Wypadek polskiego autokaru w Chorwacji. Właściciel firmy przewozowej: Kierowcy byli wypoczęci i doświadczeni

OPRAC.:
Mateusz Zbroja
Mateusz Zbroja
Właściciel firmy przewozowej, z której pochodził autobus przewożący pielgrzymów do Medjugorie, zaręcza, że kierowcy byli wypoczęci i doświadczeni
Właściciel firmy przewozowej, z której pochodził autobus przewożący pielgrzymów do Medjugorie, zaręcza, że kierowcy byli wypoczęci i doświadczeni Fot. PAP/EPA/IVAN AGNEZOVIC
Udostępnij:
- Kierowcy autokaru, który miał wypadek w drodze do Medjugorje, byli wypoczęci i doświadczeni, a autobus był sprawny technicznie - przekazał w rozmowie z Polską Agencją Prasową Jacek Antoszkiewicz z firmy Megapol, której autokar miał w sobotę nad ranem wypadek w Chorwacji. - To jest tragedia, niewyobrażalna tragedia, nie potrafię nic teraz powiedzieć - mówił z kolei w rozmowie z portalem money.pl.

W wypadku, do którego doszło w sobotę nad ranem na autostradzie A4 na północ od stolicy Chorwacji Zagrzebia, zginęło 12 osób, a 32 zostały ranne, z których 19 jest w stanie ciężkim. Wszystkie ofiary wypadku to polscy obywatele, którzy pielgrzymowali do Medjugorje.

Jacek Antoszkiewicz z firmy Megapol, której autokar miał wypadek w Chorwacji - w drodze do bośniackiego Medjugorje - zapewnił w rozmowie z PAP, że autobus, którym jechali pielgrzymi "był sprawny technicznie, kierowcy byli wypoczęci z doświadczeniem".

- To jest tragedia, niewyobrażalna tragedia, nie potrafię nic teraz powiedzieć, nic do mnie nie dociera - mówił z kolei w rozmowie z portalem money.pl.

- Wszystko było zorganizowane tak, jak należy. To mogę zaręczyć, proszę mi wybaczyć, ale w tym momencie nie jestem w stanie nic więcej powiedzieć, to co się stało, jest nie do opisania - mówił właściciel firmy przewozowej Jecek Antoszkiewicz.

Do wypadku doszło w sobotę rano

Do wypadku doszło ok. godz. 5.40, w położonym na północ od Zagrzebia regionie varażdińskim, między miejscowościami Jarek Bisaszki i Podvorec. Jadący w kierunku Zagrzebia autobus zjechał z drogi i wpadł do rowu przy autostradzie - przekazała policja. Chorwacka telewizja publiczna HRT podała, że najbardziej prawdopodobną przyczyną wypadku było zaśnięcie kierowcy.

Jarosław Miłkowski z biura "U Brata Józefa", które pośredniczyło w zorganizowaniu wyjazdu do Bośni i Hercegowiny, wyjaśniał, że wyjazd do Medjugorje był organizowany przez jedną z sióstr zakonnych, która tam również jechała. W autokarze jechały 44 osoby - 42 pielgrzymów oraz dwóch kierowców. Uczestnicy wyjazdu pochodzili z Sokołowa Podlaskiego, Konina i Jedlni k. Radomia.

Miłkowski informował ponadto, że firma, z której autokar jechał do Medjugorje, była sprawdzona i biuro współpracowało z nią od kilku lat.

Źródło:

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Materiały promocyjne partnera

Jak żołnierz dawca ratuje ludzkie życie

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
6 sierpnia, 18:31, Zbigniew Rusek:

"Kierowcy byli wypoczęci" - tak mogło być przed wyruszeniem w trasę, ale nie po przebuciu tak wielu kilometrów, zwłaszcza przy takiej pogodzie, biorąc pod uwage przejazd przez kraje, w których jest bardziej gorąco niż u nas (Węgry, Chorwacja).

Masz absolutnie rację. Kierowca o godz. 5:40 rano nigdy nie jest wypoczęty, jeżeli jechał przez całą noc. Ponadto nic nie wiadomo, ile kierowca spał przed wyjazdem w trasę i kiedy w dniu poprzedzającym wypadek się obudził. Jeżeli o godz. 7 rano i potem już nie spał, to nic dziwnego, że zasnął za kierownicą.

Z
Zbigniew Rusek
"Kierowcy byli wypoczęci" - tak mogło być przed wyruszeniem w trasę, ale nie po przebuciu tak wielu kilometrów, zwłaszcza przy takiej pogodzie, biorąc pod uwage przejazd przez kraje, w których jest bardziej gorąco niż u nas (Węgry, Chorwacja).
Więcej informacji na stronie głównej PolskaTimes
Dodaj ogłoszenie