Wrocław, Poznań i cała Polska świętują

Marian Kmita
Marian Kmita
Marian Kmita
No i stało się. W aurze biletowego skandalu rozegrano pierwszy piłkarski mecz na nowym stadionie we Wrocławiu. Mimo niespodziewanych przeciwności okazało się, że Wrocław to miasto mężne, a jego mieszkańcy to prawdziwi fani futbolu. W nieskończenie długich kolejkach, jak za świątecznym karpiem w czasach Edwarda Gierka, cały ubiegły tydzień stali karnie wrocławianie po wejściówki na piątkowy mecz.

I może, paradoksalnie, ten biletowy galimatias przyczynił się do wylansowania prawa do wejścia na mecz Śląska z Lechią, do kategorii dobra wybitnie luksusowego. A wiadomo, w naszym polskim wypasionym kapitalizmie niewiele jest już miejsca na rzeczy ekskluzywne, wręcz nieosiągalne. No i w końcu niespodziewanie okazało się, że w Polsce iść na piłkarski mecz ligowy to coś niezwykłego, prawie niepowtarzalnego. Dla wielu - nieosiągalnego. W konsekwencji w piątkowy wieczór mieliśmy na Maśli-cach komplet publiczności zadowolonej tak bardzo z faktu osobistego uczestnictwa w premierowym widowisku, że nawet mierny sportowy poziom meczu nie był w stanie popsuć im humorów.

Inaczej było w Poznaniu. Tam lokalni kibice mieli okazję poznać już, co to znaczy oglądać na żywo mecz w towarzystwie czterdziestu trzech tysięcy innych sympatyków Lecha. Ba, fani poznańskiego Lecha poznali smak zwycięstwa nad Manchesterem City czy Salzburgiem i emocje zimowego boju z Juventusem w ubiegłorocznej Lidze Europy. W odróżnieniu od meczu we Wrocławiu w Poznaniu obie drużyny grały w piłkę, jak się patrzy, więc nikt nie mógł narzekać na brak prawdziwych piłkarskich emocji. Ani na stadionie, ani przed telewizorami. Mnożyły się podbramkowe sytuacje, nikt nie odpuszczał rywalowi, a własnego zdrowia nie oszczędzał. Aż chciało się, aby ten mecz trwał więcej niż zwyczajowe dziewięćdziesiąt minut.

CZYTAJ WIĘCEJ FELIETONÓW MARIANA KMITY W SERWISIE POLSKATIMES.PL

I to buduje nadzieję, że Euro 2012 to nie będzie chwilowy płomień w powrocie naszej piłki na salony Europy i świata. Mówił o tym dowcipnie po meczu we Wrocławiu wciąż jeszcze Marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna. Pierwszy kibic Śląska podkreślał, że nam - to znaczy Polakom - brakuje optymizmu i cierpliwości, że chcielibyśmy wszystko od razu - i nowe stadiony, i międzynarodowe sukcesy na boisku. A to wszystko musi potrwać, ale droga, którą podążamy, jest jak najbardziej właściwa. Widać to było i we Wrocławiu, i w Poznaniu. No i trzeba wierzyć Marszałkowi. Chyba wie, co mówi.

Marian Kmita

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie