reklama

Wybory parlamentarne 2019. Kacper Płażyński: Wynik PiS jest naszym wspólnym osiągnięciem

Rafał Mrowicki
Rafał Mrowicki
Zaktualizowano 
Kacper Płażyński "dzień po ogłoszeniu historycznego zwycięstwa…" Przemyslaw Swiderski
Rozmowa z Kacprem Płażyńskim, przewodniczącym klubu gdańskich radnych Prawa i Sprawiedliwości, który dostał się do Sejmu z drugiego miejsca na liście.

89 384 głosy. Najwyższy wynik nie tylko na liście PiS w okręgu gdańskim, ale w ogóle w województwie i ósmy wynik partii w kraju. Jak udało się osiągnąć taki wynik debiutując z pozycji miejskiego radnego?
- To rzeczywiście bardzo dobry wynik i się z niego cieszę. Stoi za nim praca całej armii ludzi: wolontariuszy, współpracowników ze sztabu wyborczego, którego szefową była moja małżonka. To także owoc bardzo intensywnego roku w radzie miasta i wieloletniego współdziałania z organizacjami pozarządowymi czy rozmaitymi środowiskami prawicy. Robiliśmy to, co zapowiadaliśmy, nie rzucaliśmy słów na wiatr. Nawet w Radzie Miasta Gdańska, gdzie PiS jest klubem opozycyjnym. Dostawaliśmy sygnały, że mieszkańcy cieszą się z tego, że jesteśmy i podejmujemy ważne wątki w gdańskiej debacie. Ciężka praca i pokora to wzór na sukces w każdych wyborach.

Czytaj także

Mówiąc o realizacji zapowiedzi ma pan na myśli PiS w skali kraju czy też klub w Radzie Miasta Gdańska?
- I jedno i drugie. Sukcesy na arenie ogólnopolskiej są bezsprzeczne. I choć nie dostrzega ich część mediów, dostrzegły je miliony wyborców PiS – również te nowe miliony, Polacy, którzy poparli nas po raz pierwszy. Myślę, że także nasza działalność w Radzie Miasta Gdańska to dowód na to, że można wpływać realnie na rzeczywistość, choć nie ma się do tego idealnych narzędzi. W skrupulatny sposób kontrolowaliśmy działalność miejskich instytucji, jak Gdańskie Nieruchomości, ale też pomagaliśmy mieszkańcom na dyżurach radnych i poprzez porady prawne. Ja sam, w ciągu niecałego roku pracy w Radzie, przyjąłem ponad 200 osób na swoich dyżurach. Pokazaliśmy nową jakość kontaktu z mieszkańcami, nową jakość wypełniania misji powierzonej przez mieszkańców.

Czy ten niespełna rok w Radzie Miasta Gdańska zmienił jakoś pana postrzeganie polityki?
- Polityka w moim domu była obecna od zawsze. W różnych domach różnie się ją postrzega, ale u mnie była to arystotelesowska troska o dobro wspólne. Dla mnie możliwość realizacji ambicji politycznych jest równoznaczne z możliwością pomocy ludziom. To wartość sama w sobie. W ostatnim roku moja aksjologia w żaden sposób się nie zmieniła, natomiast kuchnia polityczna i rozumienie mechanizmów to nauka, którą cały czas pobieram. Ten rok w Radzie Miasta Gdańska był mi w tym kontekście bardzo potrzebny.

- Polityka w moim domu była obecna od zawsze. W różnych domach różnie się ją postrzega, ale u mnie była to arystotelesowska troska o dobro wspólne. Dla mnie możliwość realizacji ambicji politycznych jest równoznaczne z możliwością pomocy ludziom. To wartość sama w sobie.

Zatrzymajmy się przy wynikach wyborów. Jak udało się wyprzedzić tak doświadczonego lidera listy, jakim jest wiceminister kultury Jarosław Sellin, aż o blisko 60 tys. głosów?
- Powtórzę: cieszę się z mojego wyniku, dziękuję wszystkim za zaangażowanie w kampanię wyborczą. I proszę, by pamiętać, że pracować na zaufanie trzeba cały czas. Starałem się to robić od pierwszego dnia po wyborach samorządowych. Panu ministrowi Sellinowi bardzo gratuluję, zdobył silny mandat do pracy w parlamencie. Gratuluję wszystkim innym posłom PiS z naszego regionu ale także tym, którzy mandatu nie uzyskali. Polityka to gra zespołowa, polegająca na przekonywaniu Polaków do swoich racji. Zwycięstwo PiS jest naszym wspólnym osiągnięciem.

Wynikiem udało się zdeklasować nie tylko ministra Sellina, ale też tak doświadczonych posłów jak Kazimierz Smoliński czy Tadeusz Cymański. W zeszłym roku do Rady Miasta Gdańska wprowadzono sporo młodych twarzy. Czy może to świadczyć o tym, że wyborcy PiS na Pomorzu chcą postawić na niego młodsze osoby?
- Na pewno ten wynik w skali ogólnopolskiej jest historyczny, bo od 30 lat nie mieliśmy w Polsce formacji, która osiągnęłaby tak wielkie poparcie i to przy tak wysokiej frekwencji. To bardzo silny mandat do kontynuowania zmian w Polsce. Na naszym lokalnym poziomie też udało się sporo osiągnąć, bo wygraliśmy w trzech dodatkowych powiatach w porównaniu z wyborami do Parlamentu Europejskiego. Jednocześnie jestem zdania, że wynik na Pomorzu mógłby być jeszcze lepsze. Myślę, że teraz władze partyjne w Gdańsku powinny dokonać odpowiedniej analizy, czy te ostatnie 4 lata tutaj były takie, jakie powinny być a także przeanalizować przebieg kampanii. Jeżeli tylko ktoś będzie ciekawy moich spostrzeżeń, służę pomocą.

Wybory 2019. To oni zdobyli najwięcej głosów w wyborach na P...

Nie obawia się pan, że debiutuje w Sejmie w ostatniej kadencji rządzonej przez PiS?
- (śmiech) Panie redaktorze, zadaje pan takie pytanie dzień po ogłoszeniu historycznego zwycięstwa…

... pytam nieco prowokacyjnie. PiS drugi raz z rzędu wygrał samodzielnie wybory notując bardzo wysoki wynik, ale tak jak rzadko zdarzało się, że ktoś wygrywa wybory do Sejmu dwa razy z rzędu, to trzeci raz może być jeszcze trudniej. Podobnie jak w piłkarskiej Lidze Mistrzów, posługując się porównaniem sportowym.
- Rzeczywiście osiąganie wyników na poziomie grubo ponad 40 proc. jest w Europie czymś rzadko spotykanym. Czy zastanawiam się, jak będzie wyglądała sytuacja polityczna będzie za 4 lata? Oczywiście, że tak, jak każdy rozsądny człowiek. Jeśli kolejne cztery lata będą owocowały podobną poprawą jakości życia Polaków jak nasza pierwsza kadencja – pobijemy tegoroczny rekord, przekonany do siebie jeszcze większą część wyborców. Trzeba ciężko pracować, skrupulatnie wypełniać zobowiązania wyborcze, nie popadać w pychę i triumfalizm, tylko z pokorą podchodzić do wyników. Jeżeli to się uda, jeżeli PiS nie popadnie w hurraoptymizm, to o ten wynik za 4 lata będę spokojny.

Trzeba ciężko pracować, skrupulatnie wypełniać zobowiązania wyborcze, nie popadać w pychę i triumfalizm, tylko z pokorą podchodzić do wyników. Jeżeli to się uda, jeżeli PiS nie popadnie w hurraoptymizm, to o ten wynik za 4 lata będę spokojny.

Ze strony konkurencji politycznej pojawia się sporo głosów, że start do Sejmu po niespełna roku w Radzie Miasta Gdańska, to odwrócenie się od gdańszczan, którzy zaufali panu w wyborach samorządowych.
- Poparcie, które udało mi się zdobyć, pokazuje, że mieszkańcy Pomorza odbierają to zupełnie inaczej, to dla mnie zdecydowanie ważniejsze, niż opinie oponentów, dość mało zresztą oryginalne. Jako radny klubu opozycyjnego możliwości działania mam mocno ograniczone, jako poseł ugrupowania rządzącego w Polsce będę miał znacznie lepsze narzędzia. Także do tego, by wspierać moją drużynę w radzie miasta.

Czytaj także

Nie obawia się pan, że z pozycji posła może być trudniej patrzeć na ręce gdańskiej władzy i punktować niedociągnięcia oraz krytykować prezydent Aleksandrę Dulkiewicz i jej otoczenie?
- Nie. Mandat posła wiąże się z tym, że ma szersze niż radny uprawnienia kontrolne. Jeśli ktoś ma obawy co do możliwości kontroli gdańskich władz, to są one niepotrzebne. Ważne są chęci, a ja te chęci, by zajmować się sprawami Gdańska mam.

Czyli prezydent Dulkiewicz może czuć na sobie wzrok Kacpra Płażyńskiego?
- (śmiech) Myślę, że mój wzrok nadal mogą czuć na sobie gdańskie problemy i sprawy, z którymi się mierzymy. Poza tym są też inni radni PiS w Gdańsku, bardzo aktywni. Na moje miejsce wejdzie Przemysław Majewski, do którego mam bardzo duże zaufanie, i który z energią będzie zajmować się sprawami, którymi dotąd ja się zajmowałem. A dziękując pani prezydent za złożone mi telefonicznie gratulacje i deklarację współpracy poprosiłem ją, by wraz ze słowami poszły tym razem czyny. Liczę, że nawet nieprzychylne nam media będą choć próbowały przyglądać się, czy i jak pani prezydent współpracuje ze mną na rzecz Gdańska.

Czy za 4 lata będzie pan chciał znowu kandydować na prezydenta Gdańska? To może być ciekawy rok wyborczy, w którym będą zarówno wybory parlamentarne jak i samorządowe.
- Dynamika polityczna jest w Polsce bardzo duża. Nie wiem jakie będą moje zadania za 4 lata, teraz przygotowuję się do debiutu w Sejmie. Oczywiście nie mogę i nie chcę tego dziś wykluczać.

Co będzie dalej z klubem PiS w Radzie Miasta Gdańska? Zapowiedział pan, że szefostwo może przejąć doświadczony radny. Czy będzie to wieloletni szef klubu Kazimierz Koralewski czy może Dawid Krupej, o którym też ostatnio mowa?
- Procesy decyzyjne w klubie radnych PiS odbywały się w tej kadencji w sposób demokratyczny. Często posiedzenia klubu trwały wiele godzin, podczas których spieraliśmy się jak podchodzić do projektów uchwał. Myślę, że to się nie zmieni. Radni zdecydują w głosowaniu komu powierzą przywództwo. Mam swój typ, przedstawię go kolegom i koleżankom z klubu, ale decyzję podejmą oni. Takie są nasze standardy.

Wybory parlamentarne 2019. Kto będzie reprezentował nasze wo...

Jakie priorytety w Sejmie?
- Jednym z kluczowych obszarów jest moim zdaniem gospodarka morska i transport rzeczny. Będę zabiegał o to by znaleźć się w komisji gospodarki morskiej. Z drugiej strony chcę kontynuować działalność mojego taty, która polegała na wspieraniu środowisk polonijnych na świecie. Musimy dołożyć starań, żeby pokazać Polakom, że Polska mocno się zmieniła, i że mają do czego wracać. Jest też zobowiązanie, które wziąłem na siebie jeszcze w Radzie Miasta Gdańska. To zmiana prawa o spółdzielniach mieszkaniowych, które nie funkcjonują jak należy. Obecne ustawodawstwo się nie sprawdza i trzeba to możliwie szybko zmienić, poprzedzając proces legislacyjny szeroką dyskusją. Chcę to wziąć na swoje barki. Obecnie trwa procedura związana ze złożoną przeze mnie petycją do Marszałka Senatu. Czekamy na opinię ministerstwa infrastruktury.

Jednym z kluczowych obszarów jest moim zdaniem gospodarka morska i transport rzeczny. Będę zabiegał o to by znaleźć się w komisji gospodarki morskiej. Chcę kontynuować działalność mojego taty, która polegała na wspieraniu środowisk polonijnych na świecie. Musimy dołożyć starań, żeby pokazać Polakom, że Polska mocno się zmieniła, i że mają do czego wracać. Jest też zobowiązanie, które wziąłem na siebie jeszcze w Radzie Miasta Gdańska. To zmiana prawa o spółdzielniach mieszkaniowych.

To samo pytanie zadałem posłowi Marcinowi Horale: co nie udało się PiS-owi przez ostatnie 4 lata?
- Udało się bardzo wiele, ale oczywiście ten kto nic nie robi nie popełnia błędów. Można było liczyć, że program Mieszkanie Plus już na starcie będzie znacznie bardziej efektywny. W pewnym momencie zauważono, że pewne elementy związane z realizacją tego programu, utrudniają osiągnięcie celów. Podjęliśmy decyzję o zmianach prawnych w tym zakresie, które - mam nadzieję - umożliwią rozwój mieszkalnictwa w Polsce na jaki liczyliśmy.

Muszę przyznać, że w tej samokrytyce jesteście zgodni z posłem Horałą. Wspomniał pan kilka razy o swoim ojcu. 22 lata temu śp. Maciej Płażyński wszedł do Sejmu zdobywają ponad 100 tys. głosów i został Marszałkiem Sejmu. Czy czuje pan na sobie presję jego nazwiska?
- Nigdy nie czułem presji. Zawsze za to czułem wielkie, pozytywne zobowiązanie. Chcę mieć podobny jak mój tata stosunek do ludzi, niezależnie od ich poglądów i jaki mają tytuł przed nazwiskiem. Traktować politykę jako misję, nie rzucać słów na wiatr. Dzięki tym cechom mój tata cieszył się ogromnym szacunkiem na Pomorzu. To nie jest ciężar, tylko inspiracja. To wyznacznik tego jak powinno się prowadzić politykę, ale też motor do działania i kompas, który wskazuje jak postępować. Mam nadzieję, że nawet ci mieszkańcy Pomorza, którzy się ze mną nie zgadzają i mają inne poglądy, widzą, że moja działalność jest, tak jak działalność taty, oparta na zdrowych fundamentach.

Chcę mieć podobny jak mój tata stosunek do ludzi, niezależnie od ich poglądów i jaki mają tytuł przed nazwiskiem. Traktować politykę jako misję, nie rzucać słów na wiatr. Dzięki tym cechom mój tata cieszył się ogromnym szacunkiem na Pomorzu. To wyznacznik tego jak powinno się prowadzić politykę.

Trwa głosowanie...

Jak będzie wyglądać polityczna rzeczywistość w ciągu kolejnych 4 lat?

WYBORY PARLAMENTARNE 2019 - SONDAŻ, WYNIKI, FREKWENCJA

Wideo

Materiał oryginalny: Wybory parlamentarne 2019. Kacper Płażyński: Wynik PiS jest naszym wspólnym osiągnięciem - Dziennik Bałtycki

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

g
gdanszczanin

Porównanie .,dwóch kandydatów Wałęsa idzie jak gbur mija ludzi jakby ich nie widział Płażyński młody uśmiechnięty kłania się starszym jak wzrok się spotka ! Tak wygląda kultura uczcie się od młodych ! Mam nadzieje że Płażyński będzie walczył o Gdańsk i zniszczy układ gdański !

Dodaj ogłoszenie