WikiLeaks: Putin nie chciał spotkania z Kaczyńskim w Katyniu. "Nie uniknęlibyśmy kwestii historycznych"

Redakcja
Według depeszy ujawnionej przez WikiLeaks, spotkanie Lecha Kaczyńskiego z Władimirem Putinem byłoby niemożliwe. "Propozycja zostałaby odrzucona ze względów politycznych" - wg dokumentu miał powiedzieć wiceminister spraw zagranicznych Rosji, Władimir Titow.

W depeszy z 2007 roku, ujawnionej przez WikiLeaks, znalazła się relacja rozmowy wiceministra spraw zagranicznych Rosji Władimira Titowa z amerykańskimi dyplomatami. Tematem spotkania była wizyta Lecha Kaczyńskiego w Katyniu we wrześniu tego samego roku. Pod depeszą podpisał się ówczesny ambasador USA w Moskwie, William Joseph Burns - czytamy w TVN 24.

Propozycja zostałaby odrzucona

Rosjanin określił postawę polskiego prezydenta jako "konstruktywną" i "bardzo przyjazną". "Kaczyński spełnił swoje obietnice i przedstawił Katyń jako wydarzenie historyczne, a jego wizyta skoncentrowana była na przyszłości stosunków polsko-rosyjskich" - mówił Władimir Titow.

Titow podkreślił, że Putin nie mógł przybyć w tym czasie do Katynia, ze względu na spóźnioną propozycję strony polskiej, przedstawioną dwa tygodnie przed wizytą. Jak pisze w depeszy ambasador USA, "Titow przyznał jednak w sekrecie, że tak czy inaczej propozycja zostałaby odrzucona ze względów politycznych".

"Rząd Rosji postrzega inicjatywę Kaczyńskiego przez pryzmat kalendarza wyborczego w Polsce" - powiedział rosyjski wiceminister. Według Titowa "gdyby pierwsze formalne spotkanie obu prezydentów miało miejsce w Katyniu, to nie byłoby realnego sposobu na uniknięcie poruszania kwestii historycznych".

Czytaj też:WikiLeaks: Gowin w 2007 r. wieszczył przegraną PO. "To ostatnia kampania Tuska"

Toasty "za Putina, przyjaźń, Rosję i Polskę"

Władimir Titow relacjonował, że polscy przedstawiciele byli zadowoleni ze sposobu, w jaki Rosjanie przyjęli prezydenta Lecha Kaczyńskiego, a władze rosyjskie" z "uznaniem przyjęli umiarkowany ton wypowiedzi polskiego prezydenta". Lech Kaczyński w Katyniu mówił: "żyjemy myśląc o przyszłości, pamiętamy o przeszłości, ale myślimy o niej w pokojowy sposób".

"Późniejsze przyjęcie zakrapiane wódką (za zgodą osobistego lekarza Kaczyńskiego) zaowocowało toastami za Putina, przyjaźń, Rosję i Polskę" - pisał ambasador USA, opierając się na relacji Władimira Titowa.

Wiceminister spraw zagranicznych Rosji wypowiedział się na temat Marii Kaczyńskiej. Jak pisze William Burns, "nadmienił, że to żona Kaczyńskiego wydawała się być siłą, która działała na rzecz polsko-rosyjskiego zbliżenia". Takich obserwacji mieli dokonać przedstawiciele polskiej ambasady, którzy uznali, "że przyjaźń między pierwszymi damami była istotną przeciwwagą dla trudnego bagażu politycznego w jaki obfitował ostatni rok".

Czytaj też:WikiLeaks: Polska i USA usiłowały wspólnie wyciszyć sprawę więzienia CIA

Anna Fotyga "produktem wewnętrznej polityki"

Władimir Titow mówił w 2007 roku Amerykanom, że "przyszłość wizyt na wysokim szczeblu nie jest obecnie jasna". "O ile Kaczyński powiedział, że teraz na niego przypada kolej, aby złożyć wizytę w Moskwie, to jednocześnie skrytykował swojego poprzednika za sześć "nieformalnych" wizyt w Rosji, które nie zostały odpowiednio odwzajemnione" - przytacza słowa Rosjanina William Burns.

Podczas wizyty w Katyniu, Władimir Titow spotkał się z polskim wiceministrem spraw zagranicznych Pawłem Kowalem. Zapowiedział wtedy przyjazd do Warszawy po wyborach w Polsce. Rosjanin nazwał ówczesną minister Annę Fotygę "czarującą damą, która jest niestety produktem wewnętrznej polityki". Wytknął, że nie odpowiedziała ona na zaproszenie ministra Ławrowa, które wystosował w kwietniu.

Czytaj też:Przecieki WikiLeaks: Fotyga o wszystko pyta prezydenta Kaczyńskiego, MSZ to "czarna dziura"

Kliknij, aby czytać całość na stronach serwisu Wiadomości24.pl

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gazda z Diabelnej

Nie wiem ty albo udajesz idiotę albo nim jesteś twoje podobno o tym świadczy. W Katyniu mordowani byli nie tylko Polscy oficerowie ale również i obywatele Kraju Rad cały ten lasek to jedna wielka mogiła

G
Gazda z Diabelnej

Nie trzeba amerykańskich dyplomatów aby wiedzieć że Kaczyńscy i Fotyga to przeszkody nie do przełknięcia przez Rosjan.

W
Władysław

Katastrofa (zamach?) zniweczyła te plany. Wasal Tusk 7-go kwietnia wraz z Putinem wmurował kamień węgielny pod nowobudowaną cerkiew, bo podobno zginęli tam Rosjanie. Ot i tyle obchodów tej zbrodni.

d
długo_pis

wiele wychodzi za potomkow wehrmachtu i ss nie bawiac sie w sentymenty... liczy sie przyjemnosc i wygoda zycia... nam podobnie jak rosjanom pozostaja dywagacje i unikanie sedna tematu

A
Administrator

To jest wątek dotyczący artykułu WikiLeaks: Putin nie chciał spotkania z Kaczyńskim w Katyniu. "Nie uniknęlibyśmy kwestii historycznych"

L
Lugol

Rozczulając się 1 września 2009r nad wielką krzywdą, którą Niemcom wyrządził Traktat Wersalski, Putin faktycznie nawiązał do stwierdzenia Mołotowa, że Polska jest "bękartem Traktatu Wersalskiego".

Tusk to przyjął na kolanach.

Później Putin postanowił zorganizować swoją własną "imprezę katyńską" tylko i wyłącznie po to, by eksponować Tuska i zlekceważyć polskiego Prezydenta.

Tusk to przyjął na kolanach.

Tak Dyzma nienawidził Prezydenta, że w Katyniu wolał ściskać się z Putinem zamiast zapewnić prezydenckiemu samolotowi ochronę należną wizycie państwowej.

Stworzono swoisty "przemysł nienawiści" wobec Prezydenta, w którym obok polityków PO znaczący udział miała znaczna część publicystów i mediów. Takie działania trwały właściwie od początku, tj. od wyboru Lecha Kaczyńskiego na urząd Prezydenta RP. Potem było odmawianie Prezydentowi prawa do odbywania podróży zagranicznych czy słynne już stwierdzenie premiera Tuska przy okazji szczytu Unii Europejskiej: "Mnie Pan Prezydent nie jest do niczego potrzebny". Wytworzenie takiej atmosfery mogło mieć istotny wpływ na to, że instytucje państwa nie przykładały należytej wagi do zapewnienia osobie Pana Prezydenta niezbędnego poziomu bezpieczeństwa.

Kilka dni przed śmiercią prezydenta (przygnębionego chorobą mamy, do której był bardzo przywiązany) Janusz Palikot powiedział o nim, że "jest na wpół żywy". Okazało się, że wulgarny i prostacki sztukmistrz z Lublina ma nadzwyczajne atuty w relacjach z politykami najróżniejszych opcji. Obrażał bezkarnie głowę państwa, a tym samym Polskę, i mógł od kolegów usłyszeć: "Ja inaczej bym to ujął". Przypadek posła Węgrzyna, natychmiast usuniętego za obrażanie jednej z mniejszości, pokazuje jednak, że godność państwa i ochrona jej najwyższego przedstawiciela nie były priorytetem.

Przez ponad miesiąc od 27 stycznia 2010, działając wspólnie i w porozumieniu, Tomasz Arabski i Bronisław Komorowski (przy zgodzie Sikorskiego na wykorzystanie Kremera) doprowadzają do wystawienia Prezydenta i jego obozu politycznego (niewygodnego zarówno dla Tuska jak i Putina) na osobny przelot, osobnego dnia i w warunkach niemal zerowego zabezpieczenia agencyjnego, dyplomatycznego i technicznego.

Dodaj ogłoszenie