Wojna w obozie władzy. Zjednoczona Prawica coraz mniej zjednoczona [ANALIZA]

Witold Głowacki
Witold Głowacki
Dawid Łukasik
I znów ważyły się losy koalicji. Chwilę po zawarciu rozejmu przez Kaczyńskiego i Gowina wojna o wybory rozgorzała na nowo. Poszło o pomysł organizacji wyborów 23 maja, który znów wrócił do gry. Skończyło się „przesileniem”, które w rzeczywistości jest raczej patem. Sytuacja w Zjednoczonej Prawicy jest nadal bardzo napięta. Emocje biorą tam górę nad polityczną kalkulacją.

Wyborczy rollercoaster, którym pędzi w tej chwili rządząca koalicja, wciąż nie chce się zatrzymać. Ledwo - wraz z umową Gowin-Kaczyński wykluczającą wybory w maju - zwolnił, by znów się rozpędzić, tym razem za sprawą Ziobry i Kurskiego prących do wyborów 23 maja.

Przez piątek i sobotę Zjednoczona Prawica już po raz kolejny w ostatnich tygodniach balansowała nad krawędzią rozpadu - aż Krystyna Pawłowicz nie zważając na swa obecną funkcję sędzi Trybunału Konstytucyjnego, błagała na Twitterze o modły za Polskę. W sobotę po mediach krążyły już nawet pogłoski o dymisji premiera Mateusza Morawieckiego i wicepremier Jadwigi Emilewicz. Mieli zagrozić rezygnacją z funkcji, gdyby wybory rzeczywiście miały się odbyć już za dwa tygodnie. Organizacja wyborów 23 maja miałaby też się skończyć wyjściem z koalicji Porozumienia Jarosława Gowina. Dopiero w sobotę pod wieczór gruchnęła kolejna wieść - wyborów w maju nikt jednak nie będzie próbował zorganizować. Wszyscy zainteresowani dalszym trwaniem rządzącej koalicji odetchnęli chwilowo z ulgą. Na jak długo - tego nie wie nikt. Wbrew wszelkim zapewnieniom sytuacja w obozie poza rządzącym pozostaje poza kontrolą. Czyjąkolwiek.

-Mamy swe skrzydło dość radykalne, ale mamy też drugie - umiarkowane, czy wręcz bardzo umiarkowane, którego przedstawicielem jest Jarosław Gowin. Tarcia między nami nie są, jak sądzę, niczym nowym. Dochodziło do nich w przeszłości, choćby podczas uchwalania reformy sądownictwa - uspokaja obecnie Jarosław Kaczyński w opublikowanych w serwisie niezalezna.pl fragmentach wywiadu dla „Gazety Polskiej”. Kaczyński zachowuje się trochę tak, jakby wchodził w buty Donalda Tuska, niegdyś podobnie uspokajająco tłumaczącego własne rozdźwięki z Gowinem z okolic 2013 roku - w wywiadzie dla Gazety Polskiej nie zabrakło więc też fraz o ideowym bogactwie i różnorodności Zjednoczonej Prawicy.

W rzeczywistości jednak poszło na noże.

Zjednoczona Prawica na własne życzenie i w zasadzie bez udziału jakichkolwiek czynników zewnętrznych zorganizowała sobie już trzecią potężną, teatralnie emocjonalną i straceńczo jawną kulminację wewnętrznego kryzysu od momentu podania się do dymisji z funkcji premiera Jarosława Gowina. Wśród komentatorów znów modne stały się nieco zapomniane przez ostatnich 5 lat frazy o genie autodestrukcji wpisanym w naturę polskiej prawicy.

Czwartkowy układ Jarosława Kaczyńskiego z Jarosławem Gowinem wcale nie zakończył kryzysu w obozie władzy. Pierwszy poważny wstrząs nastąpił już w piątek. Nie wiemy - i najprawdopodobniej nigdy się nie dowiemy, czy Kaczyński dogadując się z Gowinem miał świadomość, że oddaje mu przysłowiowe Niderlandy. W każdym razie już wtedy stało się całkowicie jasne, że umowa obu panów oparta na przekonaniu, że Sąd Najwyższy uzna wybory prezydenckie zwołane na 10 maja za nieważne, jest obarczona potężnym błędem logicznym. Sędzia Joanna Lemańska kierująca Izbą Kontroli Nadzwyczajnej Sądu Najwyższego, do której należy również stwierdzanie ważności wyborów, stwierdziła jasno, że SN może to zrobić tylko w oparciu o sprawozdanie Państwowej Komisji Wyborczej z przeprowadzonego głosowania. PKW zaś umyła ręce od wyborów, z których przygotowywania wyłączyła ją jedna z ustaw tzw „tarczy antykryzysowej”.

Już przed weekendem było więc jasne, że zamiast umowy wyprowadzającej obóz władzy z kryzysu wynikającego z konfliktu o wybory i strategię walki z epidemią, powstała prawna czarna dziura. Jeszcze od czwartku jest zaś jasne, że niezależnie od tego, co będzie z wyborami, Jarosław Kaczyński długo lub nawet nigdy nie wybaczy Gowinowi tego, że został przez niego publicznie postawiony pod ścianą. W hierarchii możliwych grzechów, jakie można popełnić w świecie Zjednoczonej Prawicy, jawne szantażowanie Jarosława Kaczyńskiego należy do tych, za które w zasadzie nie ma rozgrzeszenia.

Raczej nie był to więc przypadek, że jako pierwsi domagać się natychmiastowego ukarania Gowina poszli do Kaczyńskiego dwaj panowie, którzy doświadczyli długotrwałych politycznych męczarni za próbę postawienia się prezesowi PiS sprzed prawie 11 lat. Były prezes TVP Jacek Kurski - ze wsparciem ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry przekonywał w piątek Kaczyńskiego u niego w domu, by natychmiast zabrał się za zwoływanie wyborów już na 23 maja i w ten sposób pogrążył Gowina. Kurski miał przynieść Kaczynskiemu wyniki badań sugerujących, że szanse Andrzeja Dudy na reelekcję maleją obecnie w zasadzie z każdym dniem. Analitycy PiS zwracają uwagę szczególnie na rosnące notowania Szymona Hołowni, biorą też pod uwagę coraz powszechniejszą krytykę obranej przez polskie władze strategii walki z epidemią COVID-19 razem z jej wszystkimi absurdami, katastrofalnymi skutkami dla gospodarki i portfeli Polaków przy jednoczesnej bardzo mizernej jej skuteczności. W momencie, w którym epidemia według wszelkich zapewnień rządzących miała być już całkowicie opanowana właśnie rozwija się na znaczną skalę jej ognisko na Śląsku. I tak niemrawe tempo luzowania obostrzeń będzie musiało zostać jeszcze bardziej spowolnione - co będzie skutkowało rosnącą frustracją obywateli. Nie trzeba być Einsteinem, by umieć przewidzieć, jak może to wpływać na wynik kandydata obozu władzy w wyborach prezydenckich.

To były więc „rzeczowe” argumenty na rzecz jak najszybszego zorganizowania wyborów dostarczone przez Kurskiego i Ziobrę. W tle była zaś oczywiście chęć pogrążenia Jarosłaawa Gowina. Gdyby zachęcony przez frakcję „jastrzębi” Kaczyński wymusił organizację wyborów 23 maja, to Gowin znalazłby się pod ścianą. Nie można wykluczyć, że tym razem rzeczywiście opuściłby koalicję, zamieniając rząd Mateusza Morawieckiego w mniejszościowy. Dla PiS i resztek koalicji byłby to raczej dramat - Ziobro i Kurski mogliby jednak wywrzeć na Gowinie swą zemstę jednocześnie zwiększając swe własne pozycje przetargowe w oczach Kaczyńskiego.

Osobną kwestią jest furia, z jaką potraktował Jarosław Kaczyński wicepremiera Jacka Sasina. W oczach prezesa PiS to właśnie minister aktywów państwowych miał być głównym winnym - czy też może kozłem ofiarnym - niepowodzenia planu z organizacją wyborów kopertowych. Jak słyszymy Sasin miał zostać natychmiastowo zdymisjonowany. Ratunek przyszedł z nieoczekiwanej strony. Za pozostawieniem go na stanowisku opowiedział się Mateusz Morawiecki, którego autorytet Sasin dotąd w zasadzie jawnie podkopywał. Działo się tak szczególnie, jeśli chodzi o kwestie nadzoru nad spółkami skarbu państwa. Sasin uważał się za ich głównego kadrowego i audytora z nadania Nowogrodzkiej - obecnie sytuacja może wymuszać na nim lojalność raczej wobec wybawcy z opresji wywołanych irytacją Kaczyńskiego.

Wrzenie w obozie Zjednoczonej Prawicy bynajmniej się nie zakończyło. Sobotnie „przesilenie” ma charakter tymczasowy, jeśli nie pozorny. W koalicji rządzącej trwa przeciąganie lin - a powagę sytuacji najlepiej oddaje fakt, że kolejne akty dramatu są relacjonowane z licznymi szczegółami i niemal na żywo przez media bynajmniej niezwiązane z prawicą - na ogół dotąd skutecznie odcinane od sporej części informacji z salonów władzy. Tym razem animozje i konflikty wewnątrz Zjednoczonej Prawicy okazały się tak silne, że politycy z różnych frakcji rządzącego obozu nie zważali na ewentualne konsekwencje rozmów z „wrażymi” mediami. Emocja biorą tam górę nad polityczną kalkulacją. To znak, że główni rozgrywający zaszli już w wewnętrznej wojnie tak daleko, liczą się naprawdę z każdą możliwością. Nawet z końcem koalicji.

Będą zmiany zasad w noszeniu maseczek?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie