Wielki Brat po polsku: INDECT namierzy terrorystów, pedofilów i wychwyci wystrzały

Redakcja
Marcin Obara / Polskapresse
Po ACTA nadchodzi wojna o INDECT? Polscy naukowcy przygotowują system, który ma pomóc policji w łapaniu bandytów. Automatycznie, za sprawą specjalnie opracowanych algorytmów, wychwyci zachowania zakwalifikowane jako niestandardowe lub niebezpieczne. Krytycy obawiają się totalnej inwigilacji. Czy słusznie - pisze Anita Czupryn.

Powstaje gigantyczny projekt, który dzięki kamerom miejskiego monitoringu będzie w stanie automatycznie namierzyć osoby zachowujące się niebezpiecznie i agresywnie, a specjalnie opracowane algorytmy wychwycą je w internecie. To projekt, który polscy naukowcy za pieniądze Unii tworzą razem z 17 międzynarodowymi ośrodkami (z Polski biorą w nim udział prócz AGH politechniki Gdańska i Poznańska) m.in. z Irlandii, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Francji, Austrii. Użytkownikami systemu mają być policja i służby specjalne. Projekt warty jest 15 mln euro, a prace nad nim mają się zakończyć w 2013 r.

- To duży sukces naszych naukowców i ogromny prestiż dla AGH, która została koordynatorem projektu INDECT - mówi rzecznik krakowskiej uczelni Bartosz Dembiński.

System w pierwszej kolejności będzie zajmować się rozpoznawaniem przestępstw takich jak internetowa pornografia dziecięca, handel ludzkimi organami, akty terroryzmu i bandytyzmu, a następnie będzie wykrywać źródła zidentyfikowanych przestępstw.

Jak zapewniają badacze, projekt INDECT nie zakłada monitorowania i wyszukiwania poszczególnych obywateli lub grup obywateli, a skupi się na analizie zarejestrowanych sytuacji. Podkreślają, że jednym z podstawowych celów projektu jest ochrona prywatności oraz ochrona danych z wykorzystaniem techniki znaków wodnych i kryptografii kwantowej.

Według twórców projektu jego innowacyjność polega na automatycznym namierzaniu osób niebezpiecznych, czyli tych, które stanowią zagrożenie dla innych lub porządku publicznego. System automatycznego wykrywania zagrożeń ma działać na podstawie listy "podejrzanych zachowań".

Jak to będzie wyglądało w praktyce? System będzie wychwytywał konkretne zachowania i słowa, jak np.: "pomocy", "ratunku", "wypadek", "złodzieje", oraz dźwięki: strzałów, tłuczonych szyb czy butelek. Następnie przekaże całość informacji o zaistniałej niebezpiecznej sytuacji do osoby odpowiedzialnej za monitoring. Ale to operator tego systemu (np. policji) podejmie decyzję o tym, czy na miejsce wysłać patrol interwencyjny i czy w ogóle taka interwencja służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo publiczne jest wymagana, czy nie. - Czy jeśli dziecko na placu zabaw wyciągnie pistolecik na wodę, to algorytm automatycznie to wychwyci i natychmiast zjawi się brygada antyterrorystyczna? - pytam rzecznika AGH Bartosza Dembińskiego. - No, nie - śmieje się rzecznik i dodaje: - Z kamery też nie zostanie puszczona wiązka laserowa, aby natychmiast unieszkodliwić potencjalne niebezpieczeństwo.

To człowiek będzie decydować, co zrobić z taką sytuacją. Mikrofony umieszczone w kamerach również nie będą podsłuchiwać, jeśli koleżanka koleżance na ulicy zdradzi numer PIN karty bankomatowej i nie przekażą tego dalej.

Mimo tych zapewnień rodzą się kontrowersje i obawy, czym w rzeczywistości stanie się INDECT. Pojawiły się pytania, czy system, który stworzą naukowcy, będzie służyć wyłącznie do identyfikacji zagrożeń i czy z jego wiedzy będą korzystać wyłącznie policja oraz służby specjalne. Jak będą przechowywane informacje? Internauci po aferze ACTA są wyczuleni. Straszą, że może być jak z ACTA - powstanie orwellowski system stałej inwigilacji wszystkich obywateli naruszający ich prawo do prywatności i wolności. Hakerzy z grupy Anonymous już zapowiedzieli protesty w tej sprawie.

Dołączają do nich też politycy. Posłanka PiS Barbara Bubula 14 marca skierowała do ministra spraw wewnętrznych Jacka Cichockiego interpelację. Sugeruje, że dzięki bazie danych zgromadzonych w systemie INDECT służby specjalne będą mogły przewidywać protesty społeczne, identyfikować ich przywódców, a nawet wprowadzać zakłócenia działań grup obywateli pragnących wyrazić swe opozycyjne wobec władzy poglądy. - Jakie będą konsekwencje projektu dla polskiego systemu prawnego? W jaki sposób policja będzie go wykorzystywać? Jak zostaną zdefiniowane sytuacje, które system uzna za niebezpieczne? Algorytmy komputerowe mogą się wymknąć spod kontroli - wieszczy w rozmowie z "Polską" Bubula. Zagrożenia widzi też fundacja Panoptykon, której celem jest działanie na rzecz ochrony praw człowieka w kontekście rozwoju "społeczeństwa nadzorowanego".

- Kontrowersje budzą te elementy projektu, które zakładają profilowanie ludzi na szeroką skalę i automatyczne wykrywanie zagrożeń. Niepokoi nas również to, że ze środków publicznych finansowany jest rozwój technologii, która w praktyce może prowadzić do naruszenia praw obywatelskich. Brakuje refleksji nad zagrożeniami, jakie mogą się pojawić, jeśli te technologie znajdą się w rękach prywatnych firm, które nie podlegają kontroli demokratycznej. INDECT nie wyklucza żadnej możliwości praktycznego wykorzystania rozwijanych technologii: po zakończeniu badań każdy zainteresowany będzie mógł je kupić i przystosować do swoich celów - zwraca uwagę Karolina Szczepaniak z fundacji Panoptykon.

Pytania, jakie stawia Fundacja Panoptykon, dotyczą też tego, czy kamery monitoringu mają reagować na to, że ktoś biegnie ulicą, ponieważ poruszanie się z ponadprzeciętną szybkością będzie uznane za zachowanie niestandardowe, a tym samym wymagające wzmożonej obserwacji. - Nie oznacza to, że jeżeli ktoś uprawia jogging, to automatycznie zostanie zatrzymany. Musi się jednak liczyć z tym, że z tego powodu będzie uważniej obserwowany. Dla większości z nas to mało komfortowa sytuacja - mówi Karolina Szczepaniak z Fundacji Panoptykon. Na dodatek, jako społeczeństwo nie mamy wpływu na to, jakie zachowania będą wytypowane jako podejrzane. Ze względu na tajemnicę działań operacyjnych nie dowiemy się też, jakie będą zasady działania algorytmów, które determinują automatyczne reakcje systemu.

Projekt przewiduje także stworzenie interaktywnej platformy do zbierania danych multimedialnych, pochodzących z wszelkich dostępnych źródeł (systemów monitoringu, internetu, publicznych baz danych itp.). Na oficjalnej stronie projektu INDECT możemy przeczytać, że "jeśli policja otrzymała informacje o przestępstwach popełnianych przez pedofila na danym obszarze, INDECT umożliwi wykrycie osób w danej okolicy wykazujących zachowania typowe dla takich przestępców". Ale, zdaniem Karoliny Szczepaniak, takie automatyczne profilowanie może być źródłem nadużyć i pomyłek. - Dlatego zależy nam na tym, żeby społeczeństwo miało dostęp do rzetelnych informacji o samym projekcie oraz do argumentów za rozwijaniem tego typu technologii i i przeciw niemu. Publiczna debata na ten temat jest bardzo potrzebna i mamy nadzieję, że właśnie się zaczyna - mówi koordynatorka z Panoptykon.

Naukowcy nie kryją rozgoryczenia. Bo przecież zapewnili dostęp do dokumentacji projektu w internecie i wielokrotnie wyjaśniali, jak będzie on działał. Powołali Radę Etyki, w której znaleźli się obrońcy praw człowieka, etycy, eksperci prawa i ludzkich interakcji komputerowych. Nawiązali współpracę z Generalnym Inspektorem Ochrony Danych Osobowych i organizacjami pozarządowymi, wśród nich z fundacją Panoptykon. GIODO przeprowadził kontrolę projektu i nie stwierdził złamania przepisów dotyczących ochrony danych osobowych ani ich przetwarzania. - Projekt sprowadzono do hasła "Wielkiego Brata", a przecież w każdym mieście istnieje monitoring i każdy z nas, będąc na ulicy, znajduje się w oku kilku kamer. Uczciwi ludzie nie mają powodów do obaw - przekonuje rzecznik AGH Bartosz Dembiński.

Wideo

Komentarze 10

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
sognat
Gdybyś Ty czytał artykuł ze zrozumieniem to byś zauważył, że "Projekt przewiduje także stworzenie interaktywnej platformy do zbierania danych multimedialnych, pochodzących z wszelkich dostępnych źródeł (systemów monitoringu, internetu, publicznych baz danych itp.). "
z
zefciu
Gdybyś czytał artykuł ze zrozumieniem, to byś zauważył, że INDECT nie kataloguje ludzi, nie zbiera danych o nich i nie jest możliwe, żeby ktoś w INDECT gdzieś trafił. Najgorsze co się może stać, to że policjant zobaczy tę scenkę na monitorze.
W
WOJTEK
i gdzie wolnosc i demokracja jak nami rzadza przestepcy i tyrani i uczcieych polaków mają za gorszą rase
w
waleczny
niedługo polacy nie bedą sie mogli ;nawet oddac kału w lazience ;bo tusk bedzie ich sledził aby nie przegrac nadchodzących wyborów ktore jeszcze w tym roku odbędą sie
p
polo
buduje aparat bezpieczeństwa oparty na totalnej inwigilacji i terrorze.
Wszystko "dla dobra społeczeństwa" - ma się rozumieć.
s
student
Koordynowanie w takim projekcie to wstyd i hańba dla danej uczelni, a nie powód do dumy tak jak mówi rzecznik AGH!
s
spokojny
Czemu nie ma powszechnej bazy danych genetycznych?
W skrajnych przypadkach ochrona danych staje się
ochroną gwałcicieli czy morderców, których
dałoby się zidentyfikować jednym kliknięciem myszki
w bazie danych genetycznych...
D
Donald Dyzma
Udowodnili to już wielokrotnie nasi dzielni dziennikarze z Polsatu, TVP oraz TVN, nie mówiąc już o naszych dziennikarzach z TOK fm oraz Polskiego Radia.

To samo dotyczy afery hazardowej, stoczniowej, smoleńskiej, szpitalnej, autostradowej, stadionowej, receptowej, szkolnej, emeryturowej, TV cyfrowej oraz afery inwigilacji internetowej (ACTA).

Zawsze nasi dziennikarze dzielnie stoją na straży prawdy oraz na straży ustroju.

Winę za całe zło w naszej ukochanej ojczyźnie ponosi PiS, który -- chcąc założyć IV Rzeczpospolitą -- dąży do zburzenia dotychczasowego porządku ustanowionego przez gen. Kiszczaka oraz innych ludzi honoru.

PS To nieprawda, że w Polsce są loże masońskie, mafie lub inne tajne stowarzyszenia!

Udowodnili to już wielokrotnie nasi dzielni dziennikarze z Polsatu, TVP oraz TVN, nie mówiąc już o naszych dziennikarzach z TOK fm oraz Polskiego Radia.
Ś
Śledź
Mój tytuł wcale nie odnosi sie do wieszczenia kasandrycznej tragedii na skutek wprowadzenia systemu INDECT.
Przy okazji omawiania wszelkiego rodzaju systemów monitorujących i szpiegujących społeczeństwo zastanawiam się jaki system mógłby zapobiec wielkiej tragedii jaka rozegrała się 1939 a doprowadziło do niej objęcie władzy w Niemczech przez bezwzględnego dyktatora i manipulacja społeczeństwem niemieckim przez cynicznego propagandzistę Goebbelsa.
Okazało się ze ani ówczesne media, ani ówczesne parlamenty zarówno Niemiec i innych krajów nie uczyniły nic aby dodalić ten kielich goryczy. Wszyscy wraz z narodem niemieckim zostali powoli ugotowani jak żaby i nikt nic nie uczynił, aby nie dopuścić Hitlera do władzy.

Jaki więc system, jaki algorytm zaprojektować by na podstawie pewnych znamion już na starcie poczynań potencjalnego dyktatora zneutralizować? Przecież ówczesna Europa i Niemcy, jako naród nie byli aż takimi głupcami, a jednak ulegli propagandzie i "wdziękowi szaleńca". Kiedyś prasa i demokratyczne obozy lekceważyli to co głosił mówił i czynił Hitler wraz Goebbelsem. Jak się to skończyło każdy wie.

Obecnie na świecie a także i w Polsce rodzą sie i rozwijają różne ruchy polityczne, których symptomy działania, jako żywo przypominają tamte w Niemczech. Takie same protesty uliczne, taka sama technika propagandowa i nikt obecnie w imię iluzyjnego „wolności słowa" nie protestuje. To jest niestety poważna przypadłość demokracji ze jest praktycznie bezbronna w czasie dochodzenia nowych dyktatorów do władzy, tym bardziej, że ci posługują się orężem z arsenału demokracji, czyli prawem do wolności słowa. I tym „wolnym słowem” ujarzmiają swoje narody. Te wolne słowa zawierają kłamstwa, oszczerstwa, wzywanie do przewrotu, czyli zmiany rządów, nietolerancję rasową, nacjonalizmem, populistyczne hasła. A wszystko to często przyprawione hasłami o patriotyzmie, trosce o lud i spowite w sztandary narodowe.

Kiedyś Goebbels walczył o tę "wolność słowa”, bo miał problemy z wydawaniem swojego szmatławca „Der Angriff”. Kiedyś Goebbels był karany mandatami a Hitler więzieniem za to, co mówili i szerzyli.

Jak więc teraz zapobiec Aż takiej tragedii, jaka spotkał cywilizowany ponoć świat?
Jak monitorować społeczeństwo i polityków, aby do tego nie dopuścić, kiedy społeczeństwo samo walczy o to by wszyscy mogli robić to, co chcą? Jak bronić się przed nowymi dyktatorami, gdy samopoczucie i wolność jednostki jest w opinii społeczeństwa ważniejsza niż bezpieczeństwo globalne społeczeństw, państw i narodów?
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Wielki Brat po polsku: INDECT namierzy terrorystów, pedofilów i wychwyci wystrzały
z
z0mbie
Jak będę odbierał dziecko z przedszkola i pójdę z nim na watę cukrową do centrum a nie daj Boże młode troche pobroi to prewencyjnie trafię do kategorii pedofil.
Dodaj ogłoszenie