Wojtek, niedźwiedź-żołnierz z armii Andersa, na cokole z brązu

Redakcja
Niezwykle przyjacielski Wojtek, niedźwiedź syryjski, którego adoptowali polscy żołnierze na Bliskim Wschodzie, był ulubieńcem wszystkich
Niezwykle przyjacielski Wojtek, niedźwiedź syryjski, którego adoptowali polscy żołnierze na Bliskim Wschodzie, był ulubieńcem wszystkich fot. archiwum
Niedźwiedź Wojtek, który był ulubieńcem polskich żołnierzy podczas II wojny światowej, nosił im skrzynie z amunicją pod Monte Cassino i popijał piwo, doczeka się teraz pomnika w Warszawie

Najbardziej niezwykły z żołnierzy świata (no, może z wyjątkiem Baśki Murmańskiej, białej niedźwiedzicy przygarniętej do jednego z oddziałów korpusu gen. Dowbor-Muśnickiego), polski bohater wojenny i pupil żołnierzy na frontach II wojny światowej - niedźwiedź Wojtek - doczekał się w końcu własnego pomnika w kraju, któremu służył bez dystynkcji. Pomnik niemal zapomnianego w Polsce, a rokrocznie fetowanego w Szkocji (przy okazji rocznicy 11 listopada) bohatera spod Monte Cassino stanie w Edynburgu. A jego kopia, być może, w Warszawie.

Czytaj też:Jak złodziej został agentem, mającym zabić Hitlera

Historia niezwykłego niedźwiedzia, któremu wydawało się, że jest jednym z żołnierzy - od których zresztą przejął całkiem ludzkie nawyki, jak picie piwa i palenie papierosów - zaczęła się w 1941 r. w Iranie. Wtedy członkowie kompanii zaopatrującej polską artylerię zostali zwolnieni z gułagów Stalina i przedostali się przez Iran do Afryki Północnej, aby walczyć z Niemcami. Pewien mały, irański chłopiec wymienił wtedy niedźwiadka na jedzenie. Korpus zaadoptował niedźwiedzia syryjskiego w zamian za kilka puszek konserw. Gdyby nie to, niedźwiadek prawdopodobnie trafiłby do cyrku.

Niezwykłe przygody dzielnego misia Wojtka, bohatera między innymi spod Monte Cassino, doczekały się już kilku książek i filmów

Żołnierze zaopiekowali się niedźwiadkiem, traktując go jak maskotkę. Karmili Wojtka skondensowanym mlekiem i miodem, organizując prowizoryczną butelkę do karmienia z butelki po wódce, a smoczek - ze szmat.

Czytaj też:Opowieść o misiu Wojtku to nie bajka

Niedźwiadek, który szybko stał się ulubieńcem żołnierzy 2. Polskiego Korpusu, rósł błyskawicznie, ze słodkiego misia przeistaczając się w potężnego, mającego 1,8 m wzrostu i ważącego 220 kg niedźwiedzia. Został oficjalnie wciągnięty na stan ewidencyjny 22. Kompanii Zaopatrywania Artylerii, z którą to jednostką przeszedł cały szlak bojowy: z Iranu przez Irak, Syrię, Palestynę, Egipt do Włoch. Oficjalnie powołany do służby otrzymał stopień szeregowca i własny numer służbowy po to, by można było obejść przepisy zabraniające trzymania zwierząt.

Wojtek mieszkał w namiocie, ale często, kiedy czuł się samotny - a samotności nie znosił, od maleńkiego przyzwyczajony do towarzystwa - wślizgiwał się do namiotów, w których spali żołnierze. Wychowany przez ludzi nie wiedział, że jest niedźwiedziem, we wszystkim naśladował więc żołnierzy.

Czytaj też:120 lat temu urodził się Melchior Wańkowicz - klasyk reportażu

Uwielbiał zapasy z towarzyszami broni - zwykle wojacy przegrywali z potężnym przyjacielem, a wtedy ten, po tym jak przewrócił ich na łopatki, radośnie lizał ich po twarzach. Drugą ulubioną rozrywką misia Wojtka była jazda samochodem - w szoferce, kiedy jeszcze się tam mieścił, a później na pace. Widok wielkiego syryjskiego niedźwiedzia z zadowoleniem siedzącego na pace wojskowego samochodu zawsze wzbudzał sensację wśród ludzi, których mijał taki pojazd.
Autorka książki o niezwykłych przygodach wcielonego do polskiej armii niedźwiedzia i przedstawicielka Funduszu Pamięci Wojtka Aileen Orr wspominała w którymś z wywiadów, że Wojtek naprawdę nie wiedział, że jest zwierzęciem. Dlatego robił wszystko to, co jego towarzysze - wieczorami uwielbiał pić piwo, do którego ze smakiem zjadał papierosy. Te nawyki zostały mu do końca

Kiedy 2. Korpus Polski brał udział w bitwie o Monte Cassino, Wojtek, nie zważając na wybuchy wokół niego, taszczył naboje na stanowiska ogniowe alianckich oddziałów. Podobno nigdy nie upuścił cennego ładunku. To dlatego Polskie Jednostki Transportowe zaadaptowały wizerunek Wojtka niosącego amunicję na guzikach i sztandarze.

Swoją przygodę z polskim wojskiem Wojtek zakończył tam, gdzie osiedliło się wielu polskich weteranów II wojny światowej - w Wielkiej Brytanii.

Po wojnie 22. Kompania, będąca częścią 2. Korpusu Polskiego gen. Andersa, została wysłana do Glasgow w Szkocji, gdzie stacjonowała w Winfield Park. Wojtek błyskawicznie stał się ulubieńcem miejscowej ludności, a wkrótce - honorowym członkiem Towarzystwa Polsko-Szkockiego.

Czytaj też:Opowieść o misiu Wojtku to nie bajka

Edynburskie zoo, które stało się jego domem na kolejne lata, po tym jak w 1947 r. jednostka została zdemobilizowana, musiało mu się wydawać dość nudnym miejscem po przygodach, jakie przeżywał z towarzyszami na frontach II wojny światowej.

Na szczęście dawni kompani o nim nie zapomnieli i regularnie, kiedy tylko mogli, odwiedzali Wojtka. Zawsze przynosili ulubieńcowi butelkę piwa i papierosy, które uwielbiał żuć. Te nawyki zostały mu do śmierci w 1963 r. Wojtek, bohater bitwy pod Monte Cassino, miał wtedy 22 lata. Do końca jego częstymi gośćmi byli nie tylko mieszkańcy Edynburga i turyści, ale także polscy kombatanci.

Czytaj też:120 lat temu urodził się Melchior Wańkowicz - klasyk reportażu

O przygodach niedźwiedzia Wojtka powstało wiele filmów dokumentalnych, książek i artykułów.
W zoo regularnie odwiedzali go reporterzy, którzy ochoczo wypytywali jego towarzyszy o wyjątkowego kolegę z jednostki. Tak powstały w ostatnich latach filmy "Piwko dla niedźwiedzia" w reż. Marii Dłużewskiej czy w 2011 r. film dokumentalny w reż. Williama Hooda i Adama Lavisa pt. "The bear that went to war" ("Wojtek, niedźwiedź, który poszedł na wojnę"). Przedtem na półki księgarni trafiły książki, m.in. "Niedźwiedź Wojtek, polski bohater wojenny" autorstwa Szkotki Aileen Orr, która była zafascynowana historią Wojtka od czasu, kiedy po raz pierwszy, w wieku ośmiu lat, odwiedziła go w zoo.

Czytaj też:Jak złodziej został agentem, mającym zabić Hitlera

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
anna4000
Mój syn z 4 kl.podstawowej, uczy się właśnie o misiu Wojtku w szkole.To po pierwsze, a po drugie, czy to nie wstyd kalać polską pisownię i pisać żołnierz przez drugie ż.
s
syst
jest bardzo fajna, miło poczytać że ktoś obcy tak ciepło i z uznaniem wypowiada się o polskich żołnierzach.
Dodaj ogłoszenie