Wrestling, czyli żyjemy w Dzikim Kraju

Paweł Zarzeczny
Paweł Zarzeczny
Paweł Zarzeczny Fot. Polskapresse
Zadałem koledze pytanie: "Czy wolałbyś żyć w Azerbejdżanie i mieć jeden zespół w pucharach grający dalej, czy jednak w Polsce, bez drużyn żadnych? Może słabszych, ale własnych?"

Spojrzał na mnie jak na idiotę, takim spojrzeniem odwrotnym, jakie mają jednak zazwyczaj idioci wobec ludzi mądrych. No bo jak to, w pucharach grać trzeba, za cenę każdego wygłupu, za złoto i naftę, jeżeli w Europie mamy coś znaczyć.

Sorry, ale czy Azerbejdżan cokolwiek na tym naszym kontynencie znaczy? Odpowiedź jest oczywista. Nic.

No więc ja bym nie chciał być kibicem Neftczi Baku czy Bate Borysow, ale być Śląskiem Wrocław, Ruchem, Lechem i Legią, Widzewem, i żyć w Polsce. Przypomnieć sobie czasy dzieciństwa, kiedy Widzew nie był liderem Ekstraklasy tylko (a bywał), ale eliminował z pucharów Manchester City, United, Liverpool i Juventus Turyn. Serio.

To jednak przeszłość bezpowrotna, jak i sport. Przeżytek. Kraj nasz pokazuje właśnie, że rywalizację rozumianą jako wyścig najsprawniejszych ludzi ma totalnie gdzieś, podobnie jak to ile punktów Real Madryt traci do Barcelony albo na odwrót, United do City, Legia do Lecha i ile goli trzeba strzelić w Czarnogórze w eliminacjach mundialu…

Oto ludzie w stolicy Polski chodzą na mecz Europa Ameryka w dyscyplinie której nawet nie znają liczbą 25 tysięcy! Albo na bieganinę TVN z parodystami z polityki z widownią ponad 30 tysięcy (a kolega mnie załamał dodatkowo: załatw bilety, obiecałem mamie, a zostały tylko vipowskie po 200 złotych!!!). To normalne?

Sorry, ale jeżeli Polska, naród niegłupi, woli oglądać w niedzielę Sławomira Chałaśkiewicza, który w piłkę nie umiał grać nawet dwadzieścia lat temu, czyli nigdy, niż patrzeć na swoje rywalizujące we wszystkich możliwych ligach dzieci - świadczy to o tym, że naród nasz jednak: jest zwyczajnie głupi. Prawdopodobnie bez przyszłości.

Naród woli zjeść kiełbaskę z kolą na festynach, rozlicznych, niż oglądać walkę czemukolwiek służącą, ale serio, nawet przegraną. Konkurencję służącą na przykład doborowi naturalnemu, kto lepszy, druga b czy trzecia c… A nie Tusk czy Schetyna…

Niedzielny festyn TVN to był nieco bardziej niż ordynarny lans, z domieszką szlachetności, chorych dzieci, jakby od ratowania ludzkich istnień nie było w Polsce szpitali i instytutów medycznych, uczelni, aptek… One są, istnieją, ale politykom i bajerantom, podrzędnym aktorom i aktoreczkom wygodniej wyciągnąć ze skarbonek dziecięcych ostatnie pięć złotych, zamiast zrezygnować z bmw, albo z samolotu do Sopotu… Robić wciąż kolejne, esemesowe tym razem, piramidalnie głupie Amber Gold. No, nie mogłem na to patrzeć. Choć w telewizorze przy kiełbasie taniej, na Kalisza pogwizdać - przyjemność, Tuska wygwizdać - bezcenne, a Zimocha zatrudnić w roli pajaca w kolorowych majtkach - kochany przeze mnie sadyzm…
Sport służy, by wybrać jednostki najsprawniejsze, taka jego rola i pożytek, sens i mądrość, a nie żeby tworzyć jego karykaturę, czyli akcje parodystów - w dowolnej dyscyplinie. Ale wniosek, przygnębiający - Polska się zwyczajnie wynaturza, skoro woli Tuska drepczącego za piłką wespół z posłem Hofmanem, niż Polska woli Polskę budującą miejsca pracy dla własnych dzieci, dla studentów, albo dającą szybsze emerytury dla rodziców, szybsze, to znaczy przed ich śmiercią, chociaż o lat kilka.

Niestety, kilkadziesiąt tysięcy warszawiaków, "pikników" na meczach futbolu amerykańskiego i poselskiego, zafałszowują rzeczywistość. Bo ilu ich jest, gotowych pójść na stadion zawsze? Tylko raz na rok, może potem z zadowolenia kartkę do urny wrzucić, że wszystko dobrze się kręci. Ale ilu Polaków dostrzega, że to żałosna rozrywka, niczym cukrowa wata?

W ten weekend zafundowano Warszawie wrestling. Z komentarzem Tomasza Zimocha. Sprzedało się zapewne doskonale, tak jak w Ameryce. Bo im co głupsze, tym wszędzie większa widownia. Jeszcze kilka takich widowisk, a ogłupiona wciąż widownia (Młynarski) nie będzie już rozumieć na czym polega prawdziwy sport.

Jest jak w epitafium dla Wysockiego: "Do cyrku, do cyrku, do kina, telewizor włączyć bajka się zaczyna!"

Nawet nie sadziłem, że tak niziutko spadną polskie aspiracje. Do cyrku i do wygłupów.

Mamy Azerbejdżan. Tylko bez nafty i bez pucharów.

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

w
weszlo
z weszlo tu przybywam.chcialem poczytac a tu taka przykra niespodzianka.nie zaplace.dziekuje zegnam,juz nie wroce.
L
Loc
Przyszedłem tu z weszło.pl. Zarabiacie na mnie bo klikam - macie odsłonę i reklamodawcy płaca. Ale skoro chcecie dodatkowej kasy za krótki tekst to przykro mi, więcej tu się nie pojawię.
P
Pekunia
wała
j
jjjj
odblokujta to piano bo i tak na tym nie zarobita inikt tego nie przeczyta haha
m
marceli
Dziękuję, nie płacę!
s
smutny
to se sam bedziesz czytał panie pawle ale coz wiem ze trzeba z czegos zyc ale ja cie nie bede sponsorował wiec ak dla mnie nie musisz juz nic pisac
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Wrestling, czyli żyjemy w Dzikim Kraju
M
Miklus
Co się stało, że felieton Pawła Zarzecznego pojawił się bez klucza? Może pobór opłat nie odpalił, może bramki za wąskie, jak na A-4? Coś trzeba zrobić: albo czytelny system opłat, albo felietony po tygodniu udostępnić za darmo. Inaczej całe Piano weźmie w łeb.
Dodaj ogłoszenie