Wyhamowanie gospodarki uderzy w dłużników

Alina Białkowska Tomasz Ł. Rożek
Udostępnij:
Polska gospodarka spowalnia. Rośnie liczba osób, które mają kłopoty ze spłatą zadłużenia. - Coraz więcej ludzi zgłasza się do nas po pomoc. Obserwuję sytuacje bardzo dramatyczne - wielomilionowe zadłużenia, z których nie da się już wyjść - mówi Roman Sklepowicz, prezes Stowarzyszenia Pokrzywdzonych przez system bankowy.

Szczególnie wymowny jest przykład Barbary Wieczorek z Torunia, która jako 18-letnia dziewczyna podżyrowała rodzicom kredyt na otwarcie dwóch supermarketów. Rodzice podupadli na zdrowiu i nie mogli spłacić pożyczki. Kwota narosła przez kilka lat do 7 mln zł. Kobieta nie może teraz podjąć legalnej pracy, bo komornik natychmiast zająłby jej pensję.

Sprawa jest patowa - nikt z niej nie ściągnie takiego długu, więc wybawieniem byłoby ogłoszenie przez nią upadłości.

We wczorajszej "Polsce" ujawniliśmy, że we wtorek rząd zajmie się projektem indywidualnego bankructwa, które będzie mógł ogłosić każdy, kto nie z własnej winy wpadł w finansowe tarapaty. W sytuacji, gdy gospodarka zwalnia, będzie to ogromna ulga dla przynajmniej połowy z przeszło miliona osób, które nie radzą sobie ze spłatą zadłużenia.

A tych może przybywać. Analitycy NBP ogłosili w czwartek, że w drugiej połowie roku wzrost gospodarczy zmniejszy się z zakładanych przez rząd 5,5 proc. do 4 proc. Trzeci miesiąc spadku koniunktury zauważyli też ekonomiści z instytutu BIEC.

Do tego dochodzą jeszcze rosnące stopy procentowe oraz zahamowanie produkcji przemysłowej. Mieszanka ta powoduje, że Polacy wydają coraz więcej - zarówno na zakupy, jak i spłatę kredytów. Nasze zadłużenie w bankach wzrosło od 2005 r. do maja 2008 r. o 180 proc. - do 234,5 mld zł. Jeśli w kwietniu 2007 r. wzięliśmy np. 300 tys. zł kredytu mieszkaniowego, rata wzrosła od tego czasu z 1,6 tys. zł do ponad 2 tys. zł.

Niektórzy ekonomiści łagodzą jednak pesymistyczne nastroje. - Podwyżka stóp procentowych oczywiście utrudni życie niektórym kredytobiorcom, ale nie ma zagrożenia, że niewypłacalność stanie się dużym problemem - twierdzi Andrzej Bratkowski, główny ekonomista banku Pekao SA. Jego zdaniem drożejące kredyty uderzą, przynajmniej na razie, tylko w tych Polaków, którzy zarabiali mało i nadal nie udało im się wywalczyć podwyżek. Zarabiający więcej poradzą sobie ze spłatą.

Na razie analitycy finansowi radzą, by z rosnącą inflacją i stopami procentowymi walczyć na dwa proste sposoby - zawsze mieć oszczędności na czarną godzinę i zaciągać takie kredyty, które jesteśmy w stanie spłacić.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie