Wybębnią zakaz upraw GMO?

Joanna Pieńczykowska
fot. ilustracyjna
fot. ilustracyjna Bartłomiej Wutke/Głos Wielkopolski
Największy bęben świata o średnicy 11 metrów, na którym mogło równocześnie grać nawet 120 osób, stanął we wtorek przez kancelarią premiera. W ten sposób ekolodzy z Greenpeace i kilku innych organizacji domagali się wprowadzenia w Polsce zakazu upraw modyfikowanej genetycznie kukurydzy MON 810. - Podobne zakazy wprowadziły już: Niemcy, Francja, Węgry, Luksemburg, Grecja i Austria, a w Bułgarii trwają prace nad podobnym rozwiązaniem - argumentował Jacek Winiarski, rzecznik Greenpeace.

- Liczymy, że ten głos nie będzie zignorowany, a premier w końcu wywiąże się z deklaracji swojego rządu, bo już od pięciu lat opowiada o tym, że jest przeciwko GMO - dodał Winiarski.

Czytaj też: Projektowane przepisy dot. GMO bez pozytywnej opinii rządu. "Unia mogłaby nałożyć karę"

Ministerstwo Rolnictwa poinformowało, że przygotowało rozporządzenie zakazujące upraw kukurydzy MON 810 już kilka tygodni temu. Jednak w ocenie ekologów może zostać odrzucone przez Komisję Europejską. Jak dowodzą, opiera się ono na złych podstawach prawnych. Ekolodzy sądzą, że powinniśmy wziąć przykład z innych krajów, które wprowadziły zakaz uprawy GMO, i skorzystać z tzw. klauzuli bezpieczeństwa w dyrektywie dotyczącej upraw GMO i zabronić uprawy kukurydzy MON 810. Na taką klauzulę powołały się m.in. Francja, Niemcy. Uznały, że genetycznie modyfikowana kukurydza może zagrozić różnorodności biologicznej ich upraw.

Czytaj też: GMO - trzy litery niezgody

W ocenie ekologów w Polsce areał upraw GMO w naszym kraju rośnie i nikt go nie kontroluje. - Rolnicy korzystają z polskiego bałaganu prawnego, w którym istnieje zakaz handlu ziarnami GMO z przeznaczeniem na wysiew. Natomiast sam wysiew nie jest zabroniony. Obchodzą oni zatem zakaz obrotu ziarnem, kupując je za granicą - np. w Czechach - i wysiewają na swoich polach - informują ekolodzy. Jak szacują, w Polsce jest już ok. 3 tys. ha pól obsianych kukurydzą MON 810.

Niestety, Ministerstwo Rolnictwa tych upraw nie rejestruje. W efekcie modyfikowane ziarna mogą łatwo zanieczyszczać tradycyjne uprawy. Według Greenpeace oznacza to zagrożenie dla eksportu polskiej żywności. Wystarczy bowiem, że w razie kontroli w próbce towaru znalezione zostanie 0,9 proc. roślin genetycznie modyfikowanych, by została ona uznana za skażoną GMO.

Czytaj też: Prezydent ws. GMO: Zamiast rozwiązań cząstkowych, potrzebna całościowa ustawa

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie