Wygrał z mrozem, przegrał z ludźmi

Paweł Zarzeczny
Paweł Zarzeczny
Paweł Zarzeczny Fot. Polskapresse
Mróz od Wschodu. Jak zawsze. Dziś w nocy minus dwadzieścia. Nie muszę patrzeć na pogodynki. Ja mróz… czuję. Otóż ostatnio jeżdżę tramwajami, to wygodne, szybkie, tańsze od najgorszego samochodu. I w tych tramwajach warszawskich - przeraźliwy smród. Ohydny. Nie do zdarcia, mimo klimatyzacji, bo tramwaje faktycznie są nowoczesne.

Raz wsiadłem - mało nie zemdlałem. Drugi raz - to samo. Trzeci - zacząłem się zastanawiać… Tak nowocześnie, ale tak śmierdzi?

No i co jest? Bezdomni, żeby się ogrzać, jeżdżą od pętli do pętli, na okrągło. A żeby nie robić kłopotu innym - siadają na samym końcu. Ale smród jest i na początku, i trzy godziny potem, jak wysiądą.

Wiem, źle się czyta, ale to real, nie Real Madryt. Tylko prawda każdego polskiego miasta, każdej ulicy. 90 osób zamarzło, zanim to się wydrukuje, pęknie setka, a dzieci zatopione w beczkach, statystycznie, odnajdziemy za dwa lata. Nie mamy sposobów na nieszczęścia. Tak, policja niby ma jakiś gorący patrol, żeby ratować niedogrzanych, że to jej obowiązek. A wczoraj widziałem, jak na dworcu Warszawa-Śródmieście sokiści, czyli policja kolejowa, wyciągają z podziemi bezdomnych, którzy chronią się przed chłodem.

Tak, wiem, kto dotarł do tego miejsca pomyśli, że mądrzy się cwaniaczek, bo ma ciepłe swetry. Nie, ja podlegam takim samym rygorom. Akurat gazownia przysłała mi rachunek na 4800 zł, i zaraz potem ekipę, żeby mnie odłączyć od ogrzewania.
To a propos tego, że od stycznia miał niby stanieć gaz. Cztery tysiące osiemset złotych. Za zwykły dom. Ktoś w tym państwie zwariował do reszty? To ile trzeba zarabiać? Tyle co marszałkowie sejmu?

OK, niech mój prąd to będzie siedem, gaz nawet osiem, tysięcy, ale dajcie ludziom zarobić na to!

W Austrii (sorry, ale to bliski sąsiad) wszystko kosztuje tyle samo, a zarobki są cztery razy wyższe, a socjal niewyobrażalny.
Już nawet nie w Australii. W Austrii. Która wojnę, w przeciwieństwie do Polski, podobno przegrała. Nie ma nafty, gazu, a ma pieniądze…

Zresztą, co ja piszę - teraz wszędzie jest lepiej. Czyż to nie pora bić na alarm?

Jak byłem dzieckiem, kochałem mróz. Sanki, robienie lodowiska, grę w hokeja (do dziś pamiętam, że kij hokejowy najpierw trzeba było wygotować we wrzątku, by zakrzywić łopatkę). Na Mokotowie nie trzeba było wyjeżdżać na ferie (choć wyjeżdżałem rok w rok do Spały). Zjazd sankami z Puławskiej do Belwederskiej to było ze dwa kilometry…

Mokre rękawiczki, czapkę, buty suszyło się na klatce schodowej, na kaloryferze…

Ale wtedy energia była darmowa niemal, nikt w domu nie rozmawiał o takich rachunkach!

A dziś czytam, że polska gospodarka spadła w grudniu o 10 procent, ponad 10, budownictwo - 25 procent.

Co wzrosło, premierze Tusk? Zarobiła energia elektryczna (nie dziwota, ostatnio jedna pani dostała rachunek… 34 tysiące, tak jakby miała w mieszkaniu fabrykę!), zarobił gaz (choć od stycznia miał potanieć!), no i jakieś usługi badziewne, żadna produkcja…

W ładną drogę zmierzamy. Mianowicie do tramwaju, na ostatnie siedzenie. Z nadzieją - byle do wiosny.

Te moje narzekania spisuję od lat. Nikt nie wierzył, jak pisałem o biedzie (bo niby jeść co mamy, fakt), o rachunkach, o zatkaniu rynku kredytowego, o opustoszałych restauracjach, sklepach, biurowcach, fabrykach.

Nie wiem, ja nie jestem żadną Opatrznością, ale zwracam uwagę na pewne przegięcie. Nie może jedna grupa ludzi, bogatsza, nie dostrzegać nędzy całej reszty.

Ja rozumiem, nie jeżdżą tramwajami. Też nie jeździłem. I jestem załamany. Dziś Zola miałby temat nie na "Germinal", nie na "Nanę", ale na pięćdziesiąt obserwacji na temat życia robotników i rzemieślników, nędzarzy…

Nasza nędza, jak by kolorowo nie wyglądała, nędzą pozostaje. To pokazuje każda zima, każdy mróz od wschodu. I nie można się pocieszać w nieskończoność - byle do wiosny.

Bo wiosną przyjdzie kolejna fala mrozów, bezrobocia, braku perspektyw, a zarazem wystawionych z każdej strony rąk po zapłatę - jak u mnie za gaz, za prąd, za szkołę. Wiem, za darmo nikt mi nie będzie ani grzał tyłka, ani dzieci uczył, ale każdy powinien mieć szansę zarobić na zwyczajne, spokojne życie.

Dziś nie ma szansy na nic, bohaterowie. Ale co wy możecie o tym wiedzieć - po cichu przyznacie sobie premie, w setkach firm. I w przeciwieństwie do Sejmu - nikt się o tych wzajemnych łapówkach nie dowie. Może wymyślicie tylko przepis, żeby osoby śmierdzące nie mogły się dogrzewać w tramwajach.

Ale spokojnie. Jak przestrzegał Miłosz, nikt nie powinien zanadto zhardzieć: "Nie bądź bezpieczny, poeta pamięta, zabijesz jednego, narodzi się nowy, spisane będą czyny i rozmowy…".

Amundsen mógł sobie latać sankami po biegunach i ścigać z podobnymi wariatami, Jack London mógł zachwycać się poszukiwaniem złota na Alasce, a Cooper - ucieczką przed wilkami, przez śniegi…

Ale to było sto pięćdziesiąt lat temu, gdy w Klondike nie można było kupić jajka. Bo zamarzało jak splunięcie. Ale nie powstrzymywało to gonitwy po złoto.

Jest taka jedna wzruszająca historia, historia mrozu, która ma fajne przesłanie. Nome. Sprzed stu lat. W tym miasteczku z Alaski zapanowała epidemia dyfterytu, umierały dzieci. Temperatura minus 40 stopni, samoloty nie mogły latać z powody zamieci. I wtedy kilkunastu przewodników podjęło się przetransportowania szczepionek psimi zaprzęgami. Było ich kilkunastu, psów koło 150…

Trasa liczyła ponad tysiąc kilometrów. Temperatura odczuwalna - minus 65 stopni.

Po pięciu dniach do Nome dotarł pies przewodnik, Balto. Jego pan (maszer) oślepł od śnieżycy i wtedy pies wynalazł trasę instynktownie…

Epidemię powstrzymano. Balto został bohaterem Ameryki. Uratował tysiące dzieci.

No i jak to w życiu bywa - każda bajka ma zakończenie. Ta jest jak u Andersena i Dziewczynki z zapałkami, zimna i mroczna.
Balto skończył porzucony i niechciany, w zoo, pan, który go kupił, oświadczył, że pies na stare lata był chory i źle traktowany. Mimo że postawiono mu w Central Parku pomnik ze wzruszającą dedykacją, pieskowi, który pędził tysiąc kilometrów, ciągnąc sanki, pięć dni i nocy…

Dedykowane nieposkromionemu duchowi psich zaprzęgów niosącemu szczepionkę i pomoc z Nenana przez 600 mil zdradzieckich wód, arktycznych zamieci do nawiedzonego Nome w zimie 1925 roku - Wytrwałości, Wierności, Inteligencji
Wygrał z mrozem, przegrał z ludźmi.

Przez sto lat nie zmieniło się nic.

W weekend ma być minus dwadzieścia. Zapewne w tramwajach zaostrzy się kontrola biletów. A bezdomni usłyszą jedną radę, tę co zawsze. Żeby się myli, i… żeby nie pili.

Emil Zola miałby pole do popisu - przeczytajcie i "Nanę", i "Germinal".

Napisać dziś takie powieści w Polsce?

Nikt by nie wydrukował. Bo smród. Najłatwiej otworzyć okno.

I doradzić to, co widzę pod komunikatem MSW: "Lekarze apelują o rozsądny ubiór. Internista Joanna Jaroszuk-Różycka przekonuje, że nie wolno organizmu przegrzewać ani go wychładzać. Najlepiej wkładać odzież przylegającą do ciała. Na mrozie warto też zasłonić twarz szalikiem". Nie przegrzewać i nie wychładzać.

Bardzo śmieszne.

Według policyjnych danych od listopada z powodu wychłodzenia zmarło 90 osób. W porównaniu z poprzednią zimą to o 25 osób więcej.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
maryska
Zrobcie ze mnie PREZYDETA.Obieguje Wody wypije mniej jakciec dyzma na wiejskiej .Do pracy bede jezdzil na koszt wlasny .Na urlopie bede pracowal ,by muc nie pracowac caly rok.Pedalom dam wlasna d...e.Rozgonie cala zgraje urzedasow od spraw niepotrzebnych ,mogbym tak dalej.ale po co co to zmieni.Hitler w noc dlugich nozy zrobil pozadek z cholota.Niemcy maja spokoj do disiaj
m
marceli
Ciekaw jestem ile osób płaci i czyta te felietony. Tak sobie myślę, że 1000 odsłon to maksymalny wynik. Obawiam się, że na rachunki z tego pisania nie wystarczy.
Panie Pawle! Z czytelnictwem chyba jest obecnie większy problem. Byłem dzisiaj w "Karfurze" i widziałem jedną z pańskich książek na wyprzedaży w cenie 5zł. Proponuję Panu zacząć oszczędzać bo mogą w końcu ten gaz odłączyć na stałe.
Y
Yy
Bojkotuje razem z Emeryt
Wiecej tu nie przyjdę
Pana Pawła dobrze poczytać co tam sobie myśli ale po jaka cholerę płacić za to ...
Dziękuje
E
Emeryt
Ponieważ kolejny raz dają tylko część, dziś łaskawie aż 22%, ogłaszam koniec, nie będę wchodził na strony zatytułowane dumnie POLSKA, nie będę sprawdzał czy w poniedziałki i piątki jest 100% Zarzecznego. Pozdrawiam ciepło.
Dodaj ogłoszenie