Wrak tupolewa powinien być w Polsce

Paweł Siennicki
Paweł Siennicki
Paweł Siennicki Fot. Polskapresse
Nie jestem naiwny. Wiem, że nie ma już szans na powrót do tych pozytywnych emocji, które towarzyszyły nam wszystkim w pierwszych dniach, tygodniach po katastrofie smoleńskiej. Mimo tej wielkiej tragedii udało się wtedy zbudować przede wszystkim poczucie wspólnoty. Bardzo kruche, jak się okazało, bo to wszystko pękło i rozpadło już po kilku miesiącach.

Nic nie zmieni więc dziś faktu, że stoją naprzeciwko siebie obozy: "prawdy smoleńskiej", który coraz mocniej wygłasza nierzadko radykalne tezy, włącznie z otwarcie wysuwanymi przypuszczeniami o możliwym zamachu, oraz ci wszyscy, którzy uważają raport Millera za dokument rzetelnie opisujący przyczyny katastrofy. Szanując prawo wszystkich do zadawania pytań, poszukiwania prawdy, co mnie - jako dziennikarzowi - jest bardzo bliskie, uważam jednak, że szereg formułowanych w ostatnim czasie hipotez o charakterze spiskowym ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. Tak bardzo delikatnie rzecz ujmując. Znane nam wszystkim nowe fakty, jak choćby ujawnienie stenogramów z czarnych skrzynek, nie uprawniają do zmiany opisu przyczyn katastrofy.

CZYTAJ TEŻ: Marta Kaczyńska znów widoczna. PiS chce wykorzystać jej popularność

Tymczasem padające ostatnio znacznie częściej i mocniej słowa o zdradzie, zmowie z Rosjanami, krwi na rękach są - moim zdaniem - całkowicie destrukcyjne dla życia publicznego w Polsce. I czynią z katastrofy smoleńskiej jedną z najpoważniejszych linii podziału polityki, całkowicie przekreślając możliwość jakiegokolwiek porozumienia. Nie będzie to zatem pierwszy i ostatni spór Polaków o sprawy z przeszłości, oby tylko pokolenia naszych dzieci potrafiły się z tym konfliktem uporać. Świadomie nie chcę wskazywać, kogo uważam za bardziej odpowiedzialnego za obecną eskalację złych emocji. Nie ma sensu dokładać do tego ognia, poprzestanę na opisie.

Bez złudzeń trzeba powiedzieć: zbliżająca się kolejna rocznica katastrofy smoleńskiej nie upłynie w atmosferze, która pozwoliłaby uczcić w godny sposób tych, którzy zginęli. Może kiedyś to się jeszcze uda, choć trudno to sobie wyobrazić w przewidywalnej przyszłości. Na razie wiem, że zbliża się kolejna awantura. Uważam, że źle to służy zwłaszcza pamięci byłego prezydenta, śp. Lecha Kaczyńskiego.

Są jednak sprawy, które powinny być kwestią naszego honoru. Za taką uważam sprowadzenie do Polski wraku prezydenckiego tupolewa. Naprawdę, to jest symbol tej tragedii i uważam, że w tej sprawie dajemy się wodzić Rosjanom za nos. Dwa lata to wystarczający okres, żeby został on przez wszelkie rosyjskie służby przebadany na potrzeby ich śledztwa i znalazł się wreszcie w Polsce. I skuteczności w tej sprawie bardzo oczekiwałbym od polskich władz. Powtórzę: to kwestia honoru.

Paweł Siennicki

Wideo

Komentarze 19

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
pssz
I wyrzucić.
G
Gazda z Diabelnej
Nie stawiał bym sprawy wraku tego samolotu tak ostro wiem że dla niektórych to jest niemalże fetysz ale ci sami ludzie robią wszystko aby nie doszło do powrotu tego wraka do Polski. Wspomina Pan tamte dni żałoby i poczucie wspólnoty nie rozumiem jednego dla czego tylko Polaków wszak Rosjanie też byli wtedy razem z nami te znicze te kwiatki nie tylko na miejscu tragedii w Smoleńsku ale pod naszą Ambasadą w Moskwie były wyrazem współczucia i jedności z nami i jeszcze jedno Premier Putin nie tylko był na miejscu wypadku i lądował na tym feralnym lotnisku ale jako jeden z nielicznych przybył na pogrzeb pary prezydenckiej. Należy teraz rozpatrzyć jak zmieniała się postawa tychże Rosjan w czasie i wcale im się nie dziwię no nie można tak bezkarnie obrzucać błotem tak jak to robi PiS z Kaczyńskim i Macierewiczem i tu tkwi tajemnica powrotu wraka do Polski.
s
sb
Wybuch byl przyczyna katastrofy TU-154 po Smolenskiem wskazuje na to liczba fragmentow samolotu i ich rozmieszczenie na znacznej przestrzeni miejsca katastrofy...........
m
max wyborca pis
z chronologią, taktyką postępowania oraz wnioskami niestety nie ! - choć szanuje pan poglądy w tej materii
g
gosciu
czy ktoras prokuratura oddaje dowody w sprawie,przed zakonczeniem sledstwa?
G
Gość
ty czlowieczku nie wiesz co to jest patriotyzm i co to jest honor i godnosc.Czerwoni i Moskale zmrozili ci szare komorki.Mamy wrazenie,ze nie jestes czlonkiem narodu polskiego.
G
Gość
Od dlugiego czasu na polskim kanale National Geographic nadawany jest program pt.Katastrofa w przestworzach,chyba tylko po to aby doprowadzic Polakow,ktorym nie obojetna jest Tragedia Smolenska do szalenstwa i desperacji,patrzac jak gdzie indziej szczegolowo analizuje sie kazda katastrofe lotnicza,a majac w pamieci ,ciecie pila tarczowa wraku polskiego samolotu przez rosyjskiego robotnika i wszystkie te pierepalki zwiazane z powrotem wraku,jego zabezpieczeniem,zwrotu broni,telefonow itd.Czyzbysmy dalej byli pod ciezkim butem Moskwy,czy nasz Rzad to nasz rzad?
G
Gnenetyczny Patriota
bo robi się jakaś paranoja ... Czy wrak "tutki" sprowadzony za ciężką kasę do Polski będzie złożony na podwórku domu Jarosława ?!? Czy może każda z rodzin ofiar weźmie sobie po tonie złomu na wagę i będzie dalej kombinować co z tym zrobić ?!?
Z coraz większym przerażeniem patrzę na ten aspekt dyskusji smoleńskiej. Normalna większość dała się wpuścić w dyskusję, która w normalnym kraju nie ma racji bytu. Codziennie gina ludzie w wypadkach i katastrofach. Z reguły mechaniczne elementy takiej katastrofy zostają na "pobojowisku". Czy ktoś gdzieś je potem przechowuje i konserwuje ?!? Jeśli w ogóle to jakiś mały kawałek, fragmencik ale nie tony złomu z resztkami po zmarłych. To zaczyna być chore gdy psychiczne aberracje faceta, któremu zginął brat bliźniak zaczynają wpływać na "dziś" żyjących ...
Ś
Śledź
Przeczytaj moją odpowiedź pod Twoim komentarzem do "moich wypocin" napisanych poniżej.
Jestem przekonany, że wrak pełni rolę "kości niezgody" rzuconą Polakom przez Rosjan. Dopóki wrak bedzie dla nas bardzo ważny i będzie nas dzielił dopóty Rosjanie będą garć na zwłokę.
Destabilizacja polityczna w obozie przeciwnika jest na rękę Rosjanom i skrzętnie wykorzystują każdy najmniejszy element by "ustawiać nas" w niekorzystnej i małokomfotowej pozycji negocjacyjnej. Gdy zrozumiemy ten element walki niezbrojnej Rosjan z nami to dopiero wówczas możemy coś w tej sprawie zrobić. Szczegóły w moich wypowiedziach poniżej. Musimy jeszcze dużo nauczyć się w zakresie politycznej walki i międzynarodowych negocjacji.
Ś
Śledź
To nie ulega żadnej wątpliwości. Niestety zaistaniała sytuacja patowa. Rosjanie twierdzą, że dopóki trwa śledztwo prowadzone przez tamtejszą prokuraturę, to nie moga przekazać wraku stronie polskiej bo jest to jeden z dowodów w sprawie. Oczywiście opieszałość rosyjskiej prokuratury ma podłoże polityczne i jestem przekonany, że służy to polityce rosyjskiej by trzymać nas w małokomfortowej sytuacji. To tak jak w spotkaniu negocjacyjnym. Ustawia sie przeciwnika w niekomfortowej sytuacji, deprecjonuje się go aby w ten sposób wymusicć na nim pochopne nerwowe decyzje i spowodować gorszą pozycję negocjacyjną. W biznesie nawet drobne niedogodności takie jak sadzanie "przeciwnika" na przeciwko okna z którego ostro świeci słońce, ustawienie klimatyzatora na pełne grzanie, niesmaczne napoje albo bardziej "finezyjne" takie jak szczegółowe analizowanie drobiazgów, przeciagające się oczekiwanie na dokumenty, instrukcje lub specjalistów, prowokowanie rozbieżności, zmiana składu delegacji, zmiana miejsca negocjacji, odwoływanie spotkań itd itp.
Zwracanie sie o pomoc do krajów Unii także nic nie da. Rosjanie odpowiedzą że nie moga naciskać na prokuraturę, czyli zastosują broń "wypożyczoną" z arsenału demokratycznego sprawowania władzy. Relacje pomiedzy Rosja a państwami Unii w tym Niemcami są bardzo skomplikowane i oparte na wzajemnych korzyściach wypracowanych z dużym mozołem. Wszelkie dodatkowe sprawy w tym sprawy Polski mogłyby zachwiać relacjami Rosji z państwami Unii. Unia musiałaby mieć ogromną przewagę w relacjach gospodarczych aby pozwolić sobie na naciski na dostawców ropy i gazu. Teraz istnieje pozorna równowaga.

Polska powinna zastosować całkiem inną taktykę. Nie występować z frontalnym atakiem, bo to nic nie da. Powinniśmy zastosować infiltrację i pozyskiwanie sprzymierzeńców w obozie przeciwnika (lobbystów). Infiltrację to nie oznacza dosłownie szpiegowanie. Oczywiście te działania powinno się robić w sposób skryty nie tylko nie ujawniajac przeciwnikowi że sie prowadzi z nim walkę informacyjną, ale także w sposób skryty przed szeregowymi członkami własnego zespołu. Wysoki stopień skrytości jest warunkiem powodzenia (działań) walki.

Niestety wątpię czy przy naszym rządzie jest grupa ekspertów która opracowałaby założenia takiego działania i sterowałaby tym skomplikowanym procesem.

Z punktu widzenia prakseologicznego tej "walki" z trudnym przeciwnikiem najwłaściwszym posunieciem byłoby wyciszenie sprawy wewnatrz kraju tak, aby "wrak" nie przedstawiał już z punktu widzenia destabilizowania politycznej w Polsce, żadnej wartości. Teraz jest nie tylko elementem nacisku politycznego, ale także "kością niezgody" rzuconą naszej sforze. Walcząc w zapamiętaniu o kość, o prawdę nie skupiamy się na innych sprawach. Nie tworzymy zgranego silnego zespołu. I oto im chodzi. I jak mawiaja stratedzy amerykańscy"znowu polaczków wydupczono".
m
max wyborca pis
Niesprowadzenie wraku Tu-154 do Polski, świadczy o bezsilności rządu - przyznał Grzegorz Schetyna. Przyznał to, co jest dość oczywiste. Ciekawe jest to, że te słowa wypowiada polityk rządzącej Platformy Obywatelskiej. Minister Sikorski tłumaczył, że rząd się stara, ale mamy "deficyt dobrej woli po stronie rosyjskiej". I powiedział prawdę. Rząd się stara. Rosjanie nie mają dobre woli - zauważa Igor Janke w felietonie dla Wirtualnej Polski.

Problem w tym, jak rząd się stara. Jak bardzo stanowczo o tym mówi. Nie słyszałem bardzo twardych wypowiedzi premiera Tuska na ten temat, kierowanych wprost do rosyjskich przywódców. Przez wiele miesięcy słyszeliśmy za to zapewnienia, że Rosjanie współpracują znakomicie.

Mamy poważny problem. Bo to jedna z kwestii dobrze świadcząca o sile bądź słabości, samodzielności bądź niesamodzielności państwa. Przez dwa lata od katastrofy, w której zginął polski prezydent i 95 innych ważnych osób, państwo polskie nie jest w stanie odzyskać swojej własności, wraku polskiego samolotu. Co więcej, polskie państwo pozwoliło na to, żeby teren po katastrofie nie był przez długi czas zabezpieczony. By chodzić mógł tam każdy i wybierać sobie resztki sprzętów, dokumentów, które rozrzucone były w smoleńskiej ziemi.

Polskie państwo nie było w stanie przeciwstawić się cięciu tego wraku na kawałki. Przedstawiciele innego państwa niszczyli własność polskiego państwa, a nasze władze nie były w stanie nic z tym zrobić. Mogliśmy tylko się tylko przyglądać dziennikarskim relacjom, niechętnie zresztą relacjonowanym przez polskie publiczne media, kontrolowane przez ludzi bliskich rządowi.

Piszę cały czas, że państwo "nie było w stanie", bo zakładam ciągle, że jednak chciało. O czym to świadczy? O niezwykłej słabości. Ale moim zdaniem też o braku zdecydowania, o braku przekonania, że to istotne, o niechęci do narażania się wielkiemu sąsiadowi. Bo nie jest tak, jak sugerują rządowi urzędnicy, że zostało nam tylko wycofanie ambasadora z Moskwy i niemal wypowiedzenie wojny. Można było organizować rozmaite polityczne naciski. Oświadczenia premiera czy ministra spraw zagranicznych są jedną z najprostszych form takiego nacisku. Jesteśmy członkiem Unii Europejskiej. Można było do tego wykorzystać pomoc naszych sojuszników. Jeśli Donald Tusk ma tak znakomite relacje z Angelą Merkel, mógł ją poprosić o wywarcie presji na Rosję. Mogliśmy zwrócić się i do przywódców innych państw. Ale tego nie zrobiliśmy. Nie było politycznej woli.

Rząd padł ofiarą zwrotu, którego dokonał w relacjach z Rosją pięć lat temu i nie bał się wejść nagle na ostrą ścieżkę. Uważam, że to była błędna taktyka. Połączenie tych dwóch czynników - słabości państwa z brakiem woli skutkuje właśnie naszą bezradnością. I to w sprawie bardzo symbolicznej. Ale nie tylko symbolicznej. Katastrofa ciągle nie została do końca wyjaśniona, a wrak powinien być przedmiotem szczególnego badania. Niestety, dziś szansy na to nie ma. I jest to porażką obecnego rządu. i, świadczy o bezsilności rządu - przyznał Grzegorz Schetyna. Przyznał to, co jest dość oczywiste. Ciekawe jest to, że te słowa wypowiada polityk rządzącej Platformy Obywatelskiej. Minister Sikorski tłumaczył, że rząd się stara, ale mamy "deficyt dobrej woli po stronie rosyjskiej". I powiedział prawdę. Rząd się stara. Rosjanie nie mają dobre woli - zauważa Igor Janke w felietonie dla Wirtualnej Polski.

Problem w tym, jak rząd się stara. Jak bardzo stanowczo o tym mówi. Nie słyszałem bardzo twardych wypowiedzi premiera Tuska na ten temat, kierowanych wprost do rosyjskich przywódców. Przez wiele miesięcy słyszeliśmy za to zapewnienia, że Rosjanie współpracują znakomicie.

Mamy poważny problem. Bo to jedna z kwestii dobrze świadcząca o sile bądź słabości, samodzielności bądź niesamodzielności państwa. Przez dwa lata od katastrofy, w której zginął polski prezydent i 95 innych ważnych osób, państwo polskie nie jest w stanie odzyskać swojej własności, wraku polskiego samolotu. Co więcej, polskie państwo pozwoliło na to, żeby teren po katastrofie nie był przez długi czas zabezpieczony. By chodzić mógł tam każdy i wybierać sobie resztki sprzętów, dokumentów, które rozrzucone były w smoleńskiej ziemi.

Polskie państwo nie było w stanie przeciwstawić się cięciu tego wraku na kawałki. Przedstawiciele innego państwa niszczyli własność polskiego państwa, a nasze władze nie były w stanie nic z tym zrobić. Mogliśmy tylko się tylko przyglądać dziennikarskim relacjom, niechętnie zresztą relacjonowanym przez polskie publiczne media, kontrolowane przez ludzi bliskich rządowi.

Piszę cały czas, że państwo "nie było w stanie", bo zakładam ciągle, że jednak chciało. O czym to świadczy? O niezwykłej słabości. Ale moim zdaniem też o braku zdecydowania, o braku przekonania, że to istotne, o niechęci do narażania się wielkiemu sąsiadowi. Bo nie jest tak, jak sugerują rządowi urzędnicy, że zostało nam tylko wycofanie ambasadora z Moskwy i niemal wypowiedzenie wojny. Można było organizować rozmaite polityczne naciski. Oświadczenia premiera czy ministra spraw zagranicznych są jedną z najprostszych form takiego nacisku. Jesteśmy członkiem Unii Europejskiej. Można było do tego wykorzystać pomoc naszych sojuszników. Jeśli Donald Tusk ma tak znakomite relacje z Angelą Merkel, mógł ją poprosić o wywarcie presji na Rosję. Mogliśmy zwrócić się i do przywódców innych państw. Ale tego nie zrobiliśmy. Nie było politycznej woli.

Rząd padł ofiarą zwrotu, którego dokonał w relacjach z Rosją pięć lat temu i nie bał się wejść nagle na ostrą ścieżkę. Uważam, że to była błędna taktyka. Połączenie tych dwóch czynników - słabości państwa z brakiem woli skutkuje właśnie naszą bezradnością. I to w sprawie bardzo symbolicznej. Ale nie tylko symbolicznej. Katastrofa ciągle nie została do końca wyjaśniona, a wrak powinien być przedmiotem szczególnego badania. Niestety, dziś szansy na to nie ma. I jest to porażką obecnego rządu.
m
max wyborca pis
ale ten język sekt skąd ja to znam ? to nie jest język rozumowy TO język GAZETY WYBORCZEJ !
Niesprowadzenie wraku Tu-154 do Polski, świadczy o bezsilności rządu - przyznał Grzegorz Schetyna. Przyznał to, co jest dość oczywiste. Ciekawe jest to, że te słowa wypowiada polityk rządzącej Platformy Obywatelskiej. Minister Sikorski tłumaczył, że rząd się stara, ale mamy "deficyt dobrej woli po stronie rosyjskiej". I powiedział prawdę. Rząd się stara. Rosjanie nie mają dobre woli - zauważa Igor Janke w felietonie dla Wirtualnej Polski.

Problem w tym, jak rząd się stara. Jak bardzo stanowczo o tym mówi. Nie słyszałem bardzo twardych wypowiedzi premiera Tuska na ten temat, kierowanych wprost do rosyjskich przywódców. Przez wiele miesięcy słyszeliśmy za to zapewnienia, że Rosjanie współpracują znakomicie.

Mamy poważny problem. Bo to jedna z kwestii dobrze świadcząca o sile bądź słabości, samodzielności bądź niesamodzielności państwa. Przez dwa lata od katastrofy, w której zginął polski prezydent i 95 innych ważnych osób, państwo polskie nie jest w stanie odzyskać swojej własności, wraku polskiego samolotu. Co więcej, polskie państwo pozwoliło na to, żeby teren po katastrofie nie był przez długi czas zabezpieczony. By chodzić mógł tam każdy i wybierać sobie resztki sprzętów, dokumentów, które rozrzucone były w smoleńskiej ziemi.

Polskie państwo nie było w stanie przeciwstawić się cięciu tego wraku na kawałki. Przedstawiciele innego państwa niszczyli własność polskiego państwa, a nasze władze nie były w stanie nic z tym zrobić. Mogliśmy tylko się tylko przyglądać dziennikarskim relacjom, niechętnie zresztą relacjonowanym przez polskie publiczne media, kontrolowane przez ludzi bliskich rządowi.

Piszę cały czas, że państwo "nie było w stanie", bo zakładam ciągle, że jednak chciało. O czym to świadczy? O niezwykłej słabości. Ale moim zdaniem też o braku zdecydowania, o braku przekonania, że to istotne, o niechęci do narażania się wielkiemu sąsiadowi. Bo nie jest tak, jak sugerują rządowi urzędnicy, że zostało nam tylko wycofanie ambasadora z Moskwy i niemal wypowiedzenie wojny. Można było organizować rozmaite polityczne naciski. Oświadczenia premiera czy ministra spraw zagranicznych są jedną z najprostszych form takiego nacisku. Jesteśmy członkiem Unii Europejskiej. Można było do tego wykorzystać pomoc naszych sojuszników. Jeśli Donald Tusk ma tak znakomite relacje z Angelą Merkel, mógł ją poprosić o wywarcie presji na Rosję. Mogliśmy zwrócić się i do przywódców innych państw. Ale tego nie zrobiliśmy. Nie było politycznej woli.

Rząd padł ofiarą zwrotu, którego dokonał w relacjach z Rosją pięć lat temu i nie bał się wejść nagle na ostrą ścieżkę. Uważam, że to była błędna taktyka. Połączenie tych dwóch czynników - słabości państwa z brakiem woli skutkuje właśnie naszą bezradnością. I to w sprawie bardzo symbolicznej. Ale nie tylko symbolicznej. Katastrofa ciągle nie została do końca wyjaśniona, a wrak powinien być przedmiotem szczególnego badania. Niestety, dziś szansy na to nie ma. I jest to porażką obecnego rządu.
p
pablo55
z guru matołem ma krew na rękach. Wszyscy doskonale o tym wiemy i nic nie pomogą żadne kłamstwa : zabili nawet swoich aby się pozbyć kaczorów. ale jeden nie wsiadł i pech...
a
al
Redaktor zagaja o honorze, wiec sprobojmy rozpatrzec taka sytuacje; Wrak samolotu wrocil do Polski, nikt nie znalazl na nim sladu wybuchow ani ,,palca Tuska",nie znaleziono niczego podejrzanego. To co wtedy powinni zrobic wszyscy ci ,,ktorzy sa odpowiedzialni za obecna eskalacje zlych emocji" ,,czynia z katastrofy smolenskiej jedna z najwazniejszych linii podzialu polityki" ,,zbliza sie kolejna awantura" itd. Ci wszyscy ludzie z Kaczynskim na czele powinni pochowac sie w mysie dziury i nie wygladac z nich do konca zycia,bo starcili honor. Ale przeciez tak nie bedzie, bo oni na taki zarzut mowia: A ch.ja! I dalej robia swoje.
k
kssen
No i zgadzam się z Tobą Śledziu całkowicie, tylko powiedz, która strona jest zmanipulowana i nie myśli. Tu przecież wcale nie chodzi o symbole tragedii, tylko, że śledztwo zostało przez stronę rosyjską przeprowadzone w najlepszym razie w sposób urągający podstawom kryminalistyki [wymieniać punkty, czy nie warto?], w gorszym [też można przedstawić dowody], celowo zmanipulowane. I w związku z tym, kiedy jedna ze stron [ta sekciarska, od Maciarewicza] przytacza ileś tam opinii fachowców z całego świata, natomiast drugiej [tej racjonalnej] co chwila się jakaś opcja [gen Błasik za sterami, kłótnia Błasika z Protasiewiczem, pierwsze odtworzenie głosów w kokpicie itd, itd] wysypuje, to oficjalne konkluzje MAKu nie mają najmniejszej wartości. A sprawa wyjaśniona być powinna - tak tu jest moja wiara i przekonanie.
Dodaj ogłoszenie