Wrzawa wokół Oscara Wilde'a i Pabla Picassa

Edward Ignaczak
Kilkanaście dni temu, dokładnie w dzień wyborów parlamentarnych, wyszedłem z mieszkania i skierowałem kroki w stronę swojego samochodu. Jedna z moich sąsiadek oznajmiła na podwórzu z pewną nutą zaciekawienia, że dzisiaj jest ważny dzień. Nic nie odpowiedziałem. Zapytała więc wprost: Jak tam wybory?

Nie chcąc wdawać się w polityczne dywagacje, odpowiedziałem lakonicznie, że nie wiem, ponieważ ciągle trwają. Nie była usatysfakcjonowana moją odpowiedzią. Nasze spotkanie skwitowałem stwierdzeniem, że dzisiejszy dzień jest bardzo ważny, ponieważ mija piąta rocznica śmierci Marka Grechuty.

Przypomniałem sobie o owej podwórkowej konwersacji, kiedy zabrałem się do lektury francuskich tygodników. Dlaczego? Zanim odpowiem, uspokoję każdego, kto już zniechęcony zacznie wołać: Tylko proszę, nic o polityce! Wyjaśniam, że przeglądając francuskie gazety, od razu zwracam uwagę na pewne rocznice związane z życiem kulturalnym. "L'Express" zamieszcza wizerunek znanego irlandzkiego pisarza, który, owszem, urodził się na Zielonej Wyspie, ale zmarł nad Sekwaną. Powie ktoś ostrożnie, pobieżnie znający historię literatury, że mógł to być Oscar Wilde. Faktycznie, z tygodnika dowiadujemy się, że 157 lat temu, dokładnie 16 października, urodził się on w Dublinie. Autor tekstu wymienia po kolei, że Wilde był powieściopisarzem, dramaturgiem, poetą i eseistą. Wystarczy, nie dodam więcej. "L'Express" zauważa dalej, że jest on znany nie tylko z błyskotliwej osobowości, lecz również ze skłonności homoseksualnych. Pozostawmy na boku te dywagacje. Po wymienieniu kilku dzieł pisarza, nie dbając o zachowanie chronologii, a więc po wskazaniu na "Salome", "Wachlarz Lady Windermere", "Bądźmy poważni na serio", "Mąż idealny", tygodnik koncentruje się na powieści "Portret Doriana Graya". Jaki jest tego powód? Nie chodzi o wagę i znaczenie utworu dla literatury, lecz o jego historię. Powieść została okrojona po pierwszym wydaniu w 1890 r.; najpierw zrobił to wydawca, a potem sam irlandzki pisarz. W wydaniu książkowym dzieło ukazało się w 1891 r. Pisarz złagodził aluzje odnoszące się do związków jednopłciowych. "L'Express" podkreśla, że nieocenzurowany utwór został opublikowany w maju tego roku przez wydawnictwo Uniwersytetu Harvarda. Wymienia także różnice między dwoma wersjami.

Lubię czasami poczytać Wilde'a, najmilej wspominam utwór "Szczęśliwy książę i inne opowiadania" oraz "Bądźmy poważni na serio". W samochodzie mam płytę z ostatnim dziełkiem. Czasami nawet jej słucham. Czytając "L'Express", odczuwam, że autor wyraża żal, iż pierwotny tekst nie został jeszcze opublikowany we Francji. Mam nadzieję, że doczeka się on poważnej dyskusji na temat różnic między znaną i dostępną dotychczasową wersją a jej oryginałem.

Edward Ignaczak

Więcej przeczytasz w weekendowym wydaniu dziennika "Polska" lub w serwisie prasa24.pl

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie