Wszystkich Świętych 2018. O. Paweł Krupa: Śmierć jest dla...

    Wszystkich Świętych 2018. O. Paweł Krupa: Śmierć jest dla człowieka czymś nienaturalnym. Jesteśmy stworzeni do życia

    Dorota Kowalska

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    O. Paweł Krupa: Jeśli Bóg coś powołuje do życia, to tego nie unicestwia

    O. Paweł Krupa: Jeśli Bóg coś powołuje do życia, to tego nie unicestwia ©fot. Bartek Syta

    Dla mnie śmierć jest wydarzeniem definitywnym. W momencie, kiedy ta śmierć następuje, dla mnie zamyka się jakaś brama, choć wierzę, że za tą bramą jest życie - mówi ojciec Paweł Krupa.
    O. Paweł Krupa: Jeśli Bóg coś powołuje do życia, to tego nie unicestwia

    O. Paweł Krupa: Jeśli Bóg coś powołuje do życia, to tego nie unicestwia ©fot. Bartek Syta

    Proszę ojca, ciężko jest sobie poradzić po stracie bliskiej osoby, prawda?
    Trafiła pani z tym pytaniem trochę pod niewłaściwy adres. Dlatego, że ja należę do tych osób, które ze śmiercią się godzą bardzo szybko i bardzo łatwo.

    To właśnie dobrze trafiłam!
    Nie wiem właśnie, bo jest taki stereotyp kulturowy, że śmierć bardzo długo z nas uchodzi. Stąd żałoba - im bliższa nam osoba odchodzi, tym ta żałoba trwa dłużej.
    W niektórych kulturach, na przykład na Sycylii, jak umrze mąż, to żona w czerni zostaje na całe życie, niezależnie od wieku, w którym to się jej przytrafiło. Nigdy nie zapomnę lektury Notatnika Anny Kamieńskiej, wydanego w latach 80. w wydawnictwie „W drodze”, w którym ona przez kilka lat żegna się ze swoim ukochanym mężem, Janem Śpiewakiem. To trwa i trwa, i trwa. Cały ten dziennik to zapis stopniowego rozstawania się z nim. Natomiast ja bym siebie porównał do biblijnego króla Dawida. Król Dawid za swój grzech został przez pana Boga ukarany zapowiedzią śmierci swego nowo narodzonego syna. Dawid szalał, nie jadł, płakał, błagał Boga, żeby oszczędził to dziecko, ale syn umarł. Słudzy bali się pójść do króla, bo skoro tak szalał, to pierwszy, który przyjdzie mu o tej śmierci powiedzieć, na pewno zostanie stracony. Poszli jednak do niego i mówią: „Twój syn umarł”. Król Dawid w tym momencie podniósł się z prostracji, przemył twarz i mówi: „Dajcie mi coś do jedzenia”. Wszyscy się bardzo zdziwili.



    Już się stało, już nic nie możemy zmienić, tak?
    Tak. Dla mnie śmierć jest wydarzeniem definitywnym. A najbliższe mi osoby odchodziły: moja matka dosyć wcześnie. I w momencie, kiedy ta śmierć następuje, dla mnie zamyka się jakaś brama, choć wierzę, że za tą bramą jest życie. Ja stoję po ciemnej stronie bramy, za nią jest strona jasna, ale póki co, ja jednak stoję tu, gdzie stoję. Nie mam mocy, żeby się przez tę bramę przebić i nawet tego nie próbuję. Wydaje mi się, że to nie jest nawet konieczne, żebym się przebijał. Trwam przed nią z wiarą, z nadzieją. Tylko tyle.
    Jeżeli umieraniu towarzyszy rytuał miłości i nadziei, to ta śmierć jest wtedy przyjęta, jest częścią życia tak naprawdę
    Ojciec się ze śmiercią tak po prostu godzi?
    To nie jest nawet kwestia pogodzenia. Śmierć jest faktem. Nie dyskutuje się z faktami. Tej osoby nie ma, ta osoba umarła, leży przede mną jej ciało. Wierzę, że jej dusza nieśmiertelna kontynuuje życie, wierzę, że kiedyś się spotkamy, wierzę, że przyjdzie zmartwychwstanie - ja w to wszystko wierzę. Natomiast z samym faktem śmierci nie mam nic do zrobienia. Ja mogę go tylko przyjąć i ja go przyjmuję. To jest jak rodzaj skamienienia, ale nie dramatycznego, nie jak Niobe - po prostu wiem, że nic się już z tym nie da zrobić. Natomiast, co jest ciekawe - to się dokonuje w głowie, we wnętrzu, natomiast jest jeszcze coś takiego jak pamięć ciała. I z tym nie jest tak prosto. Przy mojej matce mi się to zdarzyło. Moja matka zmarła dość wcześnie - miała 52 lata, ja miałem 24. Zmarła nagle: wylew, rodzinny dramat. Pogrzeb, mnie po policzku nie spływa jedna łza, mój smutek jest kamienny. Mija siedem lat, zdążyłem zostać wyświęcony na księdza, wyjechać do Paryża, przenieść się do Włoch. Moja matka nigdy mi się nie śniła, modliłem się za nią, ale nie starałem się nawiązać z nią żadnego kontaktu.



    Nie próbował jej ojciec szukać? Choćby właśnie we śnie?
    Nie. I nagle śni mi się: moja matka przyjechała do mnie do Rzymu ze swoją siostrą. I to jest pierwsza podróż zagraniczna mojej matki. Nigdy za granicę nie wyjeżdżała. Chodzimy po Rzymie, moja matka jest absolutnie szczęśliwa: śmiejemy się, rozmawiamy, i absurdalna zupełnie sytuacja: jesteśmy w jakimś sklepie i moja matka ze swoją siostrą przeglądają sukienki, nigdy nie widziałem swojej matki kupującej sukienkę. Nagle, zdaję sobie sprawę, że to jest nieprawda, wszyscy tak mamy - śnimy i w pewnym momencie uświadamiamy sobie, że to jest tylko sen. Mówię więc do niej: „Mamo, ale ty nie żyjesz!”. A ona się do mnie odwraca, uśmiechnięta od ucha do ucha i mówi: „Tak, umarłam”. Obudziłem się nieprawdopodobnie rozluźniony, szczęśliwy, wypoczęty. I nagle sobie pomyślałem, że chociaż w głowie, intelektualnie, duchowo ze śmiercią się nie mierzę, bo wiem, że nie mam z nią szans, to w pewnym sensie mierzy się z nią moje ciało. Opiera się, walczy, napina. Trzeba było tyle lat czekać, żeby się dobrała do mnie ta świadomość, z jednej strony - braku matki, a z drugiej - potrzeby jakiegoś zapewnienia, że jest szczęśliwa, że żyje. Dzięki temu mogłem odpocząć - dopiero wtedy poczułem, że cały ten czas walczyłem. Myślę, że te święta: wszystkich świętych najpierw, potem wspomnienie zmarłych, one są po to też, żebyśmy się upewnili, mówię o ludziach wierzących, że życie trwa. Ale ta granica śmierci jest nieprzepuszczalna, wiarą jakoś sięgamy poza nią, ale nasze ciało wiarą się nie przebije.

    Ale ojciec na pewno zauważył, ludzie się ze śmiercią nie godzą.
    Bo trudno się pogodzić ze śmiercią i bardzo dobrze, że się z nią nie godzą.
    1 3 4 »

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (2)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    --__-

    Zgłoś naruszenie treści / 1

    _--__Znajdź Nagi__Kobiet twojej okolicy tutaj : Huit.Re/Kobiet

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Dziś jest Uroczystość Wszystkich Świętych…

    praedicator (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1

    Dziś nie mówimy o śmierci, ale o życiu — życiu wiecznym. W dniu Wszystkich Świętych cieszymy się „świętych obcowaniem” — czyli żywą obecnością wspóloty wierzących w Chrystusa w Niebie.

    Zmarłych...rozwiń całość

    Dziś nie mówimy o śmierci, ale o życiu — życiu wiecznym. W dniu Wszystkich Świętych cieszymy się „świętych obcowaniem” — czyli żywą obecnością wspóloty wierzących w Chrystusa w Niebie.

    Zmarłych wspominamy 2 listopada — w Dzień Zaduszny. Świecką tradycję „święta zmarłych” obchodzoną pod zniczami 1 listopada zostawcie łamaczom jajeczka na Boże Narodzenie.zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo