Wnoszą niepełnosprawnego 7-latka na Rysy. Chcą pomóc Rayyanowi w zbiórce pieniędzy na jego operację

Tomasz Mateusiak
Tomasz Mateusiak
Rayyan Szczepaniak to wyjątkowo bystry 7-latek, który dziś (wtorek 6 października) przeżyje prawdopodobnie największą przygodę w swoim dotychczasowym życiu. Chłopiec (częściowo o własnych siłach, a częściowo niesiony w specjalnym nosidle) zdobędzie dziś szczyt Rysów. Pomoże mu w tym grupa zaprzyjaźnionych górali. Wspinaczka na najwyższy szczyt Polski ma być nie tylko zabawą, ale też... pokazaniem trudnej sytuacji chłopca, który urodził się z wadą nogi. Jeśli nie nazbiera w krótkim czasie pieniędzy na operację w USA grozi mu amputacja nóżki.

W chwili, gdy ten tekst trafia na łamy internetowego wydania "Gazety Krakowskiej" mały Rayyan Szczepaniak jest już gdzieś powyżej Czarnego Stawu pod Rysami. Choć chłopiec ze względu na swoja niepełnosprawność nigdy nie zdobyłby wierzchołka Rysów sam, to zawsze marzył o tym, by się tam znaleźć. By zrealizować marzenie chłopca na szczyt postanowili go wynieść Dariusz Pachut i Łukasz Rajba dwójka podróżników.

Wniosą Rayyana na Rysy, aby pomóc

Chłopiec bardzo pokochał góry. Był ostatnio z Mamą na Kasprowym Wierchu, gdzie wjechał kolejką. Postanowiliśmy, że weźmiemy Rayyana w specjalnym nosidełku i wejdziemy na Rysy, które są jego marzeniem. Akcją tą chcemy nagłośnić zbiórkę pieniędzy na operację w USA, która ma na celu uratować jego nóżkę oraz kręgosłup - mówi Rajba.

To ostatnie zadanie jest równie, a może nawet i bardziej ważne, jak samo zdobycie Rysów. Rayyan od dziecka cierpi na wadę kości jednej z nóg oraz wadę kręgosłupa. Polscy lekarze mieli dla niego tylko jedną diagnozę - amputacja i dożywotnia niepełnosprawność. Dzięki uporowi mamy chłopca - pani Oldze - w wieku niecałych dwóch lat Narodowy Fundusz Zdrowia oraz darczyńcy sfinansowali jednak chłopcu pierwsza operację u światowej sławy ortopedy doktora Paleya z USA.

Dziś chłopiec ma już jednak 7 lat i już dawno powinien przejść kolejną operację (do dorosłości czeka go ich jeszcze kilka). Niestety koszt leczenia za oceanem to milion złotych. NFZ finansowania zabiegu odmówił. Dlatego rodzina chłopca szuka pieniędzy na własną rękę.

- Stan nogi i kręgosłupa Rayyana bardzo się pogarsza. Niestety do tej pory jego zdrowie i przyszłość są uzależnione od zebrania brakującej kwoty. Musimy uzbierać jak najszybciej, bo za chwilę zostanie tylko amputacja i kalectwo do końca życia… Boję się tego każdego dnia - mówi mam Rayyana.

- Niestety coraz częściej zdarzają się sytuacje, że nawet plac zabaw nie sprawia radości, nie mówiąc o spacerze. Jest ból… Zdrowa nóżka rośnie dużo szybciej niż chora i niestety przy takim skrócie najbardziej cierpi kręgosłup. Każda wpłata i każde udostępnienie ma ogromne znaczenie. Muszę zrobić wszystko dla mojego synka, póki jeszcze jest szansa uratować nóżkę i sprawić, że będzie w pełni zdrowa. By uciec przed amputacją… Jeśli się nie uda, wtedy cały nasz wysiłek pójdzie na marne. Wszystkie łzy, ból i ciężka praca przestaną mieć znaczenie Tyle już przeszliśmy, nie możemy się poddać! Bardzo proszę, podaruj mojemu synkowi szansę na lepszą przyszłość. Każde wsparcie jest bezcenne, za wszystko z serca dziękujemy - dodaje kobieta.

Zbiórkę na rzecz chłopca można wesprzeć tutaj

Zaostrzenie restrykcji. Cała Polska w strefie czerwonej

Wideo

Materiał oryginalny: Wnoszą niepełnosprawnego 7-latka na Rysy. Chcą pomóc Rayyanowi w zbiórce pieniędzy na jego operację - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie