Wojna w PiS na Śląsku? Czy marszałek Jakub Chełstowski może obawiać się puczu?

Agata Pustułka
Agata Pustułka
Marszałek Jakub Chełstowski (z prawej) i wicemarszałek Wojciech Kałuża Karina Trojok
Sprawa odwołania dyrektorki szpitala św. Barbary w Sosnowcu trafiła aż na biurko Jarosława Kaczyńskiego. Jej dymisja miała być ostrzeżeniem dla posłanki Ewy Malik, bo ta ponoć krytykowała działania marszałka województwa Jakuba Chełstowskiego i szykowała pucz, a dyrektorka to jej znajoma. - To jakaś totalna bzdura - mówi oburzona Malik. Czy w regionalnym PiS zaczęła się jakaś wewnętrzna wojenka "Chełstowski kontra parlamentarzyści PiS-u"?

Nieoczekiwane odwołanie przez Zarząd Województwa dyrektorki Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 5 w Sosnowcu dr Alicji Cegłowskiej powiązano z... puczem na wojewódzkich szczytach władzy i rychłym odwołaniem marszałka śląskiego Jakuba Chełstowskiego. Za domniemanym puczem miała stać posłanka Ewa Malik z Sosnowca, wierna PiS od początku, bo wspierająca Jarosława Kaczyńskiego w czasach, gdy był całkowicie zmarginalizowanym działaczem kanapowego Porozumienia Centrum.

Intryga w śląskim PiS?

- To kompletny absurd, jakaś intryga i głupie plotki - mówi nam poseł Malik, która nie ukrywa, że zna Cegłowską od lat i bardzo ją ceni jako lekarza. Jest wyraźnie oburzona insynuacjami, jakie pojawiają się na jej temat.

Czy zatem PiS w województwie śląskim rozpada się właśnie na frakcje?

Jak wiadomo, PiS władzę w województwie przejął po wyborach samorządowych w wyniku politycznej korupcji. Radny Koalicji Obywatelskiej Wojciech Kałuża przeszedł na stronę PiS-u w dniu wyborów zarządu i został wicemarszałkiem. Do tej pory nie wiadomo, czym go skuszono.

Od czasu wyborów samorządowych tandem Jakub Chełstowski - namaszczony przez posła Grzegorza Tobiszowskiego marszałek województwa - i Wojciech Kałuża stali się politycznie i towarzysko nierozłączni. Najwyraźniej jednak to Kałuża rządzi województwem, zaś PiS zrobi wszystko, by jego samopoczucie było dobre. Od tego zależy większość w sejmiku, władza, stołki.

Sprawa trafiła aż na biurko Jarosława Kaczyńskiego

Skąd powód odwołania dyrektorki i taki wielki rezonans tej decyzji, że sprawa oparła się o Nowogrodzką? Czy rzeczywiście posłanka Malik miałaby powód uderzać w Chełstowskiego, a Chełstowski odwinął jej się, usuwając dyrektorkę - koleżankę posłanki? Przecież stanowisko dyrektora szpitala to w skali liczących się stołków w regionie pozycja niepierwszorzędna. Co prawda prestiżowa, ale też wyjątkowo niewdzięczna. Krótko mówiąc: mnóstwo odpowiedzialności za stosunkowo niewielkie pieniądze. Zarząd województwa, tłumacząc tę decyzję, powołuje się na wyniki kontroli i zarzut zawyżenia przez Cegłowską usług prawnych dla szpitala. Sprawa znajdzie finał w prokuraturze.

Sprawdź to

Odwołana dyrektor szpitala w Sosnowcu napisała do prezesa PiS

- Po doniesieniach medialnych, kwestionujących prawidłowość zawarcia umowy na obsługę prawną Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego Nr 5 św. Barbary w Sosnowcu, marszałek województwa śląskiego zlecił przeprowadzenie wnikliwej kontroli. Departament Obsługi Prawnej i Kontroli Urzędu Marszałkowskiego podjął czynności w październiku ubiegłego roku. W dniu 21 maja dyrektor Departamentu Obsługi Prawnej i Kontroli przekazał Marszałkowi informację na temat stwierdzonych nieprawidłowości, zaś ich skala wymagała podjęcia pilnych działań. 25 maja Zarząd Województwa, po zapoznaniu się z wynikami kontroli, podjął decyzję o odwołaniu ze stanowiska dyrektor szpitala. Główny zarzut dotyczył ustalania warunków w postępowaniach na wyłonienie firmy świadczącej usługi prawne w sposób preferujący określonego wykonawcę - informuje rzecznik marszałka Sławomir Gruszka.

Sama Cegłowska całkowicie odrzuca kierowane przeciwko niej zastrzeżenia, zamierza się bronić i pisze list do
Jarosława Kaczyńskiego. Tak, samego Kaczyńskiego. W liście wprost daje do zrozumienia, że poprzez jej sprawę ktoś chce zaszkodzić poseł Malik. Kto? Może marszałek. W tle całej historii są tajemnicze telefony z Warszawy do Chełstowskiego, w którym ktoś ma ostrzegać go przed działaniem wewnętrznej opozycji, o których politycy donoszą nam nieoficjalnie.

Obejrzyj dokładnie

Notowania marszałka Chełstowskiego

- Chełstowskiego nikt specjalnie nie lubi i nie zna. Dodatkowo w czasie pandemii wyszło, że marszałek niewiele robił, nie podjął żadnej poważniejszej inicjatywy, w przeciwieństwie do aktywnego i obecnego niemal wszędzie wojewody, który dobrze współpracował z samorządami i wywiązywał się ze swoich obowiązków - mówi nam osoba związana z PiS. - A marszałek poza jakimś listem do górników z przesłaniem "Szczęść Boże" nie był widoczny.

Co zatem tak naprawdę dzieje się w śląskiej władzy? Czy marszałek województwa śląskiego z PiS-u może bać się o posadę, dostaje cynk z Warszawy, po czym uderza w posłankę Malik - też z PiS-u? Posłankę, która ponoć stoi na czele wewnętrznych przeciwników marszałka, a sama temu kategorycznie zaprzecza ?

Generalnie politycy PiS-u ze Śląska mają bardzo słabą pozycję w Warszawie. Szef struktur regionalnych Wojciech Szarama jest od kilku lat mało widoczny, a Grzegorz Tobiszowski, odkąd trafił do Parlamentu Europejskiego, też ma minimalny wpływ na regionalną rzeczywistość. Jest oczywiście Ewa Malik, która robi swoje, jako zawsze wybieralny z zagłębiowskiej "jedynki" poseł, ale nigdy nie była inicjatorką intryg. Dziś można mówić jedynie o wysokiej pozycji europarlamentarzystki Jadwigi Wiśniewskiej, ale ona też nie gra solo i nie wpędziłaby swojej partii w kłopoty. Zapewniła sobie wpływy i na razie to jej wystarczy. Z pewnością jednak każdy z tych parlamentarzystów znaczy więcej niż Chełstowski, który wojewódzkiej polityki uczy się od niedawna, a ogólnopolskiej nie liznął nigdy.

Słychać też o manewrach "Solidarnej Polski", która mimo obsadzenia stanowiska w zarządzie województwa (Beata Białowąs) ma się czuć jako partia niedowartościowana i podgryza Chełstowskiego, by zdobyć więcej wpływów w terenie.

Jest jeszcze inna teoria związana z wicemarszałkiem Kałużą. PiS, decydując się na "przejęcie" Kałuży musiało się liczyć, że będzie on budował swoją samodzielną pozycję i grupował zwolenników. Musi się więc spieszyć, bo za chwilę może okazać się dla tej partii obciążeniem. Nie jest wykluczone, że z jego wpływami są związane różne personalne zmiany w regionie, których niemym wykonawcą musi być marszałek Chełstowski. Zadowolony Kałuża - to zadowolony PiS w regionie. Mówi się wręcz, że Kałuża z Chełstowskim stworzyli PiS-bis i obsadzają w spółkach marszałkowskich stanowiska swoimi kolegami.

Zobacz koniecznie

Bądź na bieżąco i obserwuj

Nowy podatek audiowizualny

Wideo

Materiał oryginalny: Wojna w PiS na Śląsku? Czy marszałek Jakub Chełstowski może obawiać się puczu? - Dziennik Zachodni

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

H
Hari Derner

Obsadzają stanowiska dla siebie,przykładów można mnożyć.I do siebie i do siebie.....

H
Hanysek

Nagłówek o Śląsku, artykuł o szpitalu w Sosnowcu i posłance ze Sosnowca. Cały dziennik zachodni i ich dziwna logika. Autorka pisze o sobie, że interesuje się historią Śląska (całego Śląska? Czy tylko Górnego, o czym nie wspomniała?), ale i tak nie zna geografii Górnego Śląska.

H
Hanysek
28 maja, 1:48, Gość:

PO- dno

Artykuł o PiS, ale pisuar i tak napisze coś o PO. Tak to jest jak nie potrafi się ogarnąć szamba we własnej partii i pluje się na cały kraj.

b
bobik

w PiS tez są porządni i myślący lidzie! Chociaż muszę przyznać, osobiście nie znam.

Dodaj ogłoszenie