Wnet i tak zginiemy w zupie: O Twitterze i Facebooku w kampanii wyborczej

Arlena Sokalska
Arlena Sokalska
Polsapresse/Archiwum
Czy portale społecznościowe wyprą media tradycyjne? Mają swoje zalety, ale - jak się okazuje - dziennikarze też są potrzebni

Naraz słychać głos fasoli:
- Gdzie się pani tu gramoli?
Nie bądź dla mnie taka wielka - odpowiada jej brukselka.
- Widzieliście jaka krewka - zaperzyła się marchewka.
- Niech rozsądzi nas kapusta,
- Co? Kapusta? Głowa pusta.
A kapusta rzecze smutnie.
- Moi drodzy, po co kłótnie,
po co wasze spory głupie - wnet i tak zginiemy w zupie.
- A to feler westchnął seler.

Taki to miły wierszyk przypominam, bo oto ostatnie posiedzenie Sejmu tej kadencji, kampania wyborcza w pełni, a media pełne są informacji o przedszkolakach, sześciolatkach, które właśnie powędrowały do szkół (na szczęście bez tabletów i notebooków w tornistrach). Za to od tych tabletów, notebooków i smartfonów nie odrywają się politycy, dziennikarze i spora grupa politycznych blogerów. Zawodowych blogerów, można by powiedzieć, bo gdy obserwuję internetową aktywność niektórych z nich, mam wrażenie, że nic poza udzielaniem się na serwisach społecznościowych robić już nie mogą. Domyślam się, że wielu z nich pracuje wręcz dla partii politycznych. No, ale dzięki temu kampania wyborcza w internecie jest znacznie ciekawsza niż ta w tzw. realu. Oczywiście często się to przenika i facebookowe czy twitterowe wpisy trafiają do tradycyjnych mediów, ale to tylko odprysk życia, które tętni w sieci.

Czytaj też:Medioznawcy: Twitter czy Facebook to nie miejsce dla oficjalnej polityki

Barack Obama wygrał wybory między innymi dzięki technologiom i portalom społecznościowym. Ale po wyborach ich nie porzucił, jak czyni to wielu polityków w naszym kraju

No, ale są tacy, którzy uważają, że to niedobrze. "Eksperci: Twitter to nie miejsce dla oficjalnej polityki" brzmi tytuł depeszy Polskiej Agencji Prasowej, która przepytała medioznawców. Tak np. zdaniem Tomasza Łysakowskiego Twitter nie jest miejscem, w którym należy prowadzić polską politykę zagraniczną. - To wyglądało dziwnie, bo na Twitterze polityk jest przede wszystkim sobą, a mniej osobą pełniącą określony urząd. To są dwie różne sprawy. W tej sytuacji powinna się pojawić np. oficjalna nota - tak ekspert skomentował wpisy szefa MSZ Radosława Sikorskiego w sprawie zatrzymania w Polsce białoruskiego opozycjonisty. A co gorsza zdaniem Łysakowskiego serwisy społecznościowe mogą być co prawda bogatym źródłem informacji, ale bywają też "śmietnikiem". - Portale społecznościowe są takim samym źródłem informacji jak wszystkie inne miejsca, gdzie każdy może coś powiedzieć - Łysakowski. A z kolei prof. Kazimierz Krzysztofek ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej ostrzega, by wobec informacji podawanych na Twitterze czy Facebooku stosować zasadę ograniczonego zaufania. - Każdy może tam umieścić dowolną informację, która później przechodzi przez inne media i nabiera powagi. Dlatego dziennikarz, tak jak każdy, kto z nich korzysta, powinien weryfikować takie źródło informacji - ocenia prof. Krzysztofek. Hm, myślę, że dziennikarz powinien weryfikować każde źródło informacji, nawet mejle, o czym przekonała się ostatnio boleśnie Polska Agencja Prasowa, a przed nią wielu innych, czasem zacnych dziennikarzy. A teraz powinnam napisać o grzechu i kamieniu. Wiadomo, nie popełnia błędów ten, kto nic nie robi.

Czytaj też:Kowal chwali Sikorskiego: Czasem "tweet", czasem nota. Minister jest w awangardzie

Eksperci swoje wiedzą, ale oj tam, oj tam. Jako wyborca, a nie dziennikarz, mam prawo uwielbiać kampanię na portalach społecznościowych. I czytać sobie chociażby takie wymiany zdań na Twitterze, jak ta między ekspertem od marketingu politycznego Norbertem Maliszewskim a rzecznikiem rządu Pawłem Grasiem. Dyskusja dotyczyła nowych spotów Platformy. W skrócie: "Jest efekt pierwszeństwa. Tematem jest rozliczanie przeszłości. W »budowie« powinno być przed wakacjami. Teraz trudno zmienić" - pisze Maliszewski. "Takie też było zamierzenie z Polską w budowie, ale w przeciwieństwie do innych ugrupowań zastosowaliśmy się do zaleceń PKW i wstrzymaliśmy akcje do momentu oficjalnego rozpoczęcia kampanii" - odpowiada Graś. I już wyborca wie wszystko. Trochę ponad głowami dziennikarzy. Albo może sobie poczytać analizy na temat ostatnich sondaży, przejrzeć wypowiedzi ekspertów i pracowicie wykonane słupki. Czy to jest wiarygodne? Trochę nie do końca, bo z kolei dziennikarze w tradycyjnych mediach zweryfikowali ostatnie sondaże, chociażby podając próby, na jakich były one robione. Więc tak zupełnie bez dziennikarzy się nie da. Ale i tak jest im coraz trudniej.

Zmiany w prawie spadkowym. Kuzyni przestaną dziedziczyć

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Kaszebe

Wypociny na blogach,serwisach społecznościowych czy forach internetowych zawierają nieraz ciekawe wypowiedzi ale toną one w masie spamu.Internet zamiast źródłem wiedzy stał się śmietnikiem.

m
modzi - dawniej PO

**** precz z PSL-em POdnóżkiem PO ****
**** precz z SLD POdnóżkiem DONALDA ****
dajmy PSL i SLD mniej niż 5%

Dodaj ogłoszenie