reklama

Wrocław: Tragedia w klubie przy Rynku. Tancerka upiła klienta na śmierć

Marcin RybakZaktualizowano 
Tancerka z nocnego klubu "Candy" przy wrocławskim Rynku upiła klienta na śmierć. Podała mu w krótkim czasie osiem kieliszków alkoholu. Szósty i siódmy sama wlewała mu do ust, choć on wypluwał alkohol. Ósmy rzucił na podłogę. Niedługo potem zasłabł, stracił przytomność, przestał oddychać. We krwi miał przeszło 3 promile alkoholu. Ofiara to 35-letni Yigit I. - pochodził w Turcji, na stałe mieszkał w Czechach. Przyjechał z kolegą do Wrocławia, bo chciał tu otworzyć restaurację. Prokuratura oskarżyła tancerkę o nieumyślne spowodowanie śmierci klienta. Ona nie przyznaje się do winy. Do sądu wpłynął właśnie akt oskarżenia w tej sprawie.Czytaj więcej o tragedii na kolejnych slajdach - posługuj się klawiszami strzałek, myszką lub gestami
Tancerka z nocnego klubu "Candy" przy wrocławskim Rynku upiła klienta na śmierć. Podała mu w krótkim czasie osiem kieliszków alkoholu. Szósty i siódmy sama wlewała mu do ust, choć on wypluwał alkohol. Ósmy rzucił na podłogę. Niedługo potem zasłabł, stracił przytomność, przestał oddychać. We krwi miał przeszło 3 promile alkoholu. Ofiara to 35-letni Yigit I. - pochodził w Turcji, na stałe mieszkał w Czechach. Przyjechał z kolegą do Wrocławia, bo chciał tu otworzyć restaurację. Prokuratura oskarżyła tancerkę o nieumyślne spowodowanie śmierci klienta. Ona nie przyznaje się do winy. Do sądu wpłynął właśnie akt oskarżenia w tej sprawie.

„Candy” to jeden z klubów sieci działającej kiedyś pod wspólną marką „Cocomo”. Dziś mają różne nazwy, choć większość z nich jest częścią jednej grupy biznesowej. We wrocławskim Rynku i okolicach jest ich co najmniej sześć. Często powtarzają się skargi klientów, którzy – po wypiciu alkoholu – tracili świadomość a potem okazywało się, że z ich bankowych rachunków ginęły duże pieniądze. Czasem dziesiątki tysięcy złotych.

Gość klubu "Candy" zmarł w kwietniu 2017 roku. Pisaliśmy wówczas o tej tragedii na GazetaWroclawska.pl. Teraz prokuratura zakończyła śledztwo i skierowała do sądu akt oskarżenia.

Pochodzący z Turcji 35 – letni mężczyzna pojawił się w „Candy” 17 kwietnia 2017 roku około godziny 23. Był z kolegą. Od godziny 1.42 mężczyzna przebywał z tancerką Natalią J. w osobnej loży na tzw. prywatnym tańcu. Ważnym dowodem jest monitoring pokazujący co działo się w loży. W ciągu 20 minut kobieta podała mu do wypicia osiem kieliszków z alkoholem. Pierwsze cztery wypił, piaty wypluł. Szósty i siódmy tancerka sama wlewała mu do ust, ale 35-latek także wypluł alkohol. Była godzina 1.59. Minutę później tancerka podała mężczyźnie ósmy kieliszek. Ale on rzucił nim na ziemię. Pięć minut później zasłabł i osunął się na ziemię.

Natalia J. została przy nim. Nacierała mu plecy i kark kostkami lodu, poszturchiwała jego głowę. Rozpylała nad nim jakąś substancję w aerozolu. O godzinie 3.26 – czytamy w uzasadnieniu aktu oskarżenia – mężczyzna przestał oddychać. Skąd to wiadomo? Tak śledczy interpretują zapis monitoringu. O 3.26 „nie obserwuje się ruchów oddechowych”. Ale przez przeszło 20 kolejnych minut nic się nie dzieje. Mężczyzna leży na podłodze i nikt nie udziela mu pomocy. Dopiero o 3.59 jego kolega zainteresował się losem 35 – latka. Chciał go zabrać do domu. Mieli mu pomóc ochroniarze lokalu. Tancerka zaczęła krzyczeć, że on zrobił się siny i zimny. Dopiero wtedy wezwano pogotowie i policję. Reanimacja trwała przeszło godzinę, ale nie przyniosła skutku.

Przyczyny śmierci były dwie - zatrucie alkoholem i przewlekła choroba serca. W organizmie Turka ujawniono też ślady GHB – substancji potocznie zwanej „pigułką gwałtu” i w takim celu często stosowanej. Ale ta substancja występuje też naturalnie w organizmie człowieka. Co więcej. Biegli badający zmarłego nie wykluczyli, że GHB w takim stężeniu, w jakim ujawniono u Yigita I., mogło być też efektem przemian pośmiertnych. Co ciekawe – 35-latek miał też w organizmie ślady związku chemicznego używanego do skażania alkoholu przemysłowego. Skąd się wziął? Nie wiadomo. Wiadomo, że do śmierci przyczyniły się tylko alkohol i choroba serca.

Biegli ocenili, że „personel” klubu „Candy” nie zajmował się właściwie mężczyzną, który zasłabł. A pracownicy powinni być przygotowani i wyczuleni na takie sytuacje. Gdy mężczyzna przestał oddychać, natychmiast należało zacząć masaż serca i sztuczne oddychanie. Oraz od razu wezwać pogotowie. Nie ma pewności – przyznaje oskarżenie – że właściwa pomoc uratowałaby 35 – latka. Ale zwiększyłaby jego szanse na przeżycie.

Prokuratura postawiła przed sądem dwie kobiety. Anna W. była menedżerem lokalu. Prokuratura będzie przekonywać sąd, że nie interesowała się losem mężczyzny, nie zareagowała właściwie na to co się stało, „zaniechała podjęcia podstawowych czynności ratujących życie i zwlekała z wezwaniem pogotowia". Podobny zarzut usłyszała tancerka Natalia J. W opisie zarzucanego jej przestępstwa jest mowa o tym, że to ona sama doprowadziła mężczyznę do „stanu głębokiego upojenia alkoholowego”.

Obie kobiety nie pracują już dziś w „Candy”. Obie nie przyznały się do zarzutów. Była menedżerka odmówiła wyjaśnień. Natalia J. tłumaczyła śledczym, że opiekowała się mężczyzną „w sposób przyjęty w klubie”. Obu kobietom grozi do pięciu lat więzienia.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Materiał oryginalny: Wrocław: Tragedia w klubie przy Rynku. Tancerka upiła klienta na śmierć - Gazeta Wrocławska

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 99

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

k
krk

PATRIOTKA! z pewnoscia miala na mysli: z POLAKOW nie zrobic Indian !

G
Gość
4 listopada, 7:30, Jary:

A więc teraz ten zawód nazywa się tancerką ...

To samo pomyślałam. .... "tancerka", "grupa biznesowa" jak ładnie

J
Jary

A więc teraz ten zawód nazywa się tancerką ...

k
kielich

A to bardzo ciekawe wszystko, na setki pubów we Wrocławiu z alkoholem tylko jedna sieć okrada i tylko w jednej ludzie tracą świadomość. Wszędzie piją, często znacznie większe ilości a tylko tam kolejny zgon klienta...

G
Gość
2 listopada, 9:42, Gość:

8 kieliszkow (niepelnych!) i 3 promile? Przeciez nawet dzieko w to nie uwierzy. Klient musial wczesniej spozywac i to znaczne ilosci alko zanim poszedl do klubu. Pisanie w tym swietle ze dziewczyna upila go na smierc jest niesmaczne w stosunku do tancerki. O tym ze to po prostu przeklamanie celowo uzyte dla klikalnosci, nawet nie wspomne.

2 listopada, 10:04, Gość:

Widzę, że jesteś biegłym sądowym i na odległość wiesz, że akurat on nie mógł mieć innej tolerancji na alkohol, bo to, że Polacy potrafią wypić więcej to my wiemy, ale to był obcokrajowiec...

2 listopada, 23:22, Gość:

Nie blysnales wiedza. Promile w zylach to nie to samo co tolerancja na alko. Jeden ma promil i chodzi bez problemu na rekach, a drugi (ze slaba tolerancja) po pol promila zasypia. Takie samo zjawisko mozesz zaobserwowac u nastolatkow jarajacych soe puszka piwa i u osob z mocno zaawansowana choroba alkoholowa - obie te grupy laczy fakt zasypiania po spozyciu puszeczki.

Tu nie trzeba byc bieglym, wystarczy miec wiecej niz 20 lat i duzo wiekszy bagaz doswiadczenia zyciowego niz obecni 20-latkowie ;)

3 listopada, 12:07, Gość:

Znaczenie ma też odcinek czasowy w jakim spożyło się daną dawke alkoholu, przykładowo dwie godziny a dwadzieścia minut to jest różnica

Spieracie sie dla sportu? Czy nigdy wodki nie piliscie?

Kieliszki w knajpach to zwykle sa naparstki 12ml albo wieksze 25ml. Bardzo rzadko spotyka sie typowe 50 (czesto barmani nawet nie wiedza czy leja 25 czy 50. Wazne ze klient placi za "szota"). 25mlx8 (liczac nawet pelne) to wychodzi 200ml, tyle co szklanka. Myslisz ze dorosly facet w wieku 30-50 (zakladam ze Turek byl w tym przedzuale) nawet jakby wypil na raz szklanke wodki to by mial 3 promile? Moglby sie poczuc zle, wymiotowac ale to zbyt malo na 3 promile. Przy takiej zawartosci alko w organizmie ma sie porzadne zaburzenia percepcji. Szklanka to zbyt malo

G
Gość

Dobrze że dziewczyna beknie jako kozioł ofiarny. Szefowie - czyli polsko-ruska mafia się za nią nie ujmie. Dokładnie wiedziała gdzie pracuje i co się tam robi. Frajerzy którzy tam wchodzą, giną lub tracą majątki - selekcja naturalna.

j
jasiu śmietana

ukraińska lewa wóda czyni cuda haha!

G
Goss

Niech sie ktoś wreszcie zajmie tymi kur...

ami !

D
Do roboty !!!
2 listopada, 9:21, Gość:

Whatever. Bardzo ciężko współczuć klientom tego typu przybytków. Selekcja naturalna. Szkoda jedynie dziewczyny, że pewnie srogo za to beknie. Ale potencjalnych kolejnych klientów na pewno to nie powstrzyma. I bardzo dobrze. Niech alfonsi zarabiają na tych debilach troglodytach, oczyszczając miasto z najniższego IQ z możliwych.

3 listopada, 0:53, Meksyk:

Co tam kretynie piszesz? Przyjechał człowiek do polskiego syfu i zapłacił za to życiem. Pewnie bywał nieraz w takich miejscach w Europie ale to były kluby na poziomie. Nie to co tutaj, w tym teoretycznym państwie, gdzie morderczyni dostanie 1 rok więzienia a szefostwo dalej będzie nabijać kolejnych nieświadomych klientów w butelkę.

Ja ci podam młotek, jak się sam pukniesz w palnik to kto będzie winien ? Ona mu podała tylko , pił chyba sam ??? To chyba wolny kraj???

G
Gość

To jest piękne. Truje się ludzi , oszukuje, bije w centrum miasta. A wszyscy od Sutryka po Ziobrę udają że wszystko jest tip top.

G
Gość
2 listopada, 9:42, Gość:

8 kieliszkow (niepelnych!) i 3 promile? Przeciez nawet dzieko w to nie uwierzy. Klient musial wczesniej spozywac i to znaczne ilosci alko zanim poszedl do klubu. Pisanie w tym swietle ze dziewczyna upila go na smierc jest niesmaczne w stosunku do tancerki. O tym ze to po prostu przeklamanie celowo uzyte dla klikalnosci, nawet nie wspomne.

2 listopada, 10:04, Gość:

Widzę, że jesteś biegłym sądowym i na odległość wiesz, że akurat on nie mógł mieć innej tolerancji na alkohol, bo to, że Polacy potrafią wypić więcej to my wiemy, ale to był obcokrajowiec...

2 listopada, 23:22, Gość:

Nie blysnales wiedza. Promile w zylach to nie to samo co tolerancja na alko. Jeden ma promil i chodzi bez problemu na rekach, a drugi (ze slaba tolerancja) po pol promila zasypia. Takie samo zjawisko mozesz zaobserwowac u nastolatkow jarajacych soe puszka piwa i u osob z mocno zaawansowana choroba alkoholowa - obie te grupy laczy fakt zasypiania po spozyciu puszeczki.

Tu nie trzeba byc bieglym, wystarczy miec wiecej niz 20 lat i duzo wiekszy bagaz doswiadczenia zyciowego niz obecni 20-latkowie ;)

Znaczenie ma też odcinek czasowy w jakim spożyło się daną dawke alkoholu, przykładowo dwie godziny a dwadzieścia minut to jest różnica

O
Oytii

Jak ktoś chce sobie pociupać niech zadzwoni na Roksy, w takich klubach jak widać standard taki sam. Upić, tabletek gwałtu i oskubać na maxa

D
Dany

To jest kpina A nie wyrok największy dramatem jest instytucja taka jak Sąd PATOLOGIA

C
Cukierek.
2 listopada, 14:26, POP:

To jest zorganizowana grupa przestępcza, której celem jest odurzyć - okraść i pozbyć się frajera. Działająca pod przykrywką striptizu, klubu go-go.

Frajer po środkach odurzających myśli że na zapleczu spotka go coś ekstra ze strony kur...wy a ta ma za zadanie w prywatnej kabinie wyrwać od niego PIN oraz wszystko co ma przy sobie po czym gdy mu pikawa siądzie od ilości trucizny w drinkach utylizacja w Odrze.

Procecer który można ukrucić w jeden dzień, trwa od kilkunastu lat bezkarnie w centrum stolicy kultury

Dokładnie tak, sam bym tego lepiej nie napisał. A durni faceci idą tam bo myślą że pójdą popiją i pobzykają. Nie żal mi ich. Ale szokuje mnie że władze miasta i policja nie zrobią z tym porządku, choć można to załatwić jedna uchwała Rady Miasta. No cyba że Góra też jest w tym umoczona, co wcale by mnie nie zdziwiło.

G
Gość
2 listopada, 13:59, Makak:

Kiedy obywatel Sutryk się za to weźmie ?

2 listopada, 21:47, .:

Nie weźmie.

Chcieliście Sutryka? To macie.

Nie tylko Sutryk się za to nie weźmie. Nie brał się ani Zdrojewski ani Dudkiewicz. Dlaczego? Bo miasto ma z takich lokali potężna kasę. Tak samo jak z tej mordów i przy Ruskiej 51 zwane Pasazem Niepolda, gdzie klienci są niejednokrotnie pobici "dla fanu" przez pseudo ochronę. Gdzie są okradani przez złodziei a jak się potem okazuje nigdzie nigdy nie ma monitoringu. Także ŻADEN włodarz miasta się za to nie weźmie. Jedyny sposób to bojkot społeczny takich miejsc i nagonka na portalach społecznościowych.

Dodaj ogłoszenie