Wybory 2011. Znani sportowcy do Sejmu, czyli ich najważniejsza walka.pl

Robert Małolepszy
Paweł Nastula kandyduje z listy PSL
Paweł Nastula kandyduje z listy PSL FOT. WOJCIECH BARCZYŃSKI/POLSKAPRESSE
Człowiek, który zatrzymał Anglię, ten, który pokazał Ruskim "wała", legendarny mistrz olimpijski i mistrz świata w judo, mistrzyni świata w boksie, słynny ojciec trener, jego córka, także jego zawodniczka. Czy wreszcie piękna, ale czasem kontrowersyjna snowboardzistka - takiego wysypu sportowców i ludzi sportu nie było na listach wyborczych chyba jeszcze nigdy. Praktycznie na każdej liście i w każdym regionie można znaleźć nazwiska, których kiedyś szukaliśmy w rubrykach sportowych.

W Warszawie z listy PSL, i to z pierwszego miejsca, kandyduje Władysław Kozakiewicz, mistrz olimpijski w skoku o tyczce z Moskwy. To on pokazał po złotym skoku radzieckiej publiczności "wała". Później wyjechał do Niemiec, przyjął tamtejsze obywatelstwo i reprezentował naszych zachodnich sąsiadów na dużych zawodach sportowych.

- Wciąż mieszkam w Niemczech, ale to nie znaczy, że nie interesują mnie polskie sprawy. Byłem przecież już radnym w Gdyni. Teraz chcę sprawdzić się w Sejmie. Dlaczego to robię? Na pewno nie dla pieniędzy. W Niemczech jako nauczyciel zarabiam więcej niż u nas posłowie. Chcę po prostu zrobić coś dla Polonii. A poza tym oczywiście chcę działać na rzecz sportu - dodaje Kozakiewicz.

- Nie czuję się maskotką - dodaje inna gwiazda listy PSL, mistrz olimpijski i mistrz świata w judo Paweł Nastula, który dostał nr 2 w okręgu podwarszawskim zachodnim. - Poznałem premiera Pawlaka i wiem, że to konkretny facet. Od roku jestem radnym w gminie Łomianki. Znajomy, który działa w PSL, zapytał, czy nie chciałbym kandydować do Sejmu. Zgodziłem się. To dla mnie coś nowego, wyzwanie - dodaje Nastula, dla którego sport oczywiście też będzie ważny, ale nie tylko.

- Wychowałem się na podwórku. Kto mnie zna, ten wie, że w młodości balansowałem na cienkiej linii. Gdybym nie trafił do sportu i na dobrych wychowawców, mogłem pójść w inną, złą stronę. W Sejmie chciałbym się zająć właśnie problemami młodych ludzi, którzy czasem nie wiedzą, co ze sobą zrobić. Sport jest dla nich idealną ofertą. Świetnie, że powstają orliki, ale ja chciałbym jeszcze, by powstawały obiekty także dla innych sportów, a nie tylko dla piłki. I jeszcze jedno: jak nie będzie dobrych wychowawców, najlepsze boiska nie pomogą - dodaje Nastula, który do walki o Sejm podchodzi niezwykle poważnie. No bo jak inaczej traktować nazwę strony internetowej, którą stworzył: najwazniejszawalka.pl.

Walczyć, ale z przekrętami, jak sam to określa, chce Jan Tomaszewski. Legendarny polski bramkarz, człowiek, który zatrzymał Anglię, kandyduje z listy PiS w Łodzi. W czasie kampanii, w swoim stylu, nie przebiera w słowach i oskarżeniach.
- Proszę napisać moje hasło wyborcze - zaczyna rozmowę Tomaszewski. - "Jeśli chcecie, by europrzekręty z budową stadionów i autostrad na Euro nie zostały zamiecione pod dywan, głosujcie na nas, kandydatów PiS". Nie boję się tych słów - kontynuuje Tomaszewski. - Mogą mnie przecież pozwać w trybie wyborczym, ale jakoś tego nie robią. A ja na każdym spotkaniu pytam. Dlaczego u nas bubel-stadion w Poznaniu kosztował 200 mln euro, trawa tam ciągle gnije, a podobne w Charkowie czy niemieckim Hofenheim 50-60 mln euro. Dlaczego pensje w budżetówce wzrosły przez ostatnie cztery lata o 9-10 proc., a pensje w Narodowym Centrum Sportu, które buduje "narodowy przekręt" w Warszawie, bo ja inaczej tego stadionu nie nazwę, o 261 proc. Dlaczego u nas kilometr auostrady A2 kosztuje 9,5 mln euro, a w Szwajcarii czy Austrii 5-6 mln. Jeśli zostanę posłem, znajdę odpowiedzi. No i zajmę się PZPN. Ta organizacja nas skompromituje podczas Euro 2012 - grzmi Tomaszewski, który nawet na trudne pytania ma łatwe odpowiedzi.

- Ja chciałem być doradcą Drzewieckiego i dlatego się mszczę? Bzdura i kłamstwo. Ja tego pana z daleka omijam. Ja jestem z Łodzi i wiedziałem, co to za człowiek. Trawa na Wembley też gnije? A co mnie Wembley obchodzi! - dodaje Tomaszewski, który w Łodzi ma mocną sportową konkurencję.
Z listy SLD kandyduje tam trener złotek Andrzej Niemczyk. Kandydatką PO, też z Łodzi, jest jego córka i była podopieczna z kadry Małgorzata Niemczyk.

W Warszawie kandyduje legendarny Waldemar Marszałek. W Małopolsce jedną z gwiazd PO jest Jagna Marczułajtis, jeszcze nie tak dawno snowboardzistka, dziś w "Tańcu z gwiazdami". Na temat jej uczestnictwa w programie wypowiadała się nawet Państwowa Komisja Wyborcza.

We Wrocławskiem walczą mistrz świata w judo Rafał Ku-backi, lekkoatletka Urszula Włodarczyk czy koszykarz Maciej Zieliński. Kandydują oczywiście także aktualni parlamentarzyści sportowcy - była mistrzyni świata w boksie Iwona Guzowska i piłkarz reprezentacji Roman Kosecki. Oboje z listy PO.

- Znane nazwisko na pewno pomaga w wyborach. Do Sejmu dostałam się, mimo że kandydowałam z 23. miejsca. Teraz mam 7. - mówi Iwona Guzowska. - Ale później wcale nie jest już łatwiej. W Sejmie osoby ze znanym nazwiskiem traktowane są nawet jak dziwolągi. Trzeba naprawdę się napracować, by udowodnić, że ma się coś do powiedzenia. Nie ma też co liczyć, że ktoś weźmie cię za rękę i pomoże we wszystkim. Polityka to miejsce, gdzie trzeba liczyć na siebie - dodaje Guzowska, która w Sejmie walczyła skutecznie o prawa ofiar rodzinnej przemocy, a także o całkiem nową ustawę dotyczącą m.in. domów dziecka, rodzin zastępczych, adopcji itp.

Robert Małolepszy

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie