Wielki pożar w Sosnowcu. "Kule ognia wznosiły się w górę. Coś gryzącego unosiło się w powietrzu"

Patryk Osadnik
Patryk Osadnik

Wideo

Zobacz galerię (19 zdjęć)
Mieszkańcy Sosnowca zza zamkniętych okien oglądali pożar nielegalnego składowiska odpadów. Gęsty słup czarnego dymu unosił się nad okolicą, a w górę - raz po raz - kule ognia. - Oczywiście, że był strach, bo kto by się nie bał? - przyznaje Krystyna Sodo z os. Radocha. Ogień strawił dwie hale produkcyjne Miłosza Plasińskiego. - Prawdopodobnie będę musiał ogłosić upadłość - mówi przedsiębiorca.

Mieszkańcy oglądali pożar z okien. "Kule ognia wznosiły się w górę"

Kiedy wybuchł pożar, mieszkańcy wychodzili na balkony, żeby zobaczyć gęsty słup czarnego dymu, który unosił się nad ich okolicą. W pobliżu drogi dojazdowej zebrał się tłum gapiów, którzy obserwowali płomienie i nadjeżdżające wozy Państwowej Straży Pożarnej.

- Kule ognia wznosiły się w górę ponad brzozy, czyli na dobre kilka metrów. Mieszkamy niedaleko, więc wszystko widzieliśmy z mieszkania. Coś gryzącego unosiło się w powietrzu, ale i tak mieliśmy dużo szczęścia, bo ta chmura szła w kierunku Klimontowa - opowiadają Krystyna i Bronisław Szpakowscy.

Małżeństwo, podobnie jak inni obserwatorzy, mieszka w bloku na os. Radocha w Sosnowcu, czyli kilkaset metrów od miejsca pożaru.

Czytaj także

Wszyscy zamknęli okna, kiedy w mediach pojawił się Arkadiusz Chęciński. Prezydent Sosnowca od początku uspokajał mieszkańców, że dym bezpośrednio nie zagraża życiu i zdrowiu, ale dla własnego dobra lepiej się zabezpieczyć i pozostać w środku.

- Byłem tam i obserwowałem, jak płomienie uderzają w górę. Później policja poprosiła nas, żeby rozejść się i zamknąć w domach, bo to może być niebezpieczne - dodaje Julian Kozieł z Sosnowca.

- Wróciłam do mieszkania po zmroku i nie widziałam dymu, ale było słychać, jak wokół wciąż coś jeździ na sygnale. Włączyłam wiadomości i od razu zamknęłam wszystkie okna. Oczywiście, że był strach, bo kto by się nie bał? - pyta Krystyna Sodo.

"To było podpalenie". Odpady przyjeżdżały tirami

Tak naprawdę niewielu mieszkańców zdawało sobie sprawę z tego, jakie zagrożenie znajduje się w ich sąsiedztwie. - Z mediów dowiedziałam się, że mogą to być różnego rodzaju niebezpieczne odpady i że trafiły tam nielegalnie. Z kolei teraz mówi się o tym, że doszło do podpalenia - opowiada Justyna Sobczyk, jednak z mieszkanek.

Przez os. Radocha od dawna przejeżdżały różnego rodzaju samochody ciężarowe, ale na tym terenie działa wiele firm, więc nie wzbudzało to większych podejrzeń. Niektórzy twierdzą jednak, że na jednej z działek wyraźnie było widać składowane beczki i mauzery, które mogą pomieścić tysiące litrów niebezpiecznych substancji. Potwierdzają to również zdjęcia.

- To było podpalenie. Dziś na nielegalnych odpadach zarabia się miliony. Przestępcy gromadzą je, a kiedy stają się problematyczne, podpalają - mówi stanowczo pan Antoni.

Nielegalne składowisko nie jest obce Prokuraturze Okręgowej w Katowicach, która prowadzi postępowanie w tej sprawie. Zresztą to nie pierwszy raz, kiedy w województwie śląskim płoną niebezpieczne śmieci.

Miłosz Plasiński stracił całą firmę. "Będę musiał ogłosić upadłość"

Ogień strawił nie tylko działkę, na której znajdowały się odpady, ale też sąsiednie budynki, w których prowadzone były legalne biznesy. Miłosz Plasiński miał tutaj dwie hale, w których produkował gumowe płytki do zabezpieczania placów zabaw.

- Moja hale zostały zrównane z ziemią. Według opinii strażaka nic tam nie zostało, ani jedna maszyna, nie ma ani jednego gwoździa. Przepadł cały towar, produkty, za które wziąłem od klientów zadatki... Prawdopodobnie będę musiał ogłosić upadłość - opowiada przejęty.

- To było składowisko typowych chemikaliów, co było wyraźnie czuć podczas deszczu. Nieraz w hali pojawiała się biała ciecz, stały tam mauzery i beczki, jakaś przetopiona maź, ale co to było? Chyba wszystko - mówi Plasiński.

Jeszcze kilka miesięcy temu, kiedy na miejscu pojawiali się śledczy, miał nadzieję, że sprawa zostanie rozwiązana. Nie spodziewał się, że w taki sposób, że w pożarze straci całą swoją firmę...

Nie przeocz

Bądź na bieżąco i obserwuj

Materiał oryginalny: Wielki pożar w Sosnowcu. "Kule ognia wznosiły się w górę. Coś gryzącego unosiło się w powietrzu" - Dziennik Zachodni

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Wiadomosci DZ.: Wielki pozar...Potezny pozar...w pozarze splonely...

Kinga Duda radzi...Kinga Duda niczym...Andrzej Duda zniknal...itd.

Dodaj ogłoszenie