Wojna o wodę chyba nam nie grozi

Agaton Koziński
Agaton Koziński
Agaton Koziński Fot. Polskapresse
Amerykanie szukają swoich wyjątkowych cech - Agaton Koziński podsumowuje tydzień w świecie idei.

Paryż, Francja
Wbrew wielu przepowiedniom zmiany klimatyczne nie staną się przyczyną wojen na świecie - przewiduje Bruno Tertrais, francuski politolog związany z paryską Fondation pour la recherche stratégique (FRS).

USA nie radzą sobie z wyzwaniami współczesnego świata. Ale cały czas zachowały elastyczność. To im pomoże przetrwać kryzys - twierdzą Friedman i Mandelbaum

Tertrais jest jednym z najbardziej cenionych ekspertów od obronności. Współpracuje z francuskim ministerstwem obrony, a także z wieloma instytucjami i fundacjami zajmującymi się kwestiami wojskowości. W jednym ze swoich ostatnich artykułów odniósł się do często powtarzanych tez o tym, że globalne ocieplenie i zmiany, jakie ono wyrządza na świecie, stanie się zarzewiem konfliktów zbrojnych. Zwolennicy takich twierdzeń jako przykłady podają wojnę, która wybuchła w Darfurze (twierdził tak m.in. sekretarz generalny ONZ Ban Ki-moon), a także serię rewolt w Afryce Północnej, która miała być wywołana drożejącą żywnością.

Francuski ekspert odrzuca te argumenty. Twierdzi, że uznanie konfliktu w Darfurze za przykład wojny wywołanej zmianami klimatu to zwykłe nadużycie wynikające z ignorowania motywacji politycznych i ekonomicznych, które pchnęły zwaśnione strony do walk. Tak samo nie zgadza się z interpretowaniem faktów związanych z rewoltami na Bliskim Wschodzie.

Według niego prawda jest dokładnie odwrotna. "Współczesna historia dowodzi, że w czasach gdy jest ciepło, rzadziej dochodzi do wojen niż wtedy, gdy jest zimno" - twierdzi. I przytacza dane na poparcie swych słów. Klimat zaczął się ocieplać w ostatnich dwóch dekadach, ale w tym samym czasie zaczęła maleć liczba konfliktów zbrojnych na świecie - w 1989 r. było ich 35, a w 2009 r. 17 (dane za SIPRI).

Co więcej, zauważa Tertrais, katastrofy naturalne pomagają zakończyć wojnę, a nie stają się pretekstem do jej wybuchu. Tak stało się choćby w Indonezji. W 2004 r. prowincję Aceh spustoszyło tsunami, co przyczyniło się do wygaszenia powstania tamtejszych secesjonistów. Także osławione "wojny wodne", czyli konflikty o dostęp do wody pitnej, to tylko mit. Tego typu problemy występują od wieków, ale najczęściej są tylko impulsem do znalezienia porozumienia między krajami uzależnionymi od wody z tego samego zbiornika. Przykłady takich zachowań można znaleźć i na Bliskim Wschodzie, i w Azji Południowej, i na Dalekim Wschodzie. "Zmiany klimatu są zbyt ważnym tematem, by snuć na ten temat fantazje. Stratedzy zajmujący się planowaniem obronnym powinni brać je pod uwagę. Ale nie mają podstaw do tego, by zakładać, że staną się one zarzewiem wojny" - konkluduje francuski ekspert.

Agaton Koziński

Więcej przeczytasz w weekendowym wydaniu dziennika "Polska" lub w serwisie prasa24.pl

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie