Wojna futbolowa zakończona

Marian Kmita
Marian Kmita
Marian Kmita Fot. archiwum
Chociaż na mecz z Czechami założyłem koszulkę "Better Than Brasil! 6 july 1974", upamiętniającą największy triumf orłów Górskiego, nie pomogło. Drużyna Smudy zakończyła pierwszą część piłkarskiego szaleństwa w Polsce.

Część, którą wielu w mediach opisywało jak jakąś wielką wojnę. Wojnę, w której trzeba po kolei wykończyć Ruskich, szkopów czy Pepików. Niestety, to media stały przede wszystkim za eskalacją napięcia i przesuwaniem sportu w kierunku ulicznej agresji. Dla mnie największym rozczarowaniem była okładka "Newsweeka" kierowanego przez wyrobionego zdawałoby się Tomka Lisa. Ubieranie Smudy w mundur marszałka Piłsudskiego pod tytułem "Bitwa Warszawska 2012" to profanacja historii i polityczna prowokacja w jednym. I o ile polskie tabloidy przyzwyczaiły nas już do niesmacznych okładek, to od renomowanego tygodnika należy wymagać rozsądku i antycypacji konsekwencji takiego kaprysu naczelnego pisma. Jak można było łatwo przewidzieć, okładka i jej podobne trafiły do rosyjskich mediów i wywołały tam prawdziwą histerię. Może o to chodziło, ale po co?

Czy te sportowe igrzyska nie powinny być wspierane przez media we wszystkich swoich pozytywnych aspektach? A jest tych pozytywów przecież tysiące. Oczywiście obraz rosyjskich bandytów kopiących polskich stewardów we Wrocławiu zawsze będzie bardziej nośny od zdjęć bawiących się we Wrocławiu Czechów, ale nie dajmy się zwariować. Okładka "Newsweeka" to oczywisty powód, aby uznać, iż bramka strzelona Rosjanom przez Błaszczykowskiego to rewanż za rozbiory, Katyń, Smoleńsk i Bóg wie jeszcze co. Albo to tak, jakby Czesi wygrywając z Polską, rewanżowali się nam za Zaolzie i 1968 rok. A oni po prostu do końca kibicowali drużynie. Zaraz po zakończeniu meczu czescy piłkarze podeszli do polskich trybun i dziękowali za obiektywny doping, a czeski sektor długo skandował "Polska,Polska". I założę się, że nie ma w tym żadnej kalkulacji przed zbliżającym się dla ekipy Bilka ćwierćfinałem w Warszawie. To nie była kokieteria. Czesi po prostu czuli się w Polsce wyśmienicie i chcieli za to podziękować. Podobnie komfortowo czują się w naszym kraju inne nacje i incydent z Rosjanami nie zmieni tego faktu.

Sam spotkałem w Warszawie i Wrocławiu Chińczyków, Amerykanów, Szkotów, Litwinów, Łotyszy i Egipcjan, którzy cieszą się z piłkarskiego święta. Oni widzą Polskę jako normalne, demokratyczne państwo. Kraj przyjaznych ludzi. Po co to psuć?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie