Wojna podjazdowa miasta z gigantyczną seksreklamą

Barbara Kubica
Urzędnicy i strażnicy miejscy są bezradni w starciu z ogromną reklamą night clubu, która stoi przy najruchliwszej ulicy Rybnika
Urzędnicy i strażnicy miejscy są bezradni w starciu z ogromną reklamą night clubu, która stoi przy najruchliwszej ulicy Rybnika POLSKA
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Urzędnicy i strażnicy miejscy są bezradni w starciu z ogromną reklamą night clubu, która stoi przy najruchliwszej ulicy Rybnika.

Urzędnicy i strażnicy miejscy są bezradni w starciu z ogromną reklamą night clubu, która stoi przy najruchliwszej ulicy Rybnika. Oburzeni mieszkańcy miasta zażądali jej usunięcia, ale okazało się, że nie jest to takie proste. Trwa walka podjazdowa między miastem a właścicielem przybytku.

Gigantyczny billboard umieszczony na przyczepie, z zalotnie spoglądającą na kierowców półnagą modelką, pojawił się zaledwie kilka metrów od bramy wejściowej na największy basen w mieście, z którego w upalny dzień korzystają tysiące rybniczan.

Mogłoby się wydawać, że skoro plakat jest zamontowany na przyczepie, w każdej chwili można podpiąć ją do samochodu, wywieźć na obrzeża miasta i zapomnieć o problemie. Nic bardziej mylnego. Okazuje się, że na wywiezienie przyczepki nie zezwala polskie prawo, choć zaparkowała ona na miejskim terenie. Stoi bowiem na ogólnodostępnym parkingu.

- Jesteśmy bezsilni, a próbowaliśmy już wszystkiego. Okazuje się, że można postawić w pasie drogowym przyczepę z reklamą, nie płacić ani za zajęcie pasa drogowego, ani za reklamę i śmiać się wszystkim w żywe oczy - przyznaje Adam Fudali, prezydent Rybnika.

Prezydent wysyłał już - pod osłoną nocy - swoich pracowników, by zakleili reklamę czarną folią. Wysiłki spełzły na niczym, bo folię ktoś już zdążył zerwać. Zastanawia się więc teraz nad wynajęciem graficiarzy, którzy zamalowaliby gorszący plakat sprejem.

Właściciel reklamy, podejrzewając, że służby miejskie będą chciały się pozbyć kłopotliwego plakatu, zabezpieczył swoją przyczepkę przed ewentualnymi próbami jej przewiezienia. Na tylnym kole zamontował specjalną blokadę, podobną do tej, którą straż miejska zakłada na opony samochodów zaparkowanych w niedozwolonych miejscach. Co więcej, okazało się, że ta blokada to też idealny nośnik reklamy i tam także przyklejono ulotkę reklamującą agencję!

Rybniccy urzędnicy głowią się, próbując wymyślić sposób na pozbycie się gorszącej reklamy. W grę wchodzi na przykład wprowadzenie w połowie miasta zakazu wjazdu aut z przyczepami. Ale zmiana organizacji ruchu potrwa pewnie kilka tygodni. Na razie właściciel domu uciech jest górą.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

o
ossad
On one the owner of the house of joys is a mountain.
Dodaj ogłoszenie