Wybory w USA: Kampania na ostatniej prostej. Trump i Biden walczyli o głosy w kluczowym stanie Floryda

Wojciech Rogacin
Wojciech Rogacin
Podczas wiecu wyborczego na Florydzie 29 października wystąpiła też pierwsza Dama Melania Trump
Podczas wiecu wyborczego na Florydzie 29 października wystąpiła też pierwsza Dama Melania Trump BRENDAN SMIALOWSKI/AFP/East News
Już tylko kilka dni pozostało do rozstrzygnięcia wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych. W czwartek Donald Trump i jego demokratyczny rywal Joe Biden zabiegali o głosy mieszkańców Florydy. To kluczowy stan. Przy wyrównanej walce zwycięstwo na Florydzie jest praktycznie gwarancją wygranej całych wyborów.

W ostatnich dniach kampanii obaj rywale do fotela prezydenckiego w USA agitują w tych samych stanach, próbując przeciągnąć na swoją stronę niezdecydowanych. W czwartek obaj byli na Florydzie, w piątek obaj mieli się pojawić na wiecach w Minnesocie i Wisconsin.

Trump obiecuje, że nie zamknie biznesów

Donald Trump, który zorganizował wiec w Tampie, miał dla mieszkańców ostrzeżenie: - Biden planuje wprowadzenie blokady (z powodu epidemii - red.). On pozamyka was w domach - przestrzegał wyborców prezydent USA, cytowany przez BBC. Jak podaje stacja, Trump dodał, że w ostatnim kwartale gospodarka kraju rosła w bezprecedensowym tempie 33,1 proc., podczas gdy w poprzednich trzech miesiącach zanotowała spadek o 31 proc. To miało pokazać, czym może grozić Amerykanom kolejny lockdown, czyli zamknięcie biznesów z powodu epidemii, przeciwko któremu Trump występuje.

Podczas wiecu zorganizowanego na parkingu przy stadionie Raymonda Jamesa w Tampie wystąpiła też pierwsza dama Melania Trump. Ucałowała się czule ze swym mężem i wygłosiła krótką mowę. Jak pisze BBC, największy aplauz wywołały jej słowa: - Jesteśmy krajem nadziei, nie krajem strachu i słabości. I mamy przywódcę, który pokazuje to każdego dnia.

Jak notują reporterzy BBC, na wiecu Trumpa wielu uczestników było bez maseczek. A sam prezydent mówił, iż to nieprawda, że Francja, Niemcy i inne europejskie kraje, które znów wprowadzają silne obostrzenia mają gospodarki w dobrym stanie. - Nie one nie mają się dobrze - przekonywał Trump. Jak podaje BBC, prezydent USA dodał, że Stany już raz wprowadziły blokadę gospodarki, ale teraz wirus został lepiej poznany i nie ma konieczności wprowadzania jej ponownie.

Biden apeluje, by skończyć prezydenturę Trumpa

Jak cytuje CNN, Joe Biden przekonywał z kolei swoich zwolenników, że to od nich zależy ostateczny wynik wyborów i że mogą powiedzieć "koniec" Donaldowi Trumpowi. - To od Florydy zależy serce i dusza tego kraju. Wszystko zależy od was. Wy macie klucz - mówił Biden. - Jeśli Floryda stanie się niebieska (kolor Demokratów - red.), to będzie koniec. Skończy się (prezydentura Trumpa - red.) - dodawał.

Floryda jest uważana za stan kluczowy w amerykańskich wyborach prezydenckich. To od głosów elektorskich tego stanu w przeszłości zależały wyniki wyborów. Najgłośniejszą taką sytuacją były wybory w 2000 roku, kiedy nakazano ponowne przeliczenie głosów na Florydzie. Ostatecznie wygrał tam George W. Bush i to on, a nie Al Gore został prezydentem Stanów Zjednoczonych. Stało się tak pomimo faktu, że w skali całego kraju Bush uzyskał mniej głosów.

Obecnie również w sondażach w całym kraju prowadzi Joe Biden, demokratyczny kandydat na prezydenta, były wiceprezydent USA za rządów Baracka Obamy. Jak podkreśla BBC, 78-letni polityk na Florydzie apelował do wyborców o przestrzeganie dystansu społecznego i stosowanie się do zaleceń nauki na temat koronawirusa. - Nauka przed fikcją - mówił.

W piątek obaj kandydaci jadą do stanów Wisconsin i Minnesoty. Są one również kluczowe w walce o zwycięstwo. Jak podkreśla CNN, cztery lata temu kandydatka Demokratów Hillary Clinton w ostatnich dniach kampanii zaniedbała kampanię w środkowo-zachodnich stanach, uważanych za sprzyjające Demokratom. W efekcie w kilku z nich o niecały procent wygrał Donald Trump.

Media donoszą, że obecne wybory mogą mieć najwyższą frekwencję od ponad 100 lat. A to za sprawą głosowania korespondencyjnego, wprowadzonego ze względu na epidemię koronawirusa. Kto chce może głosować przy pomocy poczty elektronicznej i - jak podaje BBC - z takiej możliwości skorzystało już 52 mln wyborców.

W mediach społecznościowych pojawiają się apele polityków o wysyłanie kart drogą elektroniczną, gdyż wielu wyborców pobrało karty, ale jeszcze nie oddało głosów.

W kampanii prezydent Donald Trump krytykował pomysł głosowania drogą elektroniczną twierdząc, że taka forma będzie sprzyjać fałszerstwom wyborczym. Podczas jednej z debat przed wyborami powiedział jednak, że nawet jeśli przegra, uzna wynik wyborów i odda władzę.

Rząd obiecuje szybkie szczepionki na COVID-19

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.