Wsparcie z IPN

Kamil Durczok
Kraj się podzielił. O Wałęsie rozprawiają wszyscy. Stosunek do podobno agenturalnej przeszłości legendy Solidarności wyznacza dzisiaj miejsce przy stole. Ten, kto dał wiarę historykom z IPN, nie usiądzie obok zwolenników Lecha. I obawiam się, że wielu politykom o to właśnie chodziło.

Donald Tusk chce ginąć za prawo historyków do takich publikacji. Inni chcą ginąć mniej chętnie, ale są zgodni co do tego, że ścinanie głów młodych badaczy jest najgorszym, co mogłoby się na tym etapie zdarzyć.

Teczkę Wałęsy, tak czy owak, ktoś by prześwietlił. Może lepiej, może gorzej. Może bardziej obiektywnie, a może jeszcze bardziej tendencyjnie. Co się miało wylać i tak by się wylało. Kłopot w tym, kto jaki z tego zrobi użytek.

Sygnał do ataku dał w Polsacie prezydent. "Bolek" to Wałęsa - głowa państwa nie ma wątpliwości. Szkoda, bo akurat Lechowi Kaczyńskiemu, prawnikowi z profesorskim tytułem, zasada "In dubio pro rero" powinna być bliższa. Szarżę przypuścił też brat prezydenta. Nie ostatnią - to oczywista oczywistość. PiS do mordowania legendy Wałęsy podchodzi na zimno i metodycznie. Od lat.

A teraz wsparcie przyszło z IPN. Do rąk politycznych wrogów byłego prezydenta trafiła broń o wysokiej sile rażenia. Pisałem w "Polsce" dwa tygodnie temu, że takiej kampanii reklamowej nie miała dotąd w naszym kraju bodaj żadna publikacja. I nie ma się co dziwić, jeśli do tego czasu włączały się w te kampanie także największe nazwiska. Najczęściej zresztą komentując coś, czego nie czytały.

Jarosław Kaczyński mówi o najnowszej historii Polski z sobie właściwym czarno-białym widzeniem świata, w którym nie ma miejsca na wątpliwości. Radykalne kłamstwo, zmowa - z jednej strony. Powolne ujawnianie prawdy - z drugiej. Prezesowi pewnie łatwiej w takim świecie, gdzie są albo dobrzy, albo źli. To jego zmartwienie. Tyle że to świat fałszywy.

W całej tej awanturze jedno wydaje się szczególnie ciekawe: czy publikacja IPN zmieni nastawienie ludzi do Lecha Wałęsy? Jakbym miał dzisiaj obstawiać, zaryzykowałbym stwierdzenie, że ani o jotę.

Zwolennicy będą go jeszcze gorliwiej bronić, a przeciwnicy - jeszcze ostrzej atakować. Ale jeśli tak się stanie, oznaczać to będzie kompletne fiasko lustracji. To będzie znaczyło, że esbeckie kwity, zbierane i przechowywane w tych wszystkich tajnych kancelariach nikogo już kompletnie nie obchodzą. Może to będzie dobra strona tej ogólnonarodowej kłótni.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie