Włosko-francuska "wojenka", w jej tle zupełnie odmienne wizje Unii Europejskiej

Kazimierz SikorskiZaktualizowano 
pixabay
Paryż odwołuje na konsultacje swojego ambasadora z Włoch, z Rzymu płynie krytyki pod adresem prezydenta Francji. Tak złych relacji między obu krajami nie było od dekad.

Takiego kryzysu na linii Paryż- Rzym nie było od II wojny światowej, kiedy oba kraje zerwały stosunki dyplomatyczne.
I nic nie zapowiada, by w najbliższym czasie Francja i Włochy przywróciły dobre relacje.

Po tym, jak Paryż wyśmiał włoską, populistyczną koalicję jako część „nacjonalistycznego trądu", który podkopał Unię Europejską,a Włochy odpowiedziały krytyką pod adresem prezydenta Francji, ta ostatnia odwołała swego ambasadora do Włoch po raz pierwszy 1940 r. Oficjalnie wezwano dyplomatę do kraju na konsultacje.

Była to reakcja, jak oświadczono, na „bezpodstawne ataki" ze strony członków włoskiego rządu Luigiego Di Maio i Matteo Salviniego na Paryż. Liderzy Włoch krytykowali politykę gospodarczą i migracyjną prezydenta Emmanuela Macrona, Salvini nazwał go nawet „okropnym prezydentem".

- Nie odwołujemy naszego ambasadora na stałe, ale musieliśmy tak postąpić, bo Włochy są naszym historycznym sprzymierzeńcem, a także członkiem założycielem Unii Europejskiej- mówił rzecznik francuskiego rządu Benjamin Griveaux.
Najbardziej Paryż nie krył wściekłości po tym, jak Di Maio, szef ruchu Pięciu Gwiazd spotkał się we Francji z przywódcami ruchu „żółtych kamizelek", który zaciekle krytykuje Macrona.

- Uprzejmość nakazywała, by powiadomić przynajmniej o tym spotkaniu nasze władze – mówił Griveaux.

Z kolei szefowa francuskiej dyplomacji, Nathalie Loiseau, powiedziała, że ​​decyzja o odwołaniu francuskiego ambasadora oznaczała, że „ czas zabawy się skończył”

Jednocześnie obie strony składają wyjaśnienia i .. ostrzeżenia. Wspomniany Griveaux odrzucił sugestie, że to Francja wywołała spór z powodu krytyki Macrona pod adresem Di Maio i Salviniego. -Jeśli czuli, że znaleźli się na celowniku, to ich problem", powiedział, dodając, że ich „wyświechtane uwagi" nie powstrzymały Włoch przed recesją gospodarczą w jakiej się teraz znalazły . "

Potem było przypomnienie „nacjonalistycznego trądu”, który dominuje dzisiaj w Italii i brak jakiejkolwiek reakcji Di Maio na swoją niespodziewaną i niezapowiedzianą wizytę we Francji, gdzie spotkał się z liderami ruchu „Żółtych kamizelek”.

Di Maio w liście przesłanym do reakcji francuskiego dziennika „Le Monde" oskarżył kolejne francuskie rządy o prowadzenie ultraliberalnej polityki, która „zwiększyła niepewność obywateli i znacznie zmniejszyła ich siłę nabywczą".

- Dlatego spotkałem się z przedstawicielami „żółtych kamizelek - tłumaczył.

U podłoża tego konfliktu leży odmienna wizja przyszłości wspólnoty europejskiej prezentowana dziś przez rządzących Włochami i Francją. Ci pierwsi liczą, że populiści, przeciwnicy dzisiejszego „układu”, jak nazywają obecny skład europarlamentu zyskają większość w majowych wyborach. Macron jest po przeciwnej stronie, wspiera liberalny nurt w polityce europejskiej, któremu dziś zagrażają najbardziej tacy populiści, jak rządząc Włochami czy Viktor Orban na Węgrzech.

Konflikt przybrała już tak poważny wymiar, że prezes włoskiej federacji przemysłowców (Confindustria) Vincenzo Boccia wystosował apel do premiera Włoch Giuseppe Contego, aby przywrócił normalne relacje z Paryżem. Nie wiadomo jednak, czy dojdzie do pojednawczych gestów.

POLECAMY:

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie