Wybory parlamentarne 2019: PiS wciąż jest teflonowe. Pomaga socjal, tożsamość i „dogmat Kaczyńskiego”

Witold GłowackiZaktualizowano 
Kaczyński w oczach elektoratu PiS jest obdarzony czymś w rodzaju wszechmocy, pozwalającej mu zapanować nad partią w dowolnym momencie
Kaczyński w oczach elektoratu PiS jest obdarzony czymś w rodzaju wszechmocy, pozwalającej mu zapanować nad partią w dowolnym momencie fot. Lukasz Gdak
PiS walczy w tych wyborach o samodzielną większość, czyli o co najmniej powtórzenie wyniku sprzed 4 lat. Wszystko wskazuje na to, że może mu się to udać - mimo kolejnych ujawnianych afer.

PiS wciąż zdaje się chronić teflonowa powłoka. W sondażach właściwie nie widać skutków afery z farmą trolli urządzoną przez wiceministra sprawiedliwości i sędziów z nowej KRS, a samodzielna większość w Sejmie po jesiennych wyborach parlamentarnych wciąż pozostaje w zasięgu Prawa i Sprawiedliwości. Wprawdzie PiS nie rozszerza swego elektoratu, ale też nie traci tego już pozyskanego.

U progu nowego sezonu politycznego i zarazem najbardziej intensywnych etapów kampanii przed wyborami parlamentarnymi PiS utrzymuje wysoki poziom sondażowego poparcia. W najnowszym sondażu Polska Press i ośrodka Dobra Opinia partia Jarosława Kaczyńskiego uzyskała wskazania 45 procent badanych, co dało jej przewagę 15 pkt procentowych nad Koalicją Obywatelską.

Wyniki większości innych badań sondażowych przeprowadzanych w ostatnim czasie są raczej zbliżone. W sondażu Ipsos dla OkoPress PiS notuje 41 procent poparcia, w badaniu Estymatora dla „Do Rzeczy” sprzed tygodnia było to 44,9 proc. Pewien spadek notowań PiS odnotował za to Kantar. W przeprowadzanym przed ponad tygodniem badaniu dla „Faktów” TVN poparcie dla PiS zadeklarowało 38 proc. respondentów (o 5 pkt procentowych mniej niż w poprzednim badaniu tej samej sondażowni). Z kolei poparcie dla Koalicji Obywatelskiej wzrosło o 3 pkt procentowe.

Gdyby te sondaże miały się względnie bezpośrednio przełożyć na wyniki wyborów, byłoby dość jasne, że PiS walczy o samodzielną większość w parlamencie. Wynik powyżej 40 procent sam w sobie jej nie gwarantuje - o czym przekonała się Platforma w 2007 roku. Ogromnie wiele tu zależy od tego, jak wiele partii i z jakimi wynikami wejdzie do parlamentu. W niektórych konfiguracjach - jak było na przykład w wypadku sondażu Ipsos dla OkoPress - wstępna symulacja podziału mandatów wypada na niekorzyść Prawa i Sprawiedliwości.

Najsilniejszą osłonę wciąż dają PiS transfery socjalne. Wypłaty tych nowych jawnie dopasowano do kalendarza wyborów

Niemniej po 4 latach rządów PiS zdaje się być na dobrej drodze do władzy na następną kadencję. Mimo że te cztery lata przebiegały w niezwykle gorącej atmosferze politycznej, a PiS nie obawiało się nieustannego otwierania kolejnych frontów wbrew obawom części swych bardziej umiarkowanych zwolenników, rządząca partia wciąż cieszy się naprawdę znacznym jak na polskie realia poparciem społecznym. Na wyniki powyżej 40 procent mogły dotąd liczyć tylko SLD około 2000 roku i Platforma u progu pierwszej kadencji swych rządów.

PiS zaś niemal nie odczuwa skutków nawet tych afer, które wydają się być całymi koktajlami politycznych trucizn. Historia z bardzo kosztownymi lotami marszałka Kuchcińskiego (i jego rodziny) oraz innych polityków PiS rządowymi samolotami nijak nie przełożyła się na notowania partii. Afera z farmą trolli w Ministerstwie Sprawiedliwości i w nowej KRS nie obniża sondaży PiS nawet w sytuacji, w której zdjęcie obnażonego sędziego krąży po całym internecie. Jak to możliwe? Jakim teflonem pokryte jest PiS?

Najsilniejszą osłonę wciąż dają PiS przede wszystkim transfery socjalne. Właśnie wypłacane są 300-złotowe wyprawki szkolne, prawie każda rodzina będąca od tego roku beneficjentem 500 Plus na pierwsze dziecko ma też świadomość, że w okresie okołowyborczym - co oczywiście nie jest przypadkiem - otrzyma przelew na 1,5 lub 2 tysiące złotych, bo pierwsze transze wypłacane będą do końca października, ale z wyrównaniem od 1 lipca. Emeryci swoją „trzynastą emeryturę” (888 zł netto) otrzymali już przed wyborami europejskimi - co oczywiście również nie było przypadkiem - ale z pewnością mają ją jeszcze w pamięci i liczą na następną. Od przyszłego roku rusza program wsparcia dla rolników, słynne „500 Plus na krowę” zdążyło się już zamienić w 595 złotych, z kolei dopłaty w ramach pakietu „dobrostan świń” mogą sięgnąć 612 złotych.

Wszystko wskazuje na to, że specyficzna umowa społeczna zaproponowana przez PiS Polakom wciąż działa. Można się na to zżymać i mówić o maszynie do produkcji kiełbasy wyborczej - nie bez pewnej racji zresztą - ale skuteczność tej umowy zdaje się być kwestią dość niewątpliwą. Wyborcy PiS są w stanie wybaczyć swej partii bardzo, bardzo wiele - w myśl zasady „przynajmniej się z nami dzielą”. To działa i będzie działało, dopóki w budżecie starczy pieniędzy. Albo dopóki w sposób naprawdę znaczący nie zmienią się aspiracje Polaków - tu jednak pozostaje otwarte pytanie, kto w polskiej polityce pierwszy zidentyfikuje i nazwie te nowe aspiracje i kto na nie pierwszy odpowie. Na razie na najlepszej drodze ku temu wciąż zdaje się być PiS, które chyba nie przypadkiem rozpoczęło wraz z kampanią do Parlamentu Europejskiego swą nową opowieść o zrównywaniu polskiego poziomu życia z tym zachodnioeuropejskim.

Dymisje Piebiaka czy Kuchcińskiego to dla wyborców PiS nie dowody zepsucia partii, ale raczej wszechmocy Kaczyńskiego

Kolejny powód, dla którego PiS niemal nie ponosi kosztów politycznych zarówno afer, jak i swych najbardziej wątpliwych posunięć, to powszechne wśród elektoratu PiS przekonanie o zupełnie wyjątkowej roli, jaką w swej partii pełni Jarosław Kaczyński. Jak dowodził już prof. Maciej Gdula w swym raporcie z badań mieszkańców „Miastka”, Kaczyński jest postrzegany jako przywódca, który żelazną ręką trzyma partię, bezwzględnie i sprawiedliwie karze przewiny, a zarazem nie dba o własne, przynajmniej materialne, korzyści. Najnowszy przykład - czyli los wiceministra sprawiedliwości Piebiaka bezpośrednio odpowiedzialnego za aferę z hejterką Małą Emi - jest w oczach tego elektoratu tylko potwierdzeniem tego aksjomatu. Logika tego myślenia jest następująca: Piebiak „nawywijał”, chciał może dobrze, ale z pewnością przesadził, za co Kaczyński natychmiast, bez mrugnięcia oka, nakazał mu popełnienie politycznego seppuku, czyli zrobił „to, co należało”. To dla elektoratu PiS wystarczające zakończenie całej sprawy. Bartłomiej M. za kratami, ministrowie odsyłający (lub nie, ilu to zrobiło, nie wie dziś nikt) swe nagrody do Caritasu, marszałek Kuchciński złożony ze stanowiska i również zmuszony do wysyłania charytatywnych przelewów - to wszystko są dla elektoratu PiS nie tyle przykłady zepsucia czy rozpasania wewnątrz obozu władzy, co raczej kolejne dowody na potwierdzenie wszechmocy i sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego. To również działa i będzie działało - przynajmniej dopóki Jarosław Kaczyński będzie nadążał za nastrojami i potwierdzał swą „wszechmoc” w odpowiednich momentach. Dziś nikt nie jest w stanie skutecznie zaprzeczyć „dogmatowi Kaczyńskiego”.

Jest wreszcie kwestia kampanii tożsamościowych PiS. To już zupełnie klasyczny repertuar tzw. nowego populizmu, ale również skuteczny. W tej kampanii rola „wroga narodu”, którą 4 lata temu pełnili w retoryce PiS uchodźcy, przypadła przede wszystkim środowiskom LGBT. Społeczny resentyment, z którego korzystają tu politycy rządzącej partii, jest znacznie silniejszy, niż mogło się wydawać jeszcze całkiem niedawno i będzie podsycany, dopóki - tak jak antyimigrancka panika - po prostu się nie wypali. Gdy to nastąpi, władza poszczuje na kogoś innego.

POLECAMY W SERWISIE POLSKATIMES.PL:

polecane: Flesz - Ukraińcy chcą więcej zarabiać

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 5

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

najwiekszą wręcz gigantyczna farme trolli stworzyl minister sprawiedliwości POKO Brejza

q
qwert

Jako czynnik mobilizujący ja bym jeszcze dodał chęć obrony polskiej tożsamości. Według zwolenników PIS polskość jest zagrożona przez "europejskość", którą promuje lewicowo-liberalna opozycja - przejawia się to np. w promowaniu multikulti. Dla "europeistów" ma być to sposób na stworzenie nowego, postępowego europejskiego "narodu" bez starej tożsamości etnicznej i religijnej.

G
Gość

tylko 500zł 4 lata temu a dziś to zupełna inna wartość...

Z
Zosiek

Transfery socjalne nie są czystym przekupywaniem wyborców, choć na pewno jest to jedna z ich funkcji. 500 miało też niewielki, ale znaczący w kontekście dotychczasowych, ciągłych spadków wpływ na dzietność, co zmniejszy skalę demograficznej katastrofy jaka czeka Polskę. Wzrosła konsumpcja co uniezależnia naszą gospodarkę od niemieckiej i jeszcze bardziej ją rozpędza. Wreszcie fakt, że transfery mają ustaloną wartość a nie zależą od dochodu, w połączeniu z inflacją działa na korzyść ludzi biednych lub z niższych części klasy średniej, a na niekorzyść dla zamożnych i bogatych, zmuszając ich do zwiększenia produktywności.

z
zdumiony

A co to za twór - "ośrodek Dobra Opinia"? Czy to część tzw. "Dobrej Zmiany"?

Dodaj ogłoszenie