reklama

Wybory parlamentarne 2019. Czy Platforma jest skazana na Grzegorza Schetynę?

Piotr ZarembaZaktualizowano 
Bartlomiej Ryzy/Polska Press
Manewr Grzegorza Schetyny z wystawieniem Małgorzaty Kidawy-Błońskiej na premiera (a przy okazji na sejmową jedynkę Koalicji Obywatelskiej w Warszawie) był odpowiedzią na ekspertyzy speców od marketingu, ale i na żądania mediów pozostających zapleczem liberalnej opozycji. Od jakiegoś czasu przypominano o jego osobistej małej popularności, domagano się nowego otwarcia.

Fakt, że kopiuje się manewr Jarosława Kaczyńskiego z 2015 roku, to czysta groteska. Formułka „chowania się za plecami” to jedno z najbardziej wytartych oskarżeń pod adresem całego „systemu PiS”. Ale takimi drobiazgami nikt się dziś już nie przejmuje. Obserwowanie polityków PO, którzy przez dwa ostatnie dni usiłowali wykazać, że to niby to samo, ale nie to samo, było stratą czasu. Ale śledzenie politycznych gadających głów to w ogóle mało twórcze zajęcie.

Zarzut, że Kidawa-Błońska nie nadaje się na premiera, zostawmy. Pozostaje kwestią otwartą, czy nadawała się Beata Szydło.

Nie była ona prymitywną babą ze wsi, jak raczył ją przedstawić Patryk Vega w najnowszym filmie „Polityka”. Była wpływowym członkiem kierownictwa PiS, szefową sztabu w zwycięskiej kampanii Andrzeja Dudy. Ale w partii zajmowała się tematyką ekonomiczną, którą ogarniała słabo. Doświadczenie administrowania jakimś fragmentem machiny państwowej miała żadne.

Z kolei Kidawa-Błońska jest dobrze wychowaną, zawodową polityczką, o doświadczeniu podobnym do Szydło, a może nawet mniejszym, bo nie pamięta się jej merytorycznych zaangażowań w jakikolwiek temat. Ze względu na swój takt nieźle sprawdzała się na funkcjach parlamentarnych, jest grzeczna i chyba trochę naiwna, czego dowiodła dając się wciągać Robertowi Mazurkowi w ryzykowne wywiady. To, że chodzi o niezgrany wizerunek, a nie o wskazanie najlepszego szefa rządu, rozumie każdy. Ale powtórzę: PiS ma niewielkie podstawy, aby to akurat kwestionować.

CZYTAJ TEŻ | Małgorzata Kidawa-Błońska [SYLWETKA] Kim jest kandydatka KO na premiera?

Czy manewr poskutkuje, pokażą wkrótce sondaże. We wspomnianym już filmie Vegi brakuje najważniejszego, odpowiedzi na pytanie: dlaczego Polacy trzymają się „obozu dobrej zmiany”, pomimo jego rozlicznych wpadek i brzydkich sprawek. Możliwe więc, że jest to fenomen wymagający czegoś więcej niż kolejnego liftingu u przeciwników. Ale nie przesądzam, może w tym przypadku zdarzy się coś bardziej trwałego. Na pewno była marszałek Sejmu jest lepszą kandydatką KO (a właściwie PO) na pojedynek wyborczy w stolicy, niż Schetyna.

Jest pytanie, co to oznacza dla jego przywództwa. Z jednej strony potwierdził niniejszym swoją strukturalną słabość. Dostarczył dowodów swoim oponentom w partii, i w szerzej rozumianym obozie opozycji. Porównywanie tego z chowaniem się Kaczyńskiego w 2015 roku, ma sens niewielki. Tamten wraz bratem stworzył sobie partię. Jego przywództwo miało i ma naturę charyzmatyczną. Schetyna to produkt wieloletnich przetasowań w Platformie, ukształtowanej, jeśli już przez kogoś, to najbardziej przez Donalda Tuska. Dostał premię za upór i doświadczenie w doraźnych rozgrywkach, ale za niewiele więcej. Jeśli po przegranych przez opozycję wyborach, rozpoczną się rozliczenia, ciężko będzie bronić kogoś, kto ma tyle minusów wizerunkowych. Mogą się też pojawić zarzuty, że powinien zainicjować zmiany wcześniej, i bardziej dogłębne.

Oczywiście można spojrzeć na to inaczej. Schetyna rozkłada ewentualną odpowiedzialność za porażkę na inne osoby. Może zawsze powiedzieć: skoro nawet pani Kidawa nie pomogła, to może klęska była nieodwracalna. Gdzieś za jego plecami czają się potencjalni konkurencji, na czele z wzmocnionym wynikiem w eurowyborach, a teraz marginalizowanym Bartoszem Arłukowiczem. Ale jeśli opozycja przegra, pojawi się w jej szeregach kompleks bardzo już oblężonej twierdzy. To może uratować formalne przywództwo polityka z Wrocławia, przynajmniej na jakiś czas.

Głównym problemem Schetyny nie jest nawet twarz bezwzględnego gracza, którą, obok niezliczonych ataków na polityków PiS, także uwiecznił Vega w swoim filmie. Problemem jest brak elementarnej agendy, jakiegokolwiek przekazu, wyraźnych poglądów.

ZOBACZ TEŻ | Sondaż Polska Press Grupy: PiS może liczyć na samodzielną większość. Tylko cztery partie w Sejmie

Wybory parlamentarne 2019. Sondaż Polska Press Grupy: PiS mo...

Nie dało się tego przez lata powiedzieć o Kaczyńskim. Naturalnie dziś ich metoda zabiegania o wyborców nie różni się aż tak bardzo. Piątka Kaczyńskiego jest ułożona równie cynicznie jak sześciopak Schetyny. Ale nawet tu widać pewne różnice. Przynajmniej ogólna zasada zalania Polski budżetowymi pieniędzmi spójna jest z pewną wizją tej Polski, którą Kaczyński głosił wcześniej. Schetyna pokazał, że może zaakceptować dowolne hasło i dowolną filozofię. Nawet wewnętrznie sprzeczne, bo przecież stał się orędownikiem jeszcze większego rozdawnictwa niż pisowskie.

Nie wszystko jest jego winą. Kiedy gimnastykuje się w sprawie związków partnerskich, to zmaga się z naturą swojego obozu. Z jednej strony nastawionego na maksymalną pojemność, a zarazem zgodnie z logiką polaryzacji zdominowanego przez tych, dla których wojna z PiS jest wojną ideologiczną. To samo dotyczy wystawienia w Warszawie Kazimierza Ujazdowskiego do Senatu. Jego czołganie przez liberalnych celebrytów pokazuje, że każdy katolik traktujący, choćby w przeszłości, serio swoje przekonania, musi mieć w tym obozie kłopot. To nie Schetyna wymyślił ten dylemat.

Schetyna specjalnie się przez lata nie zmienił. Umie szantażować partnerów z koalicji, ale niekoniecznie rozmawiać z Polakami

Tylko że człowiek z wizją mógłby takie kłopoty przekraczać. Iść do przodu pomimo nich, prezentując atrakcyjną ofertę w innych sferach. Schetyna nawet atrakcyjne pomysły prezentuje przez ściśnięte zęby. Jest tych pomysłów skądinąd niewiele, a on sam staje się zakładnikiem polityki reaktywnej, lustrzanej. To zresztą ciekawe, bo kiedyś starał się nie wikłać w bijatyki między partiami. No ale najwyraźniej wypadło mu maskować pustkę swojego przekazu jałową wojowniczością.

To typowy partyjny boss, technik władzy, który wspierał i uzupełniał swoją brutalnością i wiedzą o aparacie przywództwo Tuska. Specjalnie się nie zmienił. Umie tasować listy, szantażować koalicyjnych partnerów, ale niekoniecznie rozmawiać z Polakami. Warto jednak też zauważyć, że za jego plecami nie widać nikogo, kto byłby szczególnie biegły w tej sztuce.

Talenty takich ludzi jak Arłukowicz czy Rafał Trzaskowski wciąż są pieśnią przyszłości. Pustka personalna zmuszała PO jeszcze niedawno do szukania kandydatów na prezydenta RP gdzieś na obrzeżach - choćby w Aleksandrze Dulkiewicz, prezydent Gdańska. Możliwe, że taką kandydatką będzie teraz Kidawa-Błońska. Ale odpowiedź w imię czego, poza powstrzymaniem nielubianego, obciążonego setkami wad PiS, wciąż nie padła.

POLECAMY W SERWISIE POLSKATIMES.PL:

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Schetyna już dawno nie istnieje po co go w ogóle pokazują w tej telewizji żeby się chyba tylko pośmiać z niego.

Dodaj ogłoszenie