Wybory 2020. Burzliwa historia głosowania w czasach pandemii COVID-19

OPRAC.:
Anna Bartosiewicz
Anna Bartosiewicz
Wybory 2020 wzbudzają żywe emocje już od 2019 roku. Debata publiczna stała się jeszcze żywsza, gdy okazało się, że planowana data głosowania zbiegła się w czasie z pierwszymi miesiącami epidemii COVID-19. Przytaczamy najciekawsze fakty na temat wyborów.

Historia tegorocznych wyborów prezydenckich jest burzliwa. Początkowo mieliśmy pójść do urn 10 maja, ale planowana data wyborów zbiegła się w czasie z pierwszą falą epidemii COVID-19. Polacy mieli za sobą lockdown, a rząd dopiero znosił ostre obostrzenia wprowadzone ze względu na stan zagrożenia epidemicznego. Wielu obywateli wahało się, czy iść głosować, ze względu na niebezpieczeństwo zakażenia wirusem SARS-CoV-2. Ponadto wyborcom trudno było zrozumieć, dlaczego nie mogli spędzić świąt Wielkiej Nocy z rodziną, ani wyjechać na majówkę, podczas gdy mają zostać dopuszczeni do głosowania kilka dni po długim weekendzie majowym.

Dlaczego wybory 2020 wzbudzają tyle emocji?

Wybory 2020 są przedmiotem debaty publicznej od jesieni 2019 roku. W listopadzie 2019 r. Donald Tusk, współzałożyciel Platformy Obywatelskiej i przewodniczący Rady Europejskiej w latach 2014–2019, wydał oświadczenie, w którym poinformował, że nie będzie kandydował na prezydenta. Jak tłumaczył, jego kandydatura jest obciążona „bagażem trudnych, niepopularnych decyzji” od czasów, gdy był premierem.

Zobacz relację na żywo z II tury wyborów prezydenckich 2020

Koalicja Obywatelska stanęła przed koniecznością wyboru innego kandydata. W wyborach parlamentarnych poparcie ówczesnego szefa Platformy Obywatelskiej, Grzegorza Schetyny, zyskała Małgorzata Kidawa-Błońska, wicemarszałek Sejmu VIII i IX kadencji, która dostała pierwsze miejsce na liście PO w Warszawie zamiast Schetyny.

To właśnie ona została kandydatką PO na prezydenta. Na początku stycznia Grzegorz Schetyna ogłosił, że nie będzie startował na wyborach na szefa Platformy Obywatelskiej. Na swojego następcę wytypował Tomasza Siemoniaka, byłego ministra obrony narodowej i wicepremiera w rządzie Donalda Tuska oraz Ewy Kopacz. Ostatecznie jednak nowym szefem PO został Borys Budka.

Wieczór wyborczy 2020. Rafał Trzaskowski w chwili ogłoszenia...

Po ogłoszeniu stanu zagrożenia epidemicznego w mediach rozpętała się batalia o wybory 2020. Przeciwnicy majowego głosowania wskazywali przede wszystkim na brak przygotowania do bezpiecznego przeprowadzenia wyborów. W tej sprawie interweniował nawet rzecznik praw obywatelskich, Adam Bodnar.

- Narażenie głosujących obywateli oraz członków komisji wyborczych na poważne zagrożenie zdrowia i życia może rodzić odpowiedzialność funkcjonariuszy publicznych, w tym funkcjonariuszy organów wyborczych, o charakterze cywilnoprawnym, a nawet karnym - ocenił RPO w oficjalnym komunikacie z 24 marca.

Jak podkreślał Adam Bodnar w marcu, brakowało regulacji, jak bezpiecznie oddać głos w warunkach zagrożenia epidemicznego. RPO wskazywał m.in. na kwestie związane z oddzieleniem wyborców od członków obwodowej komisji wyborczych, dezynfekcję materiałów i sprzętów oraz ewentualne wzywanie do lokalu wyborczego służb medycznych lub sanitarnych. Wątpliwości rzecznika praw obywatelskich wzbudzało także bezpieczeństwo wyborców głosujących za granicą, zwłaszcza wobec ograniczeń wprowadzonych w różnych państwach. Adam Bodnar nie widział także możliwości głosowania korespondencyjnego.

Co się działo z wyborami 2020?

W związku z zaistniałą sytuacją rząd zaproponował, alby wybory odbyły się korespondencyjnie. Na potrzeby głosowania wpisy wyborców miały zostać przekazane Poczcie Polskiej, aby ta dostarczyła obywatelom pakiety wyborców, ale ustawa o głosowaniu w wyborach korespondencyjnych szykowanych na 10 maja utknęła w senacie. Pomysł przekazania danych wyborców Poczcie Polskiej wywołał sprzeciw części obywateli i samorządów. W międzyczasie wicepremier Jacek Sasin zlecił drukowanie kart do głosowania.

Po wyborach zostały... MEMY. Wygrał Andrzej Duda! Internauci...

Niemal do ostatniej chwili nie było wiadomo, czy wybory się odbędą, a debata prezydencka toczyła się w atmosferze niepewności. O zmianę daty wyborów wnosiła opozycja i rzecznik praw obywatelskich. Do bojkotu majowych wyborów nawoływali Donald Tusk i Małgorzata Kidawa-Błońska. Przeniesienia głosowania na inny termin domagali się wreszcie sami wyborcy, którzy uczestniczyli w rozmaitych akcjach protestacyjnych w internecie. Ostatecznie Sąd Najwyższy wydał decyzję o nieważności wyborów 10 maja (oficjalnie nie zostały odwołane), a Państwowa Komisja Wyborcza wydała uchwałę dotyczącą braku możliwości głosowania na kandydatów.

W takiej sytuacji zgodnie z przepisami od stwierdzenia nieważności wyborów marszałek Sejmu ma 14 dni na wyznaczenie ich nowego terminu (wybory muszą się odbyć w ciągu 60 dni). Marszałek Sejmu Elżbieta Witek wyznaczyła datę wyborów 2020 na 28 czerwca. Ci kandydaci, którzy zostali już zarejestrowani w wyborach prezydenckich 10 maja, automatycznie zostali kandydatami w czerwcowych wyborach. Ich szeregi zasiliły osoby, którym udało się zebrać 100 tysięcy podpisów poparcia (taką możliwość daje kodeks wyborczy).

Co się działo z kandydatami w wyborach 2020?

W I turze wyborów startowało 11 kandydatów, jednak dużo więcej osób było chętnych do walki o fotel prezydencki. Łącznie do Państwowej Komisji Wyborczej wpłynęło 19 zgłoszeń. PKW odmówiła rejestracji 9 kandydatom, przy czym jednemu z nich udało się odwołać od decyzji PKW na drodze sądowej, a jedna kandydatka (Małgorzata Kidawa-Błońska) zrezygnowała.

Początkowo Państwowa Komisja Wyborcza zarejestrowała 10 kandydatów: Roberta Biedronia, Krzysztofa Bosaka, Andrzeja Dudę, Szymona Hołownię, Marka Jakubiaka, Małgorzatę Kidawę-Błońską, Władysława Kosiniaka-Kamysza, Mirosława Piotrowskiego, Pawła Tanajno i Stanisława Żółtka.

Odmowę otrzymali: Waldemar Witkowski (odwołał się od decyzji PKW), Romuald Starosielec (brak podpisów poparcia), Leszek Samborski (82 tys. podpisów poparcia), Andrzej Voigt (5 tys. podpisów), Jan Zbigniew Potocki (20 tys. podpisów), Grzegorz Sowa (77 tys. podpisów), Kajetan Pyrzyński (brak podpisów poparcia), Piotr Stanisław Bakun (brak podpisów) oraz Sławomir Grzywa (753 podpisy).

W międzyczasie na liście opozycji doszło do poważnych roszad. Małgorzata Kidawa-Błońska, jedyna kobieta ubiegająca się o fotel prezydenta, oficjalnie zrezygnowała ze swojej kandydatury 15 maja, a więc po planowanej dacie majowych wyborów. Jej miejsce błyskawicznie zajął Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy. W ciągu kilku dni udało mu się zebrać 1,6 mln podpisów, w dużej mierze wśród mieszkańców stolicy.

Wicemarszałek Sejmu długo wstrzymywała się z ostateczną decyzję w kwestii swojej kandydatury w wyborach 2020. Oprócz spadku poparcia dla jej osoby motywy kierujące polityczką nie były jasne. Zgłoszona do wyborów w grudniu 2019 r. kandydatka PO zyskała aprobatę Koalicji Obywatelskiej: Nowoczesnej, Inicjatywa Polska i Zielonych, ale jej poparcie spadło po ogłoszeniu staniu zagrożenia epidemicznego (według różnych sondaży z przeszło 20% w lutym do ok. 4% w kwietniu).

Kandydatka PO zawiesiła swoją kampanię wyborczą, a dla opozycji jasne stało się, że jeżeli chce wygrać wybory 2020, musi postawić na kogoś innego. Rozważono kandydatury kilku osób, m.in. Borysa Budki i Radosława Sikorskiego, ostatecznie jednak następcą pani marszałek został Rafał Trzaskowski.

Na liście kandydatów zaszły również inne zmiany. Od uchwały Państwowej Komisji Wyborczej udało się odwołać Waldemarowi Witkowskiemu. Jego skarga została uwzględniona przez Izbę Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego, mimo że kilka tysięcy podpisów poparcia dla Witkowskiego zostało złożonych po terminie. (Skargi Leszka Samborskiego, Sławomira Grzywy i Piotra Stanisława Bakuna zostały oddalone.)

Dlaczego I tura wyborów odbyła się w czerwcu?

Kadencja Andrzeja Dudy dobiega końca 6 sierpnia, stąd tak szybki termin wyborów. Aby głosowanie odbyło się zgodnie z prawem, wybory powinny mieć miejsce najpóźniej 75 dnie przed końcem kadencji urzędującego prezydenta. Wyjątek stanowi sytuacja wprowadzenia stanu wojennego, wyjątkowego lub klęski żywiołowej - wówczas kadencja prezydenta może zostać przedłużona. Mówi o tym art. 128 Konstytucji RP. W związku z powyższym wybory powinny odbyć się między 27 kwietnia a 22 maja 2020.

Ostatecznie decyzja w kwestii wyborów prezydenckich 2020 zapadła 3 czerwca 2020, kiedy to marszałek Sejmu, Elżbieta Witek, zarządziła wybory na dzień 28 czerwca 2020. Głosowanie na prezydenta odbyło się planowo, zgodnie z zaleceniami GIS. 30 czerwca Państwowa Komisja Wyborcza ogłosiła oficjalne wyniki głosowania. Ponieważ żadnemu kandydatowi nie udało się zdobyć wymaganej większości głosów w wyborach prezydenckich 2020, II tura wyborów miała miejsce dwa tygodnie po pierwszym głosowaniu, 12 lipca.

Uczniowie wracają do szkół w systemie hybrydowym

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie