Wybory w Niemczech. Paweł Kowal: „Do głosu dochodzą politycy, którzy dzielą nasz niepokój, co do Rosji”

Lidia Lemaniak
Krzysztof Kapica/Polska Press
– Dobrze, że do głosu dochodzą Zieloni i liberałowie, dlatego że w tych partiach jest znacznie więcej polityków, którzy podzielają nasz niepokój, co do polityki Rosji – powiedział polskatimes.pl Paweł Kowal, poseł Koalicji Obywatelskiej, a w przeszłości wiceminister spraw zagranicznych.

SPD wygrało niedzielne wybory do Bundestagu, uzyskując wynik 25,7 proc. głosów. CDU/CSU zdobyło 24,1 proc. poparcia. Oznacza to dla nich najsłabszy wynik w historii.

Najlepszy wynik w historii ugrupowania zdobyła trzecia siła w niemieckim parlamencie – Zieloni – 14,8 proc. głosów. Liberałowie z FDP zdobyli poparcie 11,5 proc., zaś AfD – 10,3 proc. Porażkę poniosła Lewica, która uzyskała 4,9 proc. głosów (w poprzednich wyborach miała ich 9,2 proc.).

Co, według Pawła Kowala, posła KO, oznaczają dla Polski wyniki wyborów w Niemczech? – Generalnie na pewno nie oznaczają nic złego. Mamy na Zachodzie bardzo stabilnego partnera, bo mimo narzekań, że pewnie będzie troje uczestników koalicji, to myślę, że to nie jest problem – stwierdził, były wiceminister spraw zagranicznych.

W ocenie posła „najważniejsza dla nas informacja jest taka, że cztery pierwsze miejsca zajęły w tych wyborach partie, które można zaliczyć do partii przewidywalnych, które nie stwarzają zagrożenia ani jakimś ekstremizmem lewicowym, ani prawicowym”. – Później jest pytanie, czy kanclerz będzie pochodził z SPD z CDU – dodał.

Poseł KO pytany, który z nich byłby dla Polski korzystniejszy, odpowiedział, że większe zrozumienie, jeśli chodzi np. o nasze losy energetyczne, mimo wszystko znajdziemy w CDU. – To zawsze jest również uwarunkowane osobowością polityka, ale mimo tego, że to Angela Merkel odpowiadała za ostateczne uchylenie drzwi dla Nord Stream 2, to myślę, że łatwiej się dogadać w sprawach energetycznych z chadekami. Natomiast dobrze, że do głosu dochodzą zieloni i liberałowie, dlatego że w tych partiach jest znacznie więcej polityków, którzy podzielają nasz niepokój, co do polityki Rosji – wyjaśnił poseł KO.

W Niemczech nie ma jeszcze wyników wyborów korespondencyjnych, czyli w dużej mierze głosów starszych ludzi. Można prognozować, że zagłosują oni w dużej mierze na chadeków, którzy na tę chwilę mają poparcie 24,1 proc. A to oznacza dla nich najgorszy wynik w historii. Według Kowala tak słaby wynik tego ugrupowania „jest zrozumiały, bo ludzie wiedzieli, że odchodzi kanclerz Merkel”. – Niemcy kochali ją nie za to, że pochodziła z chadeków, ale za jej pewien styl. Niektórzy uważają, że paradoksalnie Olaf Scholz (SPD) jest bliższy jej osobowości niż Armin Laschet (CDU). Być może wyborcy w Niemczech szli za pewnym typem osobowości. Poza tym po tylu latach rządzenia jest też zmęczenie, zużycie, więc ja nie widzę tutaj żadnej sensacji. To jest zrozumiałe, przecież to nie jest bardzo zły wynik, a jest to słabe poparcie po wielu latach efektywnego rządzenia oraz wskazanie wyborców, którzy zdawali sprawę, że już nie będzie Angeli Merkel – powiedział polscetimes.pl Paweł Kowal.

Mobilnych ołtarzy jednak nie będzie?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie