"Wolę muzykę niż politykę". Z Pauliną Bisztygą o TranssMisji...

    "Wolę muzykę niż politykę". Z Pauliną Bisztygą o TranssMisji i nie tylko

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Gazeta Krakowska

    Wiele osób namawia ją, by zajęła się polityką. Jej artystyczna dusza nie chce jednak z nikim i niczym walczyć. Woli swoją muzykę i kobiecy festiwal Transsmisja. Z Pauliną Bisztygą rozmawia Katarzyna Ponikowska.
    Dla mnie na pierwszym miejscu zawsze była moja muzyka

    Dla mnie na pierwszym miejscu zawsze była moja muzyka ©Andrzej Banaś

    Zobacz także: Kobiety potrafią! Rusza Kobieca TranssMisja



    Małopolska wielkich kobiet - pod takim hasłem odbywa się w tym roku kobiecy festiwal, który współorganizujesz. Mamy na nim same "wielkie" panie?
    Na pewno bardzo ciekawe. Czy wielkie? To już kwestia subiektywna.

    Ale z Małopolski?
    W tym roku gościmy głównie kobiety z zagranicy.

    To dlaczego "Małopolska wielkich kobiet"?
    Bo Małopolska jest otwarta na kobiety. Obecnie każde szanujące się miasto europejskie ma tzw. lady fest. Szczególnie żywa jest ta idea w Berlinie, gdzie kobiety zajmują się noszeniem sprzętu, nagłaśniają koncerty, grają w zespołach, a kiedy trwa fest jest zablokowane całe miasto. Chcemy, żeby taka impreza była też tu.

    U nas nie ma takich kobiet jak w Berlinie?

    Są, ale wstydzą się swojej twórczości, chowają ją do szuflady. Nie mówię tu o popie, ale o cięższej muzyce, która jest zarezerwowana raczej dla facetów.

    Jesteś feministką?
    Nie wiem, co to znaczy być feministką.

    Ale organizujesz babski fest.
    Jak faceci robią męskie granie, to nikt się ich nie pyta o to, czy są szowinistami. My robimy babski festiwal i od razu jesteśmy podejrzewane o próbę manifestacji czegoś, czy jakąś rewolucję. Tak nie jest. Moim zdaniem kobiety wcale nie są takie biedne. Wręcz przeciwnie, są bardzo silne i przebojowe. A my po prostu prezentujemy fragment ich twórczości. Chcemy też pokazać, że kobiety potrafią ze sobą współpracować bez kłótni.

    A potrafią?
    Przyznaję, że jest to trudne, ale nie niemożliwe. Mi osobiście bardzo trudno pracować z kobietami. Uwielbiam ich towarzystwo, są ciekawe i fascynujące, ale nie mam doświadczenia jeśli chodzi o wspólne działanie. Zawsze pracowałam z facetami. I zawsze odbywało się to szybko i bezkolizyjnie.

    Z kobietami tak nie jest?
    Komunikacja z mężczyzną jest inna. Nie trzeba używać ozdobników. Można rzucić przekleństwem. To jakoś rozładowuje napięcie. Facetowi mogę powiedzieć, że jest taki i taki, i się nie obrazi. A baba się obrazi.

    Czyli Transsmisja nie jest feministycznym festiwalem?
    Dla mnie na pierwszym miejscu zawsze była muzyka. To jest moja pasja. Ją przede wszystkim chcę dawać ludziom. Boję się iść z jakimikolwiek sztandarami w jakiejkolwiek sprawie. Ja nie ma potrzeby walki. Ale mam potrzebę zapraszać do Krakowa fajne artystki.

    To festiwal tylko dla kobiet?
    To festiwal przeznaczony dla wszystkich, ale robiony przez kobiety. Pomaga nam jednak wielu facetów, jak na przykład Kuba Palacz z Kawiarni Naukowej czy Leszek Gnoiński.

    Z piosenkarki stałaś się organizatorką koncertów. Jak się czujesz w nowej roli?
    Obie te role są fajne. Jak sama stoję na scenie, nie stresuję się, bo wiem, co mam zrobić i jestem odpowiedzialna tylko za siebie. Organizacja to już o wiele większy stres.

    Dlaczego?
    Bo jest się odpowiedzialnym za wszystko - za występy, za publiczność, za kluby, za to, żeby plakaty i ulotki były na miejscu, żeby artystki nie były głodne, żeby miały gdzie spać. Jest sto tysięcy kamyczków potrzebnych do całej piramidy. I trzeba to ogarnąć. To ogromne wyzwanie. A że lubię wyzwania, organizacja to też ogromna radość i satysfakcja, że coś można zrobić.

    Rzadziej koncertujesz. Masz przestój w karierze?
    Nie, po prostu bardzo mało gram w Krakowie, więcej po Polsce.

    Dlaczego?
    Bo nie ma co ludzi męczyć sobą. Cieszę się, że nas tu nie widać. My żyjemy z grania, ale skoncentrowaliśmy się na wyjściu z Krakowa. W międzyczasie przygotujemy też nową płytę z pieśniami bałkańskimi.

    Udziela się na niej między innymi twoja mama.
    Zabieram ją też na koncerty. Razem z moją siostrą udzielają się w chórkach. Moja mama była solistką zespołu Słowianki i to ona zaszczepiła we mnie bałkański folklor.
    1 »

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo