Wielka Szpera to śmierć tysiąca dzieci i starców więzionych...

    Wielka Szpera to śmierć tysiąca dzieci i starców więzionych w łódzkim getcie

    Anna Gronczewska

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Wielka Szpera to śmierć tysiąca dzieci i starców więzionych w łódzkim getcie
    1/17
    przejdź do galerii

    ©archiwum Dziennika Łódzkiego

    76 lat temu w Litzmannstadt Ghetto rozegrały się dramatyczne sceny. Hitlerowcy odbierali rodzicom dzieci i zabijali je na oczach najbliższych. Opustoszały gettowe szpitale. Zabijano, wywożono do obozu zagłady w Chełmnie nad Nerem chorych, starych. Getto zamieniło się w wielki obóz pracy.
    Nazwa Wielka Szpera pochodzi od niemieckiego Allgemeine Gehsperre, czyli „całkowitego zakazu wychodzenia z domu”. To było jedno z najdramatyczniejszych wydarzeń w życiu więźniów Litzmannstadt Ghetto. Paweł Spodenkiewicz, autor książki „Zaginiona dzielnica”, poświęconej łódzkim Żydom, wyjaśnia, że zagłada więźniów getta odbywała się w sześciu falach. Cztery miały miejsce w 1942 roku, dwie w 1944 roku.


    - Pod koniec sierpnia 1942 roku Niemcy zażądali od żydowskiej administracji getta kontyngentu dzieci do lat 10 i dorosłych, którzy skończyli 65 lat - mówi Paweł Spodenkiewicz. - Według dokładnie prowadzonych w getcie ewidencji było 13 tysięcy takich osób. Ale zanim nastąpiła Wielka Szpera, 1 i 2 września Niemcy zaczęli likwidować szpitale w getcie. Wywieźli z nich 2 tysiące chorych.

    Za rozpoczęcie Wielkie Szpery przyjmuje się 4 września 1942 roku. Wtedy miało miejsce pamiętne wystąpienie Chaima Rumkowskiego, przełożonego Starszeństwa Żydów w Litzmannstadt Ghetto.

    - Na nasze getto spadło wielkie nieszczęście - mówił stojąc na tak zwanym Placu Strażackim. - Żądają od niego, by oddało najlepsze co posiada - dzieci i starych ludzi (...). Od chwili, gdy dowiedziałem się o naszym nieszczęściu jestem całkowicie załamany.

    Rumkowskim wyjaśniał, że zażądano od niego 24 tysiące ofiar w ciągu ośmiu dni. Można tę liczbę zmniejszyć do 20 tysięcy, pod warunkiem, że wysiedlone zostaną dzieci do 10 lat. Ale, że dzieci i starców jest 13 tysięcy to trzeba tę liczbę uzupełnić chorymi.

    5 września następuje ogłoszenie Wielkiej Szpery. Nikt nie ma prawa opuścić miejsca swego zamieszkania. Pod kamienice podjeżdżają ciężarówki z hitlerowcami oraz gettowską policją.

    - Niemcy chcieli, żeby tę selekcję dzieci, starszych osób załatwiła żydowska administracja, a więc policja getta i tzw. biali tragarze - tłumaczył nam Paweł Spodenkiewicz. - Obiecano im, że w zamian za to ocalą swoje dzieci. Nie wiem jak sam zachowałbym się w takiej sytuacji. Była to potworna rzecz. Potworami byli ludzie, którzy tak postawili sprawę!



    Ale z czasem Niemcy zauważyli, że żydowska policja niezbyt gorliwie podchodzi do postawionego przed nimi celu, więc sprawy przejęli we własne ręce.

    Lolek Grynfeld w październiku skończy 95 lat. Mieszka dziś w Holon w Izraelu razem ze swoją żoną Rachelą, też ofiarą Holocaustu.

    Lolek jest jednym z niewielu żyjących świadków Wielkiej Szpery. Wydarzeń, o których nie da się zapomnieć. Wspomnienia tamtych dni wracają jak koszmarny sen. Kiedy razem z mamą został przesiedlony do getta zamieszkał w kamienicy przy ulicy Lutomierskiej 14. Pracował najpierw jako listonosz. Któregoś dnia zaniósł list do prewentorium na Marysinie. Tam jedna z sióstr powiedziała, że musi dostarczyć poufną przesyłkę do głównej przełożonej centralnego szpitala przy ulicy Łagiewnickiej 36. Kiedy zobaczyła go przełożona powiedziała, że wygląda na bystrego chłopca i może pracować u nich. Obiecała dodatkową zupę.

    - Dodatkowa zupa to była wielka rzecz - opowiada Lolek Grynfeld. - Kompletowali siostry do szpitala. Ja chodziłem do ich domów, patrzyłem czy czysto mieszkają, oceniałem czy nadają się do pracy w szpitalu.

    Potem dostał stałe zatrudnienie w centralnym szpitalu przy Łagiewnickiej 36. Robił tam wszystko. Mył chorych, pracował w trupiarni, był gońcem. Gdy brakowało ludzi pracował w izbie przyjęć, wypełniał za lekarzy dokumenty.

    Niedługo przed Wielką Szperą Lolek zachorował na żółtaczkę. Ale dwa tygodnie miał czekać na miejsce w szpitalu. Termin nadszedł na początku września. Matka, która pracowała w resorcie papierniczym, odprowadzała go na ul. Łagiewnicką. Pod drodze spotkali siostrę z jego szpitala. Powiedziała im, żeby wracali.

    Niemcy ładują chorych na ciężarówki i wywożą! - ostrzegła pielęgniarka z centralnego szpitala. Lolek kazał matce wracać do domu. Sam ubrany w biały fartuch poszedł do szpitala. Nie wiedział, że rozpoczęła się tzw. Wielka Szpera...

    Potem widział straszne rzeczy. Na Łagiewnickiej 36 był punkt zborny, gdzie przywożono dzieci i starców z całego getta. Widział ciężarówki, do których ładowano przestraszonych ludzi, bitych, poniewieranych. Niektórzy próbowali uciekać. Niemcy strzelali do nich jak do kaczek. Na ulicy Łagiewnickiej 37 znajdował się szpital dziecięcy. Dzieci wyrzucano z okien.

    - Najpierw wyrzucano pierzyny, a potem dzieci - opowiada Lolek. - Wiele z nich to były noworodki. Widziałem jak ze szpitala wybiegła dziewczynka. Jeden z esesmanów strzelił do niej z zimną krwią. Był nim Ginter Fuchs, na którego procesie zeznawałem po wojnie.

    Przez całą Wielką Szperę bał się o matkę, która została w kamienicy przy Lutomierskiej. Miała tylko 42 lata, ale była schorowana, wyglądała na starszą. Na przeciw znajdowała się straż ogniowa. Pracował w niej kolega Lolka. Umówił się z nim, że będzie dzwonił do niego ze szpitala i pytał czy jest bezpiecznie. Matka wiedziała, że w razie niebezpieczeństwa ma wywiesić czerwoną płachtę.

    Na początku września 1942 roku ta płachta pojawiła się w oknie. Lolek pobiegł na ul. Lutomierską. Mieszkańcy kamienicy stali w rzędzie. Mama też. W kolejce do selekcji. Lolek ustawił się przy niej. Niemiec, który dokonywał selekcji zapytał chłopaka co tu robi. Odpowiedział, że pracuje w szpitalu, ale idzie z matką. Esesman kopnął go w tyłek i razem z matką przesunął na stronę życia...



    Wielkiej Szpery nie zapomni też urodzona w 1929 roku w Łodzi Ruth Eldar.

    - My z bratem byliśmy trochę starsi. Nie dotyczyło to nas bezpośrednio, ale rodzice ukryli nas na antresoli, na trzecim piętrze - wspominała Ruth. - Siedzieliśmy tam trzy dni. Słuchać było szczekania psów, strzały. To były koszmarne dni. Nic nie widzieliśmy, a wszystko słyszeliśmy. Na szczęście Niemcom nie chciało wchodzić się na trzecie piętro.

    Nieżyjący już Julian Baranowski, wielki znawca tematyki Litzmannstadt Ghetto w swojej książce „Vademecum getta” cytuje wspomnienia 18-letniego wtedy Dawida Sierakowiaka.

    „Po drugiej (...) zajechały na naszą ulicę rolwagi z komisjami lekarskimi, policjantami, strażakami, pielęgniarkami, którzy rozpoczęli brankę” - opowiadał Dawid Sierakowiak. „Zamknięto dom na przeciwko nas (ul. Spacerowa 8), skąd po półtora godzinie wydobyto troje dzieci. Krzyki, walka i płacz matek oraz całej asystującej ulicy były nie do opisania. Rodzice zabieranych dzieci formalnie szaleli”.

    Paweł Spodenkiewicz opowiadał nam, że podczas Wielkiej Szpery dochodziło do dantejskich scen. Rodzice nie chcieli oddać dzieci. Wielu szło za nimi. Inni próbowali uciekać z synami, córkami.

    Przeanalizowałem Kronikę Getta i obliczyłem, że zastrzelono około 200 rodziców, którzy nie chcieli oddać swych dzieci - mówi Paweł Spodenkiewicz.

    Zachowały się też wspomnienia Sary Zyskind, ocalałej z Litzmannstadt Ghetto. Opisała je w książce „Skradzione lata”. Sara była łodzianką. W sierpniu 1944 roku została wywieziona do Auschwitz. Przeżyła obóz. Wróciła do Łodzi. Okazało się jednak, że cała jej rodzina została zamordowana. Postanowiła wyjechać do Palestyny. Zamieszkała w Tel Awiwie. Zmarła w 1994 roku.

    - Wielka Szpera ciągnęła się przez dziewięć straszliwych dni - tak wspominała Sara Zyskind. - Żydom z getta rozkazano wydać w ręce Niemców wszystkie małe dzieci: ich największy skarb. Planowano również wywiezienie wszystkich starych i chorych w nieznane. Nakazano mieszkańcom pozostanie w domach i czekanie na policjantów mających nadejść z gotową listą tych, których należało oddać.

    Od 5 do 12 września 1942 roku do obozu w Chełmnie nad Nerem wywieziono 16,5 tysiąca dzieci i starców. Z urodzonych na terenie getta uratowano tylko syna Borucha Praszkiera, szefa wydziału d/s poruczeń, zaprzyjaźnionego z Rumkowskim.

    Komentarze (6)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    To Żydzi przyczynili się do własnego Holokaustu.

    realista (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2

    Tygodnik „Der Spiegel” w artykule zatytułowanym „Wspólnicy – europejscy pomocnicy Hitlera przy mordowaniu Żydów” (Die Komplizen – Hitlers europäische Helfer beim Judenmord) twierdzi, że za...rozwiń całość

    Tygodnik „Der Spiegel” w artykule zatytułowanym „Wspólnicy – europejscy pomocnicy Hitlera przy mordowaniu Żydów” (Die Komplizen – Hitlers europäische Helfer beim Judenmord) twierdzi, że za Holokaust odpowiedzialni są nie tylko Niemcy, ponieważ bez pomocy setek tysięcy ludzi innych narodowości (nie-Niemców) niemieccy naziści nie byliby w stanie samodzielnie wymordować kilku milionów Żydów. Wśród pomocników Hitlera tygodnik, m.in. obok Ukraińców, Rumunów, Francuzów czy Węgrów, wymienia także Polaków.

    Natomiast zupełnie pominięto rolę Żydów – największych pomocników Hitlera, bez Judenratów w zarejestrowaniu Żydów, zebraniu ich w gettach, a potem pomocy w skierowaniu do obozów zagłady zginęłoby dużo mniej Żydów.

    Niemcy mieliby bowiem dużo więcej kłopotów ze spisaniem i wyszukaniem Żydów. W różnych krajach okupowanej Europy powtarzał się ten sam perfidny schemat: funkcjonariusze żydowscy sporządzali wykazy imienne wraz z informacjami o majątku Żydów, zapewniali Niemcom pomoc w chwytaniu Żydów i ładowaniu ich do pociągów, które wiozły ich do obozów zagłady. Także w Polsce doszło do potwornego skompromitowania dużej części żydowskich elit poprzez ich uczestnictwo w Judenratach i posłuszne wykonywanie niemieckich rozkazów mordowania Żydów

    Żydzi wielokrotnie wysuwają nieprawdziwe oskarżenia przeciw Polakom o rzekomo szeroko rozpowszechnioną kolaborację z Niemcami. Konsekwentnie milczą o dwóch bardzo wstydliwych kolaboracjach, w których uczestniczyły niektóre środowiska żydowskie. O kolaboracji dużej części Żydów z Sowietami w latach 1939-1941 i o kolaboracji Judenratów i żydowskiej policji z Niemcami, kolaboracji będącej swoistą żydowską „hańbą domową”. I to nie tylko w Polsce, ale również w wielu innych krajach okupowanej przez Niemców Europy.

    Ta kolaboracja części Żydów z Niemcami była tym bardziej szokująca i wstydliwa ze względu na społeczny charakter jej uczestników. W przeciwieństwie bowiem do Polaków, wśród których z Niemcami godzili się na ogół kolaborować głównie ludzie z marginesu społecznego, męty, wśród Żydów na kolaborację poszła duża część elit z tzw. Judenratów (rad żydowskich).

    Z ostrym potępieniem tej kolaboracji wystąpiła najsłynniejsza żydowska myślicielka XX wieku Hannah Arendt w książce „Eichmann w Jerozolimie” (Kraków 1987). Napisała tam m.in. (s. 151): „Dla Żydów rola, jaką przywódcy żydowscy odegrali w unicestwieniu własnego narodu, stanowi niewątpliwie najczarniejszy rozdział całej historii”.

    Uległość Judenratów wobec nazistów oznaczała skrajną kompromitację żydowskich elit w państwach okupowanych przez III Rzeszę. Arendt stwierdziła wprost: „O ile jednak członkowie rządów typu quislingowskiego pochodzili zazwyczaj z partii opozycyjnych, członkami rad żydowskich byli z reguły cieszący się uznaniem miejscowi przywódcy żydowscy, którym naziści nadawali ogromną władzę do chwili, gdy ich także deportowano” (tamże, s. 151). [..]zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Król Żydowski w Łodzi

    lodzermensch (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4

    Szczególnie haniebną rolę w wysyłaniu własnych żydowskich rodaków na śmierć odegrał Chaim Rumkowski, prezes Rady Żydowskiej w Łodzi, „król” getta łódzkiego na usługach Niemców. Był on absolutnym...rozwiń całość

    Szczególnie haniebną rolę w wysyłaniu własnych żydowskich rodaków na śmierć odegrał Chaim Rumkowski, prezes Rady Żydowskiej w Łodzi, „król” getta łódzkiego na usługach Niemców. Był on absolutnym władcą getta, w którym kursowały specjalne pieniądze „chaimki” i „rumki” oraz znaczki pocztowe z jego podobizną. Rumkowski urządził sobie harem w jednej willi i wciąż sprowadzał nowe piękne kobiety.

    W zamian za przyzwolenie Niemców na jego tyranię nad mieszkańcami getta arcygorliwie wykonywał wszystkie niemieckie rozkazy i wyekspediował olbrzymią większość swych poddanych do obozów zagłady.
    W końcu jednak i jego Niemcy wysłali do Oświęcimia. Podobno natychmiast padł ofiarą swych żydowskich współwięźniów, którzy nie zwlekając ani chwili, natychmiast po przywiezieniu go do obozu spalili go żywcem w obozowym piecu (Por. E. R******: „W ostrym świetle dnia. Dziennik żydowskiego lekarza 1939-1945”, oprac. R. Jabłońska, Londyn 1989, s. 29).zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Żydzi Żydom zgotowali ten los.

    Łodzianin (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 6 / 2

    Niemcy się tym nie zajmowali. Oni tylko wydawali polecenia.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    NIE MAMY PRAWA O TYM ZAPOMNIEĆ!!

    podpis (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 10 / 2

    zwyczajnie nie mamy prawa o tym zapomnieć, nieważne czy to żydzi czy nie, ginęli wtedy także Polacy, a taki horror zgotowali niemcy, to nie tylko to, że działali na rozkaż, im to sprawiało...rozwiń całość

    zwyczajnie nie mamy prawa o tym zapomnieć, nieważne czy to żydzi czy nie, ginęli wtedy także Polacy, a taki horror zgotowali niemcy, to nie tylko to, że działali na rozkaż, im to sprawiało przyjemność...zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    zatem mam prawo mówić że w ch uj z nimi.

    Jak żydzi patrzą na inne nacje? (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 5 / 3

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Szperę przeprowadzili Niemcy (a nie jacyś hitlerowcy) wraz z Żydami!

    Szperę przeprowadzili Niemcy (a nie jacyś hitlerowcy) wraz z Żydami! (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 17 / 4

    Szperę przeprowadzili Niemcy (a nie jacyś hitlerowcy) wraz z Żydami!

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo