Wyroiło osami

Konrad Dulkowski
BARTEK KOSIŃSKI, 23 lata. Paparazzi, wolny strzelec, z wykształcenia fototechnik. Zamiast siedzieć w jakimś zakładzie i tłuc fotografie do paszportów, wybrał pracę w terenie. Skuter pozwala mu szybko przemieszczać się w miejskich korkach, gdy musi zdążyć np. sfotografować wypadek dla lokalnej gazety. Jeździ skuterem Kymco Yager z silnikiem o pojemności 50 cm sześciennych wartym około 5 tys. zł Wojciech Gadomski, Polska
Skutery opanowują polskie ulice. Nic dziwnego - są tanie, oszczędne i dobrze radzą sobie w korkach. A w dodatku trendy.

To był jeden z hitów tegorocznej pierwszej komunii. Plastikowy kolorowy skuter. Jeszcze do niedawna traktowany jako gorszy odpowiednik motocykla, dzisiaj stał się modnym gadżetem podkreślającym "światowość" właściciela, tak jak rower "holender" czy modne ubranie. Jeżdżą młodzi, których nie stać na prawdziwy motocykl albo jeszcze nie mogą zrobić prawa jazdy kategorii A. Podstawowym modelem skutera o pojemności silnika nie większej niż 50 cm sześciennych można śmigać już w wieku 13 lat, zrobiwszy kartę motorowerową. Jeżdżą dorośli, którzy nie muszą mieć nawet tego dokumentu, wystarczy dowód tożsamości, by dosiąść plastikowego ścigacza. Dlatego coraz mniej dziwi widok mężczyzny pod krawatem przeciskającego się na skuterze między sznurami aut.

Jeżdżą w wielkich miastach, bo skuter to świetny sposób na ominięcie korków. Jeżdżą na wsiach, gdzie niedrogi pojazd zastępuje rower czy starego komara. I dlatego w ubiegłym roku sprzedano w Polsce 92 tys. nowych skuterów. W tym producenci liczą na znacznie więcej.

To już drugi w historii desant skuterowej mody na Polskę. Pierwszy od-był się w latach 60. i był echem trendu, który przyszedł do nas ze zgniłego Zachodu. Wynaleziony w 1947 r. we włoskiej fabryce skuter początkowo był po prostu najtańszym spalinowym wehikułem, na jaki stać było mieszkańców zniszczonej przez wojnę Europy. Jednak prawdziwa moda zalała kontynent po 1953 r. Trendsetterką (chociaż tego słowa wówczas jeszcze nie znano) stała się Audrey Hepburn, która w filmie "Rzymskie wakacje" przemierzała na włoskiej vespie ulice Wiecznego Miasta. Pojazd natychmiast stał się kultowy - aczkolwiek wówczas używano tego słowa raczej w stosunku do kultu świętych, a nie bzyczących jednośladów - i podbił świat.

Wytwory zagranicznej myśli technicznej były w PRL-u trudno dostępne, ale rodzimi konstruktorzy odpowiedzieli na zapotrzebowanie, projektując polski odpowiednik kapitalistycznego pojazdu. Skuter Osa dostał imię po włoskiej odpowiedniczce, bo po włosku "vespa" oznacza właśnie kąśliwego owada. Natychmiast znalazł grono zwolenników. Szczególnie w kręgach tzw. bananowej młodzieży przejażdżka blaszanym dwusuwem należała do elementu wielkomiejskiego lansu (tego słowa w ogóle nie używano na początku lat 60.).

I właśnie owa popularność osy spowodowała zaprzestanie produkcji w 1965 r. Towarzysze z KC mieli bo-wiem dojść do wniosku, że to symbol prozachodniego stylu życia, a w centralnie sterowanej gospodarce pojęć "dopasowanie podaży do popytu" także nie znano.

Współczesny renesans skuterów związany jest z tymi samymi zjawiskami, co pół wieku temu. Po pierwsze - ekonomia. Boom zaczął się w 2002 r. wraz z importem tanich pojazdów z Chin. Kogo nie stać na peugeota, piaggio czy suzuki, ku-puje keewaya albo kymco. Najtańszy model kosztuje niecałe 2 tys., a spali ledwie 3 litry benzyny na 100 km. Wraz z powszechnością pojawia się moda. Odżywają tradycje modsów - angielskiej subkultury lat 60. spopularyzowanej przez film "Quadrophenia". Wówczas to byli chłopcy z dobrych domów, modnie się ubierający, przemierzający na swych lam-brettach ulice miast z imprezy na imprezę. Dzisiejsi modsi także są młodzi, zarabiają dobrze i chcą poszpanować. Tylko jeszcze nie stać ich na kabriolety. - Reprezentują trochę styl yuppie - charakteryzuje ich Rafał Zadara, twórca najstarszego w Polsce portalu skuterowego Skutery.net. - Noszą markowe ubrania, słuchają alternatywnej muzyki, generalnie reprezentują styl podkreślający wolność.

Wybierane przez nich skutery to raczej marki włoskie niż japońskie, modele stylizowane na klasyczne pojazdy z lat 60., najlepiej z limitowanych kolekcji. I odpowiednio drogie. Tutaj nikogo nie dziwią "dwa kółka" za cenę powyżej 10 tys. zł. Nostalgiczna moda reanimowała marki, wydawałoby się, skazane na zagładę. Vespa, która już stała na krawędzi bankructwa, odżyła i wchodzi na giełdę. Podobnie było z polskim Rometem, który ze swoimi motorowerami Komar i przestarzałymi motorynkami ledwo zipał, a po uruchomieniu produkcji skuterów znów uplasował się w krajowej czołówce. - W ciągu ostatnich dwóch lat popyt zwiększył się o 200 procent - mówi wiceprezes Rometu Bogdan Brzuszek.

Jest moda, jest popyt, a klimat nam się ociepla, jak twierdzą byli amerykańscy wiceprezydenci. Wszystko przemawia za tym, że za rok skuterów będzie jeszcze więcej. Według Instytutu Motoryzacyjnego Samar - ok. 120 tys. nowych pojazdów opuści polskie salony. Co prawda Włosi co roku kupują ok. 400 tys., ale oni mają 9 ciepłych miesięcy w roku. A zresztą - cóż, Warszawa ma już palmę, może teraz Wrocław wprowadzi gondole, a Kraków postawi jakieś małe Kolo-seum i wtedy będziemy mieć Włochy, jak się patrzy.

[email protected]

Dziękujemy portalowi Skutery.net i firmie Scooter Custom za pomoc

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie