Wielki Brat walczy z wirusem. Jaką cenę zapłacisz?

Janusz Michalczyk
archiwum polskapress
Wyobraź sobie, że rodzina wysłała cię na zakupy, bo uchodzisz wśród bliskich za najbardziej zdrowego. Maszerujesz sobie zatem w kierunku sklepu spożywczego, aż tu nagle odzywa się twój smartfon.

Zaintrygowany rzucasz okiem na ekran i z narastającym zdumieniem czytasz wiadomość, że w odległości 20-30 metrów od ciebie może znajdować się osoba zakażona koronawirusem. Natychmiast rozglądasz się nerwowo wokół siebie i rzeczywiście dostrzegasz blisko mężczyznę, który pod twoim spojrzeniem zaczyna zdradzać niepokój. Patrzysz na niego z wyrzutem, bo przecież powinien siedzieć w domu na kwarantannie, po czym odwracasz się i szybko odchodzisz.
Jeśli powyższy fragment wzięliście za początek powieści fantastycznej opartej na kanwie ostatnich wydarzeń, to muszę was rozczarować, bo takiej nie zamierzam stworzyć. Wbrew pozorom nie jest to jednak żadna fantastyka. Zdaniem niektórych ekspertów, właśnie między innymi dzięki takiemu zaawansowanemu technologicznie systemowi udało się Chińczykom wyjść w miarę obronną ręką z epidemii. Najnowsze informacje wskazują na to, że najgorsze mają już za sobą, w przeciwieństwie do Europy, gdzie koronawi-rus dopiero się rozkręca.
O co chodziło Chińczykom? Ponieważ niemal każdy nosi przy sobie komórkę, łatwo go namierzyć i zlokalizować z dużą dokładnością, więc możliwe było „śledzenie” osób pochodzących z prowincji Wuhan i krążących po kraju. Być może słyszeliście już o testowanym w Chinach od kilku lat Systemie Zaufania Społecznego, który w państwach uznawanych za demokratyczne kojarzy się raczej z inwigilacją ludzi na masową skalę w duchu książek George’a Orwella.
Gdyby nasz rząd dysponował takimi wyrafinowanymi narzędziami, minister Mariusz Kamiński nie musiałby wysyłać policjantów pod adresy wskazane, jako miejsca pobytu zakażonych wirusem, by wykluczyć ich ryzykowne i lekkomyślne krążenie w przestrzeni publicznej. W dodatku ten bardzo inteligentny system wysyłałby esemesy z ostrzeżeniami do tych wszystkich, którzy znaleźli się pechowo w pobliżu uciekiniera z kwarantanny.
Wracając do Chińczyków... Według oficjalnej wersji, System Zaufania Społecznego ma promować dobrych obywateli, którzy nie łamią przepisów, zachowują się kulturalnie, nie zalegają z ratami kredytów itd. W zamian mogą liczyć na różne zniżki, chociażby przy zakupie biletu na pociąg, opłacie za przedszkole dziecka czy zaciąganiu pożyczki w banku. Nic dziwnego, że gdy zaczęto parę lat temu tworzyć bazę informacji dla systemu, to olbrzymia większość ludzi podeszła do tego z entuzjazmem, zgadzając się na przetwarzanie informacji na przykład ze swoich kart kredytowych i smartfonów.
Nie da się ukryć, że jest to jakaś forma porządku i wcale nie jestem przekonany, że akceptowana tylko w mocarstwie azjatyckim. Załóżmy, że dla przestraszonych Polaków korzyści z posiadania systemu potrafiącego zapanować nad epidemią staną się najważniejsze. Niemożliwe? Jeszcze niedawno też tak sądziłem.

Gwiazdy boją się koronawirusa? Show must go on

Wideo

Materiał oryginalny: Wielki Brat walczy z wirusem. Jaką cenę zapłacisz? - Gazeta Wrocławska

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 13

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
19 marca, 1:03, Max:

Autor to tak zwany pożyteczny głupiec.

Pisząc takie głupoty, które każdej osobie o zdrowym umyśle nawet by do głowy nie przyszły, min. podając nam za przykład Chiny, wprowadza do publicznego obiegu możliwość, a i zarazem legitymuje nielegalną inwigilację, zarazem propagując dobrowolne udostępnianie wrażliwych danych osobistych.

25 marca, 19:37, Gość:

Autor pracuje dla Chinoli.

Jutro będzie artykuł jakie to 5G jest [wulgaryzm]..,e i jak można kontrolować spoleczeństwo

G
Gość
18 marca, 12:44, Gość:

A czy ktos mi wytlumaczy po ch.. ta cala izolacja i akcja zostan w domu skoro 70 proc polakow szlaja sie cholera wie gdzie? ci co sa w pracy to sa, a reszta???

Gu...no Ci do tego ,ty masz siedzieć na dup,,i,e i sie bać

G
Gość
18 marca, 13:17, Gość:

System nie jest doskonały, biorę tel osoby zdrowej i ruszam w miasto,albo bez telefonu idę

Zawijam telefon w folię aluminiową i mogą mnie cmoknąc

G
Gość
19 marca, 1:03, Max:

Autor to tak zwany pożyteczny głupiec.

Pisząc takie głupoty, które każdej osobie o zdrowym umyśle nawet by do głowy nie przyszły, min. podając nam za przykład Chiny, wprowadza do publicznego obiegu możliwość, a i zarazem legitymuje nielegalną inwigilację, zarazem propagując dobrowolne udostępnianie wrażliwych danych osobistych.

Autor pracuje dla Chinoli.

M
Max

Autor to tak zwany pożyteczny głupiec.

Pisząc takie głupoty, które każdej osobie o zdrowym umyśle nawet by do głowy nie przyszły, min. podając nam za przykład Chiny, wprowadza do publicznego obiegu możliwość, a i zarazem legitymuje nielegalną inwigilację, zarazem propagując dobrowolne udostępnianie wrażliwych danych osobistych.

G
Gość

System nie jest doskonały, biorę tel osoby zdrowej i ruszam w miasto,albo bez telefonu idę

G
Gość

Michalczyk, fajnie, ale GDZIE JEST BURZA?

B
Barti

NWO

G
Gość
18 marca, ‎12‎:‎57, Max:

Autorowi tych wypocin we łbie się pomieszało???

nienachalnie wyrafinowana konkluzja

M
Max

Autorowi tych wypocin we łbie się pomieszało???

G
Gość

Orwell 1984 , w tym kierunku chcemy isc?

G
Gość

A czy ktos mi wytlumaczy po ch.. ta cala izolacja i akcja zostan w domu skoro 70 proc polakow szlaja sie cholera wie gdzie? ci co sa w pracy to sa, a reszta???

j
ja

Trzeba mieć zwykły telefon a nie jakieś [wulgaryzm]fony, stacjonarny wystarczy.

Dodaj ogłoszenie