Wybory parlamentarne 2019. Obietnice PiS: Wyższa płaca minimalna, 13. i 14. emerytura. Opozycja ostrzega: Ucierpią przedsiębiorcy

Jakub Oworuszko
Jakub Oworuszko
Zaktualizowano 

Wideo

Źródło: TVN 24

Zobacz galerię (4 zdjęcia)
Pensja minimalna od 2020 roku na poziomie trzech tysięcy złotych, 13., a nawet 14. emerytura, wyższe dopłaty dla rolników, a także fundusze celowe na modernizację szpitali, szkół i dworców kolejowych – to wszystko zapowiada Prawo i Sprawiedliwość, które zaprezentowało swój nowy program w Lublinie. Opozycja i eksperci przekonują, że jeśli obietnice się spełnią, to grozi nam wysoka inflacja i podwyżki podatków, a na zmianach najbardziej ucierpieć mogą przedsiębiorcy.

Sobotnia konwencja Prawa i Sprawiedliwości została zorganizowana z wielkim rozmachem. Tysiące osób na widowni, ogromne telebimy, reflektory i przyśpiewki „Polska biało-czerwoni” tworzyły atmosferę imprezy sportowej. Wydarzenie miało skupić uwagę wszystkich mediów, być podsumowanie czterech lat rządów i zapowiedzią kolejnej kadencji. Już w trakcie konwencji pojawiły się pytania o jej koszty, które mogą być liczone nawet w milionach złotych. Ale dokładne wyliczenia poznamy dopiero po wyborach.

Konwencja była pod wieloma względami inna, niż dotychczas organizowane przez PiS. Jarosław Kaczyński wygłosił wykład dotyczący w głównej mierze systemu wartości na których jego partia chce budować państwo. W swoim przemówieniu prezes PiS wiele miejsca poświęcił sprawom światopoglądowym. Mówił o ochronie życie od poczęcia aż do naturalnej śmierci, a także o rodzinie. - (...) Rodzinę uważamy za komórkę społeczną o zupełnie fundamentalnym znaczeniu dla ciągłości pokoleń, dla przekazywania kultury, cywilizacji, dla trwałości większych wspólnot, ale rodzinę widzimy jako jedna kobieta, jeden mężczyzna w stałym związku i ich dzieci. To jest rodzina - podkreślał Kaczyński, mówiąc również o równości wszystkich ludzi. Prezes PiS stanął także w obronie Kościoła. - Kościół był i jest głosicielem i dzierżycielem jedynego, powszechnie znanego w Polsce systemu wartości. Poza nim, poza może jakimiś bardzo niewielkimi, partykularnie funkcjonującymi systemami, mamy tylko nihilizm – ocenił. - Chrześcijaństwo jest częścią naszej tożsamości narodowej – podkreślał.

Kaczyński odniósł się także do zmian w sądownictwie, którego według niego muszą być kontynuowane. - Proponowany dzisiaj przez niektórych ustrój trybunalski, w istocie władza sądów, z demokracją nie ma nic wspólnego. To jest system, który najlepiej służy oligarchii – przekonywał.

Mówił też o skomplikowanej historii Polski, Solidarności, a także o początkach wolności. W gorzkich słowach podsumował osiem lat rządów PO-PSL. - Wszystko to była ciągła manipulacja, nieustanna manipulacja społeczeństwem. Manipulacja zamiast dialogu. (…) To była zabawa we władzę, zabawa w rządzenie - oceniał Kaczyński. - My jesteśmy pod każdym względem przeciwieństwem późnego postkomunizmu. Władza Platformy Obywatelskiej była zaprzeczeniem zasady pro publico bono. My jesteśmy realizatorami tej zasady – przekonywał prezes PiS.

Konwencja jak i sam program PiS był utrzymywany do ostatniej chwili w tajemnicy. Tym razem najważniejsze obietnice wyborcze określono mianem „hattricka Kaczyńskiego”. To przede wszystkim skokowy wzrost płacy minimalnej, która od 1 stycznia 2020 roku będzie wynosiła 2600 zł brutto, a pod koniec przyszłego roku już 3 tys. zł. Na koniec kadencji, w 2023 roku minimalna pensja ma wynieść 4 tys. zł. Kolejna zapowiedź dotyczy roku 2021 i jest skierowana do emerytów. Oprócz 13. emerytury, niektórzy z nich mają otrzymać także 14. Trzecią obietnicą są „pełne dopłaty dla rolników”, które mają zrównać się z tymi, które otrzymują rolnicy na Zachodzie. Szczegóły mają być prezentowane w najbliższych tygodniach.

Kolejne obietnice złożyli też premier Mateusz Morawiecki i wiceprezes PiS Beata Szydło. Wiadomo, że minimalna emerytura ma wzrosnąć z 1100 zł do 1200. Poza tym planowane są inwestycje strukturalne – np. budowa stu obwodnic miast oraz inwestycje w ramach funduszy celowych (po ok. dwa miliardy złotych) - modernizacja szpitali, szkół i dworców kolejowych. Zmiany mają objąć także system zdrowia, PiS planuje utworzyć system stypendialny dla studentów kierunków medycznych czy stworzyć zawód asystenta medycznego.

PiS proponuje także szereg zmian dla przedsiębiorców. - Po wprowadzeniu małej działalności gospodarczej, czyli od przychodu, idziemy w kierunku liczenia ZUS-u od dochodu, żeby łatwiej było tym, którzy mają niższe dochody, którzy się rozkręcają, inwestują – tłumaczył Mateusz Morawiecki, dodając przy tym, że "będzie skokowe podniesienie ryczałtu dla małych i średnich przedsiębiorstw. Z 250 tys. euro do miliona euro, a w przyszłości do dwóch milionów euro".

Uwagę komentatorów szczególnie zwróciły tajemnicze słowa premiera dotyczące ataków na jego osobę. - Oni będą się posuwać do wszystkich możliwych chwytów, do tych pseudoafer. Na pewno okażę się jeszcze straszniejszym banksterem. (...) Spodziewajcie się tego. Można liczyć na media, które wspierają naszych oponentów. Nie dajmy się omamić – ostrzegał premiera.

Wielu komentatorów bardzo pozytywnie oceniło konwencję i nowy program PiS. - To program kontynuacji, choć z nowymi elementami – przyznał w rozmowie z Agencją Informacyjną Polska Press politolog, dr Bartłomiej Biskup. - Jarosław Kaczyński złożył kilka obietnic, mówił o wyższej płacy minimalnej, którą po części będą finansować przedsiębiorcy, a z kolei premier Morawiecki zapowiedział ulgi i wsparcie dla przedsiębiorców. Kaczyński i Morawiecki uzupełniają się – ocenia. - Mimo że PiS i tak już ma bardzo duże poparcie, to mobilizuje swój elektorat i zabiega o głosy niezdecydowanych – tłumaczy.

Ekonomiści zwracają uwagę, że aktualny wzrost gospodarczy kiedyś się skończy i nadejdzie kryzys. Przekonują także, że jeśli obietnice PiS mają zostać spełnione, czeka nas podwyżka podatków. - Jeśli nie będzie inwestycji, które będą zwiększały wydajność pracy (...), to nie mamy szansy dojść do poziomu czterech tysięcy złotych pensji minimalnej w ciągu tych najbliższych czterech, czy pięciu lat w taki sposób, żeby to nie spowodowało zapaści w gospodarce – ocenił w rozmowie z TVN24 ekonomista Marek Zuber.

Zapowiedzi PiS były szeroko komentowane przez polityków opozycji. Już w trakcie przemówienia prezesa PiS Grzegorz Schetyna pisał na Twitterze: „Jarek kończ...”. Później lider Koalicji Obywatelskiej ocenił, że za wszystkie obietnice PiS „będą musieli płacić przedsiębiorcy”. - To niemożliwe, nierealne i absurdalne – ocenił. Opozycja mówi o rozdawnictwie PiS-u i przypomina własne propozycje, np. dotyczące płac, które mogą wzrosnąć dzięki obniżce podatków. „Minimalne wynagrodzenie netto dzisiaj to 1634 zł, nasza propozycja - 2248zł netto, propozycja PiS - 2156zł netto, czyli Koalicja Obywatelska jest lepsza niż PiS, w dodatku nie kosztem przedsiębiorców”.

Politycy KO przypominają też o niespełnionych obietnicach PiS-u takich jak np. budowa 100 tys. mieszkań czy produkcja samochodów elektrycznych na masową skalę.

POLECAMY W SERWISIE POLSKATIMES.PL:

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Wszystko fajnie, bo sie nalezy godna placa, ale czemu nikt nie mowi, o progach dochodowych przyznawanych swiadczen rodzinnych? Ze mnóstwo rodzin je traci. Czy tak powinno byc?

Dodaj ogłoszenie