Współczesny koncert mocarstw

Agaton Koziński
Coraz więcej krajów dąży do hegemonii na świecie - Agaton Koziński podsumowuje tydzień w świecie idei

Waszyngton, USA

Świat wraca do westfalskiego porządku, w którym najważniejsze decyzje były podejmowane przez mocarstwa - pisze Dov S. Zakheim, były wiceminister obrony, na łamach konserwatywnego miesięcznika "The National Interest".

Układ westfalski podpisano w 1648 r. - był on zwieńczeniem wojny trzydziestoletniej w Europie. To właśnie on stworzył ład oparty na zasadzie istnienia niezależnych państw narodowych. Fundament tego porządku stanowiła równowaga sił między największymi ówczesnymi potęgami. Według Zakheima ten porządek obowiązywał bardzo długo, przetrwał nawet I i II wojnę światową - w ich trakcie naruszano granice państw narodowych, ale po wojennej zawierusze były one przywracane. Naruszono go dopiero w latach 90. ubiegłego stulecia - doszło do tego wtedy, gdy zachodnie wojska doprowadziły do wydzielenia oddzielnego państwa Bośnia i Hercegowina z Serbii kierowanej przez Slobodana Miloszevicia.

Przykładami odejścia od reguł westfalskich były m.in. decyzja o utworzeniu Kosowa, usunięcie Saddama Husajna w Iraku przez amerykańskie wojska czy też próby powołania do życia nowych państw na Kaukazie oraz w Sudanie Południowym. Jednak, argumentuje Zakheim, widać też tendencje odradzania się reguł utworzonych układem westfalskim. Przede wszystkim dlatego, że pojawiła się grupa państw, które mają mocarstwowe ambicje - to właśnie one próbują wskrzesić dawny system.

Za wiele oczekuje się na całym świecie od szczytów klimatycznych. Tylko jeden, w Kioto, zakończył się porozumieniem - piszą Antto Vihma i Harro van Asselt

Wiceminister obrony (Zakheim pełnił tę funkcję w latach 2001-2004) za wschodzące potęgi uważa Chiny, Indie, Rosję, Turcję i Brazylię. "Te państwa mają bogatą tradycję oraz dużo impetu, jaki im dają obecne sukcesy gospodarcze. Coraz głośniej odrzucają obecny porządek, który się ukształtował po II wojnie światowej, i żądają, by USA oraz Europa przestały monopolizować proces decyzyjny na świecie" - pisze. Podkreśla, że tych pięciu państw nie łączy wspólnota interesów, jest odwrotnie - coraz częściej one ze sobą rywalizują, na przykład Turcja z Rosją o wpływy w Azji Środkowej, Chiny z Brazylią o Afrykę, a Indie z Chinami o pozycję w Birmie. Ale te wszystkie kraje cechuje dążenie do hegemonii - przynajmniej regionalnej. "Amerykańscy decydenci powinni zwrócić większą uwagę na te tendencje, bowiem historyczne i teraźniejsze motywacje tych państw będą je jeszcze długo napędzać" - konkluduje Zakheim.

Helsinki, Finlandia

Poligonem, na którym świat ćwiczył formułę tworzenia globalnych porozumień, były prowadzone pod egidą ONZ negocjacje klimatyczne. Przyniosły one fiasko, choć głównie z powodu nadmiernych oczekiwań, jakie się im stawiało - uważają Antto Vihma i Harro van Asselt, autorzy raportu opublikowanego przez Fiński Instytut Spraw Zagranicznych (FIIA).
Pod koniec roku odbyła się w Durbanie kolejna runda globalnych negocjacji klimatycznych. Z kolei w ubiegłym tygodniu zakończył się w Rio de Janeiro kongres Rio 20+. Żadne z tych spotkań - mimo wielu oczekiwań - nie okazało się przełomem w poszukiwaniu wspólnych sposobów walki ze zmianami klimatycznymi. Ale, jak zauważają autorzy raportu, oczekiwanie przełomu, rozumianego jako globalne porozumienie w sprawie ochrony klimatu, jest nieporozumieniem. Przypominają, że taki kompromis udało się wypracować tylko raz - w 1997 r., kiedy przyjęto protokół z Kioto.

Ten dokument w finalnej wersji był bardzo rozcieńczony, a i tak były gigantyczne problemy z jego ratyfikacją.

Vihma i van Asselt zwracają uwagę, że duże oczekiwania pokładano także w szczycie z 2009 r., który odbył się w Kopenhadze - ale wtedy także ten optymizm nie miał uzasadnienia w faktach. "Bo nadzieje, że uda się wypracować odgórne, globalne porozumienie dotyczące poziomu redukcji emisji CO2, jest utopią" - piszą. I podają argumenty, dlaczego mimo wszystko coroczne szczyty klimatyczne ONZ mają sens. Dzięki nim udaje się utrzymać zainteresowanie problemem zmian klimatycznych na poziomie globalnym, rozmawia o możliwych porozumieniach, utrzymuje przejrzystość w tych rozmowach. Poza tym takie szczyty stanowią wspaniałą sposobność do wymiany opinii przez specjalistów od zmian klimatycznych na świecie.

Bejrut, Liban

Wiatr arabskiej wiosny, który dokonał zmian na szczytach władzy krajów Afryki Północnej, ciągle wieje. Z jego powodu dominującą pozycję w Libanie traci szyicki Hezbollah - twierdzi Paul Salem, analityk bejruckiego oddziału amerykańskiego think tanku Carnegie.

Hezbollah to najważniejsza partia w parlamencie libańskim - ale także ugrupowanie paramilitarne, które USA wpisały na listę organizacji terrorystycznych. Salem podkreśla, że jej przywódca Said Hassan Nasrallah jeszcze trzy lata temu był jedną z najpopularniejszych osób na Bliskim Wschodzie, podobnie zresztą jak prezydent Syrii Baszar al-Asad i przywódca irański Mahmud Ahmadinedżad. Wszyscy zyskali sobie sympatię ostrą retoryką amerykańską - jednak w ostatnim czasie bardzo stracili na popularności. Ahmadinedżad stracił poparcie w Iranie i znikł z życia publicznego, z kolei Asad krwawo tłumi sunnicką rebelię we własnym kraju. Jako że oni byli najważniejszymi sojusznikami Hezbollahu, to w naturalny sposób przywódca tej partii też traci na znaczeniu.

Co to oznacza dla Bliskiego Wschodu? Według Salema można się spodziewać, że po przyszłorocznych wyborach parlamentarnych Hezbollah przestanie być najważniejszą partią w parlamencie libańskim, z kolei brak dostaw broni z Iranu i Syrii osłabią jego siłę militarną. A gdyby jeszcze upadł reżim Asada w Syrii, Nasrallah znalazłby się w narożniku - prawdopodobnie byłby kolejnym przywódcą zmiecionym przez wiatr zmian arabskiej wiosny - twierdzi.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie