Wojciechowski o siostrach z PO, Suski o jeleniach... I debiut Sandry Lewandowskiej [BLOGI POLITYKÓW]

Anita Czupryn
Sandra Lewandowska
Sandra Lewandowska Fot. archiwum
Marek Suski o jeleniach, a Janusz Wojciechowski o trzech siostrach z PO, Siwiec i Lewandowska o polityce Kaczyńskiego, Jan Filip Libicki wrócił z Rosji, a Palikot czeka na Nobla. Przegląd politycznej blogosfery przygotowała Anita Czupryn.

Dwaj blogerzy z Prawa i Sprawiedliwości - Marek Suski i Janusz Wojciechowski za pomocą zaskakujących metafor opisują polityczne wydarzenia ostatnich dni. Posła Marka Suskiego, zwykle dość oszczędnego w swoich notkach, z których głównie można się było dowiedzieć gdzie był i co robił, tym razem zainteresowały jelenie w okresie godowym. W tym czasie toczą one bowiem w polskich lasach batalię na głosy rywalizując o łanie. A ten, kto ryczy głośniej, dłużej i groźniej - wygrywa. Jak to się ma do polityki? Ano tak, że natrętna propaganda sukcesu, mająca na celu zagłuszanie prawdy, przypomina posłowi Suskiemu postępowanie jeleni na rykowisku. Ale czy ta strategia rządzących (bo to o te jelenie chodzi) nie uwłacza przypadkiem obywatelom? - zastanawia się Marek Suski. Jego zdaniem rządzący ryczą głośno, głupio i bez sensu, byle napaść na przeciwnika, którym dla rządzących i usłużnych dziennikarzy jest Prawo i Sprawiedliwość. A pokazują to ostatnie badania opinii publicznej, z których wynika, że poparcie dla PO spada drastycznie, a dla PiS rośnie. To wszystko powoduje mobilizację "niezależnych" dziennikarzy, którzy ze zdwojoną siłą atakują PiS, bo liczy się wywołanie fermentu i sianie niezgody w szeregach tej partii - pisze Suski. A jako przykład podaje Wojciecha Wybranowskiego, specjalistę od tropienia afer w PiS, którego nazywa poseł wytrawnym rycerzem zakonu Tuska. Oto Wybranowski zdaniem Suskiego, wyruszył z krucjatą ratunkową dla PO i wystrzelił w kierunku PiS strzałami nasączonymi kłamstwami. Dostało się Suskiemu, dostało też Dawidowi Jackiewiczowi i, jak pisze polityk PiS, obaj zastanawiają się teraz, czy nie złożyć zawiadomienia o zniesławieniu. Tekst Wybranowskiego sprawia wrażenie ryku zranionej zwierzyny - i tu znów porównanie do jeleni na rykowisku, które w podbramkowej sytuacji wspinają się na szczyt umiejętności, żeby wydać jak najgroźniejszy ton. "Podważanie naszego dobrego imienia, a tym samym osłabiania Prawa i Sprawiedliwości było wielokrotnie stosowane w dniach kryzysu rządzącej koalicji. Zbieg okoliczności aż nadto czytelny. Chciałbym Państwa zapewnić, że z Dawidem Jackiewiczem łączy mnie wieloletnia znajomość, współpraca i przyjaźń i insynuacje redaktora nie są w stanie tego zniszczyć, choć jad sączący się z jego tekstu pewnie miał taki cel. To nieudolna i podła próba ratowania tonącego rządu. Zbyt długo podejmowano wobec nas różnego rodzaju prowokacje, abyśmy dali się sprowokować" - podkreśla Suski. I zapewnia, że tego typu publikacje, które uderzają w dobre imię polityków PiS, nie odwiodą ich od dążenia do naprawy Polski i troski i dobro Polaków. Przypomina też o roli mediów: nie jest nią knucie intryg przeciwko opozycji, a informowanie obywateli o działaniach rządzących.

Janusz Wojciechowski również występuje na blogu z nową poetyką wobec PO, przywołując trzy siostry: Arogancję, Pogardę i Obłudę. Siostra Arogancja mówi ustami platformerskich polityków o tym, że koncesji (na TV Trwam) nie da. Nie pomoże wychodzenie setkami tysięcy na ulice, nie pomoże zbieranie podpisów, Platforma ma to gdzieś. Gwiżdże sobie na porotesty przeciwko wydłużeniu wieku emerytalnego. Skraca Hejnał Mariacki w transmisji radiowej. No i w sprawie Amber Gold robi, co chce.

Siostra Pogarda występuje ze starą śpiewką: "Nie mamy z kim przegrać". Opozycja jest słaba, w razie czego wyciągnie się stare upiory. Bo politycy PO są europejscy, nowocześni, kulturalni, a tamci (opozycja) to motłoch, bydło, watahy. "Były członek PO zabił i zranił działaczy PiS-u - sami sobie winni. Pomyliły się trumny i ciała - rodzina zwiodła, państwo zdało egzamin" - ironizuje Janusz Wojciechowski. Siostra Obłuda z kolei przemawia słowami byłej minister zdrowia Ewy Kopacz: "Przekopaliśmy ziemie na metr w głąb, dopilnowaliśmy sekcji zwłok, współpraca z Rosjanami układa się znakomicie". Siostra Obłuda wmawia też, że żyjemy na zielonej wyspie i że wszystko rośnie, choć naprawdę rośnie tylko dług, bezrobocie i ceny.
I tak to te trzy siostry zaczęły ostatnio zdaniem Janusza Wojciechowskiego doradzać PO, zbyt głośno, zbyt jawnie, aż ich głos dotarł do ludzi i PO zaczęła się staczać.

O krajobrazie po pierwszym od lat sondażu, w którym PiS przegoniło Platformę pisze też europoseł SLD Marek Siwiec. Jemu ten krajobraz przypomina zdziwienie mędrca, który w końcu odkrył, że działa prawo grawitacji. Brak polityki rządu wypełniła inna polityka - Jarosława Kaczyńskiego. "Wystarczyło schować Macierewicza, przestać warczeć i pokazać się w towarzystwie profesorów, a opinia publiczna okazała się dla prezesa łaskawa.Komentatorzy wyrażają dużo troski o Platformę - czy zdąży się przebudzić? Ludzie jednak coraz mniej boją się Kaczyńskiego. Można by powiedzieć, że wraca scenariusz sprzed 7 lat, gdy PO i PiS w kolejnych wyborach z różnym skutkiem brały się za rogi" - pisze polityk SLD. I zastanawia się, czy te scenariusze muszą się powtarzać? Jego zdaniem, jedyne, co różni ten Sejm od wybranego w 2007 roku, to obecność partii Palikota i dużo mniejszy SLD niż wtedy. W przededniu śmiertelnego zwarcia PO i PiS nie ma lewicowej alternatywy. "Przy całym szacunku dla mojej partii, nie jesteśmy w stanie tej alternatywy stworzyć. Podobnie jak w pojedynkę Janusz Palikot. Jest czas, aby zacząć rozmawiać. Nie o jednoczeniu, nie licytując się, kto jest prawdziwą lewicą, tylko o wspólnym reagowaniu na zagrożenie, jakim dla obu ugrupowań jest rozbudzony Kaczyński na tle drzemiącego Tuska" - uważa Siwiec. Bo czasu nie ma, w przypadku, gdy polityka po prawej stronie ruszyła z miejsca w głowach wyborców. To samo powinno się więc pojawić i po lewej stronie sceny politrycznej.

O Jarosławie Kaczyńskim pisze też Sandra Lewandowska, była posłanka Samoobrony, która debiutuje w politycznej blogosferze. Zastanawia się, czy prezes PiS usuwając Andrzeja Leppera z rządu miał udział w prowokacji, czy też został wprowadzony w błąd i przez kogo? Według stanu prawnego, Andrzej Lepper jest niewinny i w seksaferze, i w aferze gruntowej". To pytanie zdaniem Lewandowskiej jest aktualne w świetle listu Andrzeja Leppera, jaki opublikował poseł Robert Węgrzyn na swoim blogu. "Jarosław Kaczyński jak odwoływał wicepremiera Andrzeja Leppera z rządu powiedział, że ma twarde dowody na jego winę w sprawie tzw. "afery gruntowej". Życie pokazało, że Andrzej Lepper do śmierci nie miał żadnych zarzutów postawionych w tej sprawie - czyli był niewinny" - pisze była posłanka. I domaga się, aby Jarosłąw Kaczyński w końcu przyznał, jak było i co wie na ten temat. A skoro milczy, to znaczy, że pozwala mówić, że jest winny pomówienia Andrzeja Leppera, rozbicia koalicji oraz przyspieszonych wyborów, które przegrał - kończy Sandra Lewandowska.

Senator PO Jan Filip Libicki tym razem odpuszcza politykę, skupiając się na wydarzeniu w Rosji, które może mieć pozytywne skutki dla nas - Polaków. Oto bowiem, podczas jego niedawnej wizyty w Rosji ogłoszono listę rosyjskich miast - organizatorów Mundialu Rosja 2018. Wśród nich znalazł się także Kaliningrad. I ten fakt powinniśmy koniecznie wykorzystać, gdyż Kaliningrad znajduje się ledwo 50 km od polskiej granicy. Mundial w Kaliningradzie to przecież szansa nie tylko dla polskich kibiców. Także choćby dla naszych restauratorów i hotelarzy. To także szansa dla wzajemnych, międzyludzkich relacji, które tak naprawdę pchają do przodu wielką politykę - pisze Libicki. Dzieli się też refleksjami i swoimi obserwacjami na temat Rosjan - życzliwych gospodarzy i życzliwych zwykłych rosyjskich obywateli, którzy ciekawi są polskiego doświadczenia transformacji. Szczególnie tej samorządowej. To już stały element polsko - rosyjskich kontaktów. I tę życzliwość, tę ciekawość trzeba wzmacniać. Trzeba ją wzmacniać przez jak najszersze kontakty. Samorządowe, naukowe, młodzieżowe, kulturalne, a przede wszystkim gospodarcze - podkreśla senator PO, dodając złowieszczo: "Obyśmy tej szansy nie zmarnowali".

Janusz Palikot też odszedł dziś od komentowania bieżącychy spraw politycznych. Lider Ruchu Palikota ogłasza na blogu, że czeka na Nobla. Konkretnie mówiąc, na Nobla z fizyki dla Polaka, Aleksandra Wolszczana. Palikot przyznaje, że trzyma kciuki za odkrywcę pierwszych planet poza Układem Słonecznym, pioniera najpopularniejszej obecnie gałęzi współczesnej astrofizyki.

Dlaczego tak Palikotowi zależy na Noblu dla Wolszczana? Ma nadzieję, że dzięki tej nagrodzie Wolszczan będzie mógł wrócić do Torunia i przyćmić sławę ojca Tadeusza Rydzyka.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Niejaki Suski i Wojciechowski - kompetne dno intelektualne PiS-u, zaryczeli jak jelenie.
G
Gość
Niejaki Suski i Wojciechowski - kompetne dno intelektualne PiS-u, zaryczeli jak jelenie.
X
XY
on sam ''ZROBILEM DZIECI NORMALNIE''. Prosze przeczytac sobie blog p. Dorna,a moze siegnac do archiwow Superstacji. pl.
k
krzyhoo1
a to na jakimś partyjnym mitingu, a to na pochodzie z okazji pożegnania lata w minionym weekend w stolicy, a to prezentując nam niby-kandydata na niby-prezesa Rady Ministrów
Dodaj ogłoszenie