Wprowadzenie w życie pakietu Fit For 55 ma nas kosztować 530 miliardów euro. Czy jest się czego bać?

Tomasz Dereszyński
Tomasz Dereszyński
Wprowadzenie w życie pakietu Fit For 55 ma nas kosztować 530 miliardów euro. Czy jest się czego bać?
Wprowadzenie w życie pakietu Fit For 55 ma nas kosztować 530 miliardów euro. Czy jest się czego bać? Fot. Marzena Bugala / Polskapresse
Udostępnij:
Komisja Europejska szumnie ogłosiła 14 lipca 2021 r. pakiet legislacyjny Fit For 55. W skrócie wygląda to tak: do 2030 r. emisje gazów cieplarnianych mają być zmniejszone o 55 proc. (względem emitowanych w 1990 r.), natomiast do 2050 r. zmniejszone do zera. Będzie to jednak bieg z przeszkodami. Kwoty, które Polska będzie musiała wydać, porażają. Czy jest się czego bać?

Pakiet forsowany przez część polityków europejskich nazwano przełomowym. Nie spodziewano się jednak, że wkrótce sam Fit For 55 i jego zapisy (zawierający trzynaście aktów prawnych liczących w sumie 4,5 tys. stron), mogą się okazać mocno dyskutowanymi i tak bardzo wpłynąć na nasze "drogie" a raczej znacznie droższe życie.

Z założenia działania podjęte przez kraje UE mają wpłynąć na zrównoważony wzrost gospodarczy państw Wspólnoty, zmniejszyć korzystanie z paliw kopalnych oraz upowszechnić odnawialne źródła energii tzw. OZE, które umożliwią wprowadzenie nowych technologii i rozwój infrastruktury. Wszystko to dla dobra ludzkości.

Warto wspomnieć, że wiele podmiotów w naszym kraju, już zadeklarowało niezwłoczne przystosowywanie się do niektórych zapisów pakietu, choćby poprzez upowszechnianie u siebie OZE czy deklarowanie zmniejszenia śladu węglowego a także całkowitą rezygnację z drukowania na papierze wszelkiego rodzaju dokumentów firmowych. To są ważne gesty ale w globalnym ujęciu liczy się zmiana w podejściu do wytwarzania energii, bo to jest najbardziej kosztowna czynność.

Polska ma wątpliwości do pakietu Fit For 55

Niektóre z propozycji pakietu Fit For 55 od początku budziły wątpliwości. Polska przedstawiła swoje stanowisko do aktów legislacyjnych ogłoszonych przez KE 14 lipca 2021 r.

Jak podniesiono w tym stanowisku, dyskusji wymaga kwestia braku równowagi w EU ETS dla beneficjentów Funduszu Modernizacyjnego (do których należy Polska). EU ETS (ang. European Union Emissions Trading System, Europejski System Handlu Emisjami) to unijny system handlu uprawnieniami do emisji działa na zasadzie „pułapów i handlu”. Określa on bezwzględny limit lub „pułap” całkowitej ilości niektórych gazów cieplarnianych, które mogą być emitowane każdego roku przez podmioty objęte systemem. Z czasem limit ten jest obniżany, co sprawia, że łączne emisje się zmniejszają.

Jest to jeden z elementów, co do którego Rada Europejska przedstawiła bardzo jasne wytyczne i dała mandat dla Komisji Europejskiej, aby znalazła rozwiązanie dla tej kwestii w dokumentach. Polska nie jest zadowolona z proponowanych rozwiązań w tym zakresie i uważa je "za niewystarczające". Jak dodano w tym dokumencie, pakiet Fit For 55 może prowadzić do zwiększenia obciążeń dla społeczeństwa, co grozi ryzykiem wzrostu ubóstwa energetycznego obywateli.

Handel uprawnieniami ETS tak, ale

Polska wyraziła bardzo poważne wątpliwości wobec zasadności i skuteczności wprowadzenia systemu handlu uprawnieniami dla transportu i budynków. Zdaniem naszego rządu takie rozwiązanie, bez wprowadzenia odpowiednich mechanizmów zabezpieczających, może uderzyć w najbiedniejsze grupy społeczne. Jak zapisano, Polska nie zgodzi się na żadne rozwiązanie, które będzie odbywało się kosztem najsłabszych grup społecznych.

Napisano też, że transformacja taka nie może być skutecznie realizowana bez poparcia społecznego. Z tego względu zaznaczono, że Polska będzie szukać alternatywnych rozwiązań dla takiego systemu lub środków łagodzących skutki jego wprowadzenia.

Stronie polskiej brakowało też uznania roli gazu jako paliwa przejściowego. Jak wiemy, dla Polski jest to kluczowe paliwo przejściowe stanowiące niezbędną część sprawiedliwej transformacji energetycznej. Specyficzna rola gazu powinna być uznana w szczególności w Taksonomii UE. Jak wiadomo nie od dziś, Polska nie widzi możliwości wdrożenia celu bez uznania roli gazu na etapie przejściowym.

Gaz i atom zostaną uznane za "zielone"?

Wydaje się, że dokument roboczy Komisji Europejskiej do rządów poszczególnych państw niespodziewanie wysłany potajemnie 31 grudnia 2021 r. w sprawie wciągnięcia na listę gazu i, co cieszy, energii atomowej, wychodzi naprzeciw naszym postulatom, które zgłaszały też inne kraje UE. Z zapisu dokumentu wynika, że KE jest gotowa uznać energię jądrową oraz gaz jako przejściowo „zielone" źródła energii i zaliczyć je do tzw. taksonomii.

Zgodnie z propozycją KE w ramach „klasyfikacji zrównoważonego finansowania" na co najmniej następne 20 lat otwarta zostanie droga do inwestowania w elektrownie atomowe, a co najmniej na 10 lat w gaz ziemny, z wykorzystaniem pieniędzy unijnych.

Jakie będzie dalsze życie tego dokumentu? Wszystko przed nami. Niestety Parlament Europejski, a raczej jego większość, nie chce uznać gazu i energii atomowej za paliwa, które mogłyby znaleźć się w Taksonomii UE.

Kto za, a kto przeciw?

Dokumentu uznającego gaz i atom za “zielone” źródła energii domagały się Francja, która chce ożywić swój przemysł jądrowy - stabilne i bezemisyjne źródło energii elektrycznej - oraz kraje Europy Środkowej, takie jak Polska czy Czechy, które muszą zastąpić swoje silnie zanieczyszczające elektrownie węglowe dodatkowymi źródłami energii, choćby atomem. Przynależność do tej klasyfikacji pozwala na obniżenie kosztów finansowania inwestycji, co jest kluczowe dla danych projektów i państw chcących je wspierać. Oczywiście diabeł tkwi w szczegółach czyli liczbach.

Tymczasem silne lobby ekologiczne w UE sprzeciwia się uznawaniu elektrowni gazowych (które de facto emitują CO2), a także energii jądrowej ze względu na wytwarzanie odpadów radioaktywnych, także szkodliwych dla środowiska. Grupa krajów, w tym Austria i Luksemburg - pod przewodnictwem Niemiec - walczyła o wykluczenie atomu ze swojej przestrzeni.

Zarówno pro gazowe, jak i pro nuklearne kraje argumentują, że odnawialne źródła energii (wiatrowe, słoneczne itp.), preferowane przez samą UE, same nie zaspokajają zapotrzebowania na energię elektryczną. Zresztą widać to było w ostatnim czasie w związku np. z nieprzewidywalnością pogody na Starym Kontynencie. Dokładając szantaż gazowy Rosji stosowany przez "cara" Władimira Putina mamy gotowy przepis na obecny kryzys energetyczny i szalejącą inflację we wszystkich krajach UE.

Transformacja energetyczna jest konieczna!

Oczywiście nasz kraj popiera, co do zasady, realizację celów klimatycznych i zdaje sobie sprawę, że konieczna jest transformacja polskiej gospodarki w kierunku niskoemisyjnym, gdyż brak działań będzie nas w przyszłości kosztować więcej niż wprowadzenie niezbędnych zmian.

Przed nami dużo pracy. Czeka nas modernizacja krajowego systemu energetycznego i redukcja jego śladu węglowego, co ma się przełożyć na zapewnienie konkurencyjności gospodarki oraz na złagodzenie konsekwencji polityki klimatycznej dla cen energii. Niższe emisje oznaczają mniejsze opłaty z tego tytułu dla sektora wytwarzania energii.

Fit For 55 w ogniu krytyki

Niestety obecny kryzys przetaczający się przez kraje UE mocno nadszarpnął wiarę w to, że pakiet Fit For 55 to najlepsze rozwiązanie. Już pojawiły się głosy, że należy z niego zrezygnować a co najmniej mocno ograniczyć lub przemodelować. Na razie ani Komisja Europejska, ani Parlament Europejski, nie wyraziły deklaracji, czy ten pakiet będzie podlegał ewentualnym korektom a czas ucieka. Na razie w obieg unijny poszedł dokument z 31 grudnia 2021 r.

Polska zapłaci za transformację energetyczną prawie 530 miliardów euro

Oliwy do ognia dolała analiza ekspertów Banku Pekao SA opublikowana w styczniu 2021 r. Autorzy raportu na temat kosztów przyjęcia Fit For 55 przez Polskę wyliczyli, że wprowadzenie tego ambitnego pakietu klimatycznego, podwyższającego redukcję emisji do 55 proc. do 2030 r., będzie nas kosztować 527,5 mld euro.

Liczby robią wrażenie. Analitycy banku odpowiadają jednak, że to jest faktycznie bardzo ambitny program, ale to też nie jest tak, że Polska do tej pory bardzo ambitnych programów nie realizowała. Jest zatem szansa na jego realizację pod pewnymi warunkami.

Wicepremier, minister aktywów państwowych Jacek Sasin powiedział niedawno w Sejmie, że Polska podejmie wszelkie działania w Brukseli i w Polsce, by ochronić Polaków przed skutkami błędnej polityki, jaką serwuje Komisja Europejska. Jak dodał, "zrobimy wszystko, aby pakiet Fit For 55 nie wszedł w życie".

O co chodzi z EU ETS

W ostatnich dniach karierę zrobiło hasło "ETS". O co tak naprawdę chodzi z popularnymi w mediach "eteesami". W ramach EU ETS podmioty regulowane kupują lub otrzymują uprawnienia do emisji, które mogą w razie potrzeby wymieniać między sobą. Pod koniec każdego roku podmioty regulowane muszą umorzyć wystarczającą ilość uprawnień, aby objąć wszystkie swoje emisje.

Jeżeli dany podmiot regulowany ograniczy swoje emisje, może zachować niewykorzystane uprawnienia w celu zaspokojenia swoich przyszłych potrzeb lub sprzedać je innej instalacji, której brakuje uprawnień. Rezerwa stabilności rynkowej, która działa od 2019 r., stabilizuje rynek, zmniejszając nadwyżkę uprawnień.

Sektory objęte obecnym systemem handlu uprawnieniami do emisji obejmują wytwarzanie energii elektrycznej i ciepła, energochłonne sektory przemysłowe oraz lotnictwo w Europie. Komisja zaproponowała dziś stosowanie systemu handlu uprawnieniami do emisji w innych sektorach za pośrednictwem nowego systemu, aby wykorzystać pozytywne doświadczenia obecnego systemu oraz zachęcić do przejścia na czystszy transport drogowy i paliwa wykorzystywane w celach grzewczych w wyniku stosowania opłat za emisję dwutlenku węgla.

Co to jest Taksonomia UE

Taksonomia UE to potoczna nazwa nowego aktu prawnego Unii Europejskiej, tj. rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2020/852 z dnia 18 czerwca 2020 r. w sprawie ustanowienia ram ułatwiających zrównoważone inwestycje (dalej: „Taksonomia” lub „Rozporządzenie”). Przepisy mają zwiększyć poziom ochrony środowiska poprzez przekierowanie kapitału z inwestycji szkodzących środowisku na bardziej ekologiczne alternatywy.

Innymi słowy Taksonomia nie wprowadza zakazu inwestowania w działalności szkodzące środowisku, ale przyznaje dodatkowe preferencje dla ekologicznych rozwiązań. Dodatkowo dotychczasowy brak przepisów określających, jakie inwestycje są zrównoważone środowiskowo, doprowadził do powstania problemu określanego jako „pseudo ekologiczny marketing”, czyli nieuzasadnionego twierdzenia przez niektóre podmioty, że ich działalność jest przyjazna środowisku, w sytuacji kiedy nie było ku temu podstaw. Taksonomia ma rozwiązać ww. problem poprzez stworzenie zharmonizowanych ogólnoeuropejskich zasad.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wolontariusze Kultury. Ukraińscy filmowcy pomagają ofiarom wojny

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Jaki wpływ na środowisko wpłynął wybuch wulkanu w Hiszpanii ?
Więcej informacji na stronie głównej PolskaTimes
Dodaj ogłoszenie