Wkurzeni na grecką tragedię

Wojciech Rogacin
Wojciech Rogacin
Wojciech Rogacin Fot. Polskapresse
Ze szkoły pamiętamy najbardziej dwa pojęcia łączące się z przymiotnikiem "grecki" - grecka tragedia i grecka demokracja (a dokładniej demokracja ateńska). Dzisiaj obserwujemy w Atenach jakby zmaganie się obu tych zjawisk.

Ale kiedy premier Jeorios Papandreu zapowiedział - wzbudzając zdumienie w Berlinie i Paryżu - poddanie pod narodowe referendum dopiero co uzgodnionego w Brukseli planu pomocowego dla tego kraju, jasne stało się, że - jak to w greckiej tragedii - wszystko i tak skończy się tragicznie.

Niby premier postąpił zgodnie z zasadami demokracji ateńskiej, w której wszyscy dorośli obywatele płci męskiej mający pełne prawa mogli głosować nad ważnymi dla ich ojczyzny sprawami. Co więcej, ruch greckiego premiera mógłby się wydawać nawet zgodny z duchem zachodniego porządku, zbudowanego przecież na demokracji.

CZYTAJ TEŻ: Boyes: Niemcy ratują euro ze strachu przed wojną

Tyle że tym razem pytanie samych Greków o to, czy chcą podjąć radykalny program oszczędnościowy, nie jest triumfem demokracji, ale zrzucaniem na obywateli odpowiedzialności przez wybraną przecież w sposób demokratyczny władzę. Rozumieją to nawet sami Grecy.

Jeśli politycy nie poradzą sobie z kolejną odsłoną greckiego kryzysu, to możemy doczekać się ruchów nie oburzonych, ale porządnie wkurzonych

Dla greckiego premiera oczywiście nie było dobrego wyjścia, a w dodatku ciążyło nad nim fatum społeczeństwa przyzwyczajonego do życia na kredyt i w korupcji. Klasyczna grecka tragedia. Jakąkolwiek decyzję premier by podjął, skończyłoby się to katastrofą dla niego. Bo albo skupiłaby się na nim złość rodaków za drakońskie oszczędności, albo złość własnych ministrów i Europy za złamanie ustaleń z Brukseli.

CZYTAJ WIĘCEJ O KRYZYSIE GOSPODARCZYM W EUROPIE

Papandreu wybrał to drugie. Gdyby doszło do referendum i jego rodacy odrzuciliby w nim program oszczędnościowy, Grecja musiałaby wystąpić z klubu euro i najprawdopodobniej zbankrutować. A on sam też nie wyszedłby z tego bez szwanku, co pokazały wczorajsze zabiegi o utworzenie nowego rządu greckiego.

Skutki dramatu rozlałyby się na Europę. Bo ewentualny upadek Grecji sprawi, że jeszcze gorętszym kartoflem staną się obligacje Włoch i Hiszpanii. O ile sama mała Grecja nie może pogrążyć strefy euro i Unii Europejskiej, o tyle kłopoty dwóch wielkich gospodarek - włoskiej i hiszpańskiej - oznaczać będą koniec projektu wspólnej waluty.

Są ekonomiści, którzy twierdzą, że taki scenariusz przyniósłby wreszcie gospodarce europejskiej swego rodzaju katharsis, oczyszczenie ze złych, narosłych przez lata nawyków i obciążeń.

CZYTAJ WIĘCEJ KOMENTARZY WOJCIECHA ROGACINA W SERWISIE POLSKATIMES.PL

Jednak obywatele, którzy uczciwie pracują i płacą podatki oraz raty swoich kredytów, nie tego oczekują od swoich przywódców. Chcą, żeby - gdy nawet wszystko sprzysięga się przeciw dobremu scenariuszowi, jak w greckiej tragedii - politycy wzięli odpowiedzialność za jak największe złagodzenie negatywnych skutków błędów innych. Po to chodzą co kilka lat na wybory.

Jeśli się tego nie doczekają, możemy wkrótce być świadkami pączkowania ruchów osób nie tyle oburzonych, co porządnie wkurzonych.

Wojciech Rogacin

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Z
Zuzia
Irytuje mnie pisanie o Grekach. Przecież tu nie chodzi o Greków, a o niemieckie i francuskie banki. Grecy są tu tylko listkiem figowym, a najważniejsze jest to, co ukrywa się pod tym listkiem. I o to ''coś'' wszyscy się troszczą, aby nie doznało uszczerbku. Dlatego Grecja stała się wydmuszkiem, pod przymusowym zarządem Merkel, Sarkoziego i kilku unijnych biurokratów. Straciła suwerenność i prawo samostanowienia. Grecy mają do wyboru - albo paść greckie kozy na greckich pastwiskach - albo paść niemieckie kozy na niemieckich pastwiskach w czymś, co nazywa sie Grecja. Grecy wybrali ten drugi wariant, bo liczą na bezpłatną miskę niemieckiej zupy jeszcze przez kilka (kilkanaście) lat. Ciekawy pomysł ... .
f
fankan
Wszyscy wydziwiają, że nie ma odpowiednich instytucji, przywódców, koncepcji - aby urzeczywistnić to, czego chcą "oburzeni" (zmieść obecną obrzydliwą i pozorowaną demokrację, w której sznurki pociąga KAPITAŁ i jego PARTIE).
Ale nikt z naszych wymądrzających się dziennikarzy-googlarzy nawet przelotnie nie spostrzegł, że to już UMOŻLIWIAJĄ WARUNKI TECHNICZNE (W KOMUNIKOWANIU SIĘ LUDZI). W krajach arabskich taka nowoczesna telekomunikacja umożliwiła ulicy przegonienie z kraju dyktatorów. W Europie zaś - tak! tak! - pozwala na wprowadzenie już dzisiaj owej przywoływanej przez Autora, jako ciekawostka, DEMOKRACJI BEZPOŚREDNIEJ (w starożytnej Grecji).
Czyli technika już umożliwia przepędzenie z życia społecznego parlamentarzystów, partii i ich polityków
"Nasza technika jest już tak daleko" - jak mawiał Władysław Gomułka
G
GAMA
Najwyższy czas zakończyć ten idiotyczny eksperyment zwany UE. Im wcześniej, tym skutki będą mniej bolesne. Trzeba powrócić do normalnych zasad ekonomicznych. Ekonomia Polityczna komunistów, jak wykazała historia, jest po prostu do d...
A
ABC
Pytanie jakie naprawdę byłyby skutki, gdyby państwa po kolei ogłosiły niewypłacalność. Czy skutki społeczne tego byłyby mniej, czy bardziej bolesne?
Papandreu postąpił uczciwie. W bardzo ważnych kwestiach powinno się pytać obywateli, a nie podejmować decyzji za nich, bo kilka lat w innej sytuacji i z innych powodów na Ciebie zagłosowali.
U
Udajacy greka
Jednak najbardziej znanym jest "at calendas greakas" czyli nie wiadomo kiedy. To czeka splate greckich dlugow...
Dodaj ogłoszenie