reklama

Wielka Brytania: Izba Gmin zgodziła się na przedterminowe wybory. Głosowanie odbędzie się 12 grudnia

Kazimierz Sikorski
Kazimierz Sikorski
Zaktualizowano 
ISABEL INFANTES/AFP/East News
Po trzech nieudanych próbach Borisa Johnsona Izba Gmin zgodziła się na wcześniejsze wybory parlamentarne w Wielkiej Brytanii. Odbędą się one 12 grudnia.

Po kolejnym podejściu premiera Borisa Johnsona Izba Gmin zgodziła się na przeprowadzenie 12 grudnia przyspieszonych wyborów.

438 deputowanych opowiedziało się za wyborami, przeciwnych było tylko 20. Teraz ostateczny głos należy do Izby Lordów, która, jak się oczekuje, ustawę przyjmie do końca tego tygodnia.

Posłowie nie zgodzili się jednak na przyjęcie poprawki, która zakładała rozszerzenie czynnego prawa wyborczego na 16 i 17-latków, podobnie, jak sprzeciwiła się przyznaniu takiego prawa tym obywatelom Unii Europejskiej, którzy uzyskali status osiedlonych na Wyspach.

Przepadła również poprawka, która wyznaczała termin przyspieszonych wyborów na 9 grudnia, za czym opowiadały się Partia Pracy, Liberalni Demokraci i Szkocja Partia Narodowa.

Poprzednie trzy próby Borisa Johnsona o zarządzenie wcześniejszych wyborów Izba Gmin odrzucała. A zgodnie z prawem można je ogłosić, jeśli zostanie taki wniosek poparty przez dwie trzecie posłów, czyli 434.

Jak przypomina brytyjska prasa Izba Gmin przyjęła ustawę, która dała zielone światło do przeprowadzenia pierwszych od roku 1923 grudniowych wyborów. Jeśli tak się stanie, kampania ruszy i trwa pięć tygodni do dnia głosowania.

Johnson powiedział, że społeczeństwo musi „mieć wybór” co do przyszłości brexitu i kraju. Obecny premier ma nadzieję, że wybory zapewnią mu nowy, silny mandat do zawarcia umowy w sprawie brexitu i przełamią obecny impas parlamentarny, co doprowadziło do kolejnego opóźnienia wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej do 31 stycznia.

- Nadszedł czas, aby kraj „zebrał się i przeprowadził brexit” - dodał Johnson.

Rządząca partia już zwiera swoje szeregi, przyjęła nawet 10 z 21 parlamentarzystów, których wyrzucono z partii za bunt przeciwko brexitowi. Oni też będą mieli prawo kandydować w tych wyborach.

- Te wybory to szansa, aby wreszcie zmienić nasz kraj - powiedział lider opozycyjnej Partii Pracy, Jeremy Corbyn. Dodał on, że jego ugrupowanie rozpocznie teraz najbardziej ambitną i radykalną kampanię na rzecz prawdziwych zmian, jaką kraj kiedykolwiek widział.

Andrew Gwynne, minister w gabinecie cieni, powiedział, że wyborcy stanęli przed wyborem między „pięcioma latami borykania się z nieudolnymi rządami Borisa Johnsona” a rządem, który naprawdę jest stronie ludzi pracy.

Niektórzy jednak posłowie Partii Pracy wyrazili obawy co do terminu wyborów. Sadzą oni, że tylko kolejne referendum może rozstrzygnąć kwestię brexitu.

Ponad 100 posłów Partii Pracy nie wzięło udziału lub wstrzymało się od głosu we wtorkowym decydującym głosowaniu, a 11 głosowało przeciw wcześniejszym wyborom. Wybory poparło 127 posłów Partii Pracy, w tym Corbyn. Ten ostatni ogłosił wcześniej, że popiera pomysł grudniowych wyborów, gdyż decyzja UE o odroczeniu brexitu o trzy miesiące nie zmieniła sytuacji, tylko ją odłożyła w czasie.

Liberalni Demokraci oraz Szkocka Partia Narodowa (SNP) już wcześniej zasygnalizowali swoje poparcie dla wyborów, argumentując, że jest to najlepszy sposób na powstrzymanie brexitu.

Lider SNP Jo Swinson powiedziała, że ani Johnson, ani Corbyn „nie nadają się na stanowisko premiera” i nie jest wykluczone, że jej partia może utworzyć następny rząd.

- Staję jako kandydat na przyszłego premiera i w tych niestabilnych politycznie czasach jest to absolutnie możliwe - powiedziała Swinson.

Z kolei Kirsty Blackman z tego samego ugrupowania dodała, że ​​jej partia jest zdeterminowana, aby zrobić wszystko, by powstrzymać Szkocję przed wyjściem z UE wbrew jej woli, a także agresywnie prowadzić kampanię na rzecz zdecydowanego zerwania z „dekadą oszczędności”.

Przywódca Partii Brexit Nigel Farage z zadowoleniem przyjął zapowiedź wyborów, tweetując, że impas został przełamany i „brexit ma teraz szansę na sukces”.

Według ostatnich sondaży Partia Pracy ma poparcie o 10 procent niższa od rządzących konserwatystów.

POLECAMY W SERWISIE POLSKATIMES.PL:

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie