To są te oszczędności Platformy Obywatelskiej na czas kryzysu. Na miejscu służb mundurowych, jak jest możliwość, to uciekać jak najszybciej na zasłużone emerytury, bo robi się nieciekawie w bagnie. Do wyborów PO walczyła o elektorat lewicowy. Wybory wygrała, to lewica teraz już jest niepotrzebna i PO obrała teraz kurs na skrajna prawicę, czyli wjechała na stare tory. Ciekawe jak się teraz czują byli politycy lewicy w partii endeckiej :D

J
Ja

Pracowalem w sluzbach pod okiem Pana Rapackiego.Na dzien dzisiejszy nie mamy w Polsce lepszego facowca w tej branzy.Wspolczuje kolegom,ktorzy beda pracowac po okiem tych nowych "fachowcow"......serio wspolczuje.....

Dodaj ogłoszenie