Wiceminister sprawiedliwości, Marcin Romanowski: Na mediację nigdy nie jest za późno

Lidia Lemaniak
Lidia Lemaniak
Ministerstwo Sprawiedliwości
Udostępnij:
– Im wcześniej się one rozpoczną, tym lepiej dla wszystkich – małżonków, dzieci, sprawności postępowania i wykonania wyroku rozwodowego. To kolejne oczywiste nawet dla laika doświadczenie z mediacji: jeśli wspólnie zgodziliśmy się na pewne ustalenia, nie zostały nam one narzucone „z góry” przez sąd w sytuacji konfliktu, to w 9 przypadkach na 10 po prostu je dobrowolnie realizujemy – mówi wiceminister sprawiedliwości, Marcin Romanowski.

Dlaczego resort sprawiedliwości wrócił do pomysłu mediacji przy rozwodach małżonków, którzy mają małe dzieci?

Mediacje w spawach o rozwód są bardzo przydatne i korzystne ze względu na dobro dziecka. To jest sprawa najważniejsza i fundamentalna. To też główna przyczyna, dla której chcemy wzmocnić obecność mediacji w postępowaniach sądowych w ogóle, a w tym wypadku właśnie w sprawach rozwodowych. Niestety, często jest tak, że wspólne małoletnie dzieci stają się w takim postępowaniu przedmiotem sporu – mam na myśli spór nie tylko w znaczeniu prawniczym, ale przede wszystkim tym zwykłym, ludzkim. Wiemy z doświadczenia, że w trakcie rozwodu spory eskalują, a na tym najbardziej cierpią dzieci. Niestety zdarza się też tak, że pełnomocnicy stron nie działają w kierunku złagodzenia i rozwiązania konfliktu. Powiedzmy sobie szczerze – jeżeli mamy do czynienia ze sporem o dzieci, to strony są w stanie niejednokrotnie wydać każde pieniądze, żeby wygrać. Tymczasem w bardzo wielu sprawach wcześniejsza mediacja gross problemów rozwiązuje, a nawet powoduje, że dodatkowe spory w ogóle nie powstają.

Na czym polega tzw. rodzinne postępowanie informacyjne?

Proponujemy, aby możliwość takiego postępowania była przed każdym postępowaniem rozwodowym, w sytuacji, gdy są wspólne małoletnie dzieci rozstających się małżonków. Czas jednego miesiąca przewidziany na rodzinne postępowanie informacyjne będzie warunkiem, żeby złożyć skutecznie pozew rozwodowy. Oczywiście z wyłączeniem spraw, gdzie jest przemoc. Samo postępowanie będzie polegać ono na tym, że sąd zaprosi małżonków na rodzinne spotkanie informacyjne. Podczas takiego spotkania prowadzący – to może być sędzia, mediator, referendarz, asystent sędziego czy urzędnik sądowy – poinformuje małżonków o czasie, kosztach postępowania rozwodowego, o możliwości mediacji i zawarcia ugody, która w praktyce zastąpi długotrwałe postępowanie rozwodowe i umożliwi polubowne rozstanie się małżonków. Notabene pojawiła się krytyka części środowiska, bo ich zdaniem nie wszyscy mają wystarczające kwalifikacje do prowadzenia mediacji. Oczywiście przygotowujemy materiały informacyjne, programy szkoleń. Chcę jednak podkreślić, że ostatecznie to sędzia będzie decydował, kto poprowadzi spotkanie informacyjne. Chcemy dać szerokie spektrum podmiotów, które może wspierać małżonków w wyborze mediacji zamiast tradycyjnego postępowania rozwodowego, bo sędzia lepiej będzie wiedział w danym sądzie, czy np. urzędnik sądowy ma kompetencje, żeby przeprowadzić spotkanie informacyjne. Wielu urzędników ma takie umiejętności i wręcz są to osoby kluczowe w danym sądzie dla organizacji mediacji. Mamy z resztą rozbudowany system wspierający i organizujący mediacje w sądach, w każdym sądzie okręgowym jest co najmniej jeden sędzia koordynator ds. mediacji. Ale wracając do spotkania informacyjnego – jego istotą jest to, żeby stronę dowiedziały się, że istnieje coś takiego jak mediacja. Na spotkaniu będzie mediator, który odpowie na pytania, np. ile to będzie trwało, ile to będzie kosztowało? Odpowiedź już teraz mogę udzielić: nic. Mediacje będą bezpłatne. Chodzi więc o to, żeby zachęcić strony do polubownego zakończenia sporu, żeby w ramach ugody uzgodniły wszystkie kwestie związane przede wszystkim z wykonywaniem władzy rodzicielskiej, z kontaktami z dziećmi, ewentualnie z podziałem majątku.

Dużo Pan mówił o dobrze dzieci, ale czy mediacja może pomóc w takiej – powiedzmy – prozaicznej, ale bardzo ważnej przy rozwodzie sprawie, jak podział majątku?

Oczywiście. To są kwestie, które mogą być przedmiotem ugody. Teraz też są możliwe mediacje w trakcie postępowania rozwodowego. Jest ich już całkiem sporo, choć ciągle nie są to wielkie liczby, bo ponad 3 tysiące rocznie, co przy kilkudziesięciu tysiącach spraw rozwodowych wynosi poniżej 5 proc. Już teraz, jeśli sąd widzi możliwość porozumienia się stron, kieruje je do mediatora. To co my proponujemy, to „przenieść” niejako te mediacje na sam początek, po to aby wdrożyć polubowne formy rozwiązywania sporu zanim on w toku procesu się zaostrzy. A chodzi też o to, żeby uniknąć zbędnego angażowania całego aparatu sądowego na samym początku postępowania rozwodowego. Szacujemy, że około 30 procent spośród kwalifikowalnych spraw mogłoby trafić rzeczywiście do mediacji. To będzie oznaczało znaczącą korzyść dla dzieci angażowanych w spór sądowy, ale też oczywiście bardzo istotne uproszczenie i przyspieszenie spraw. Skuteczność mediacji w sprawach rozwodowych jest obecnie bardzo wysoka, to prawie 50 proc., czyli w niemal połowie przypadków mediacja kończy się ugodą. To naprawdę bardzo wysoki odsetek, jeśli porównuje się go do innych typów spraw czy innych krajów. W ramach bezpłatnego postępowania mediacyjnego, które chcemy wprowadzić jeszcze przed właściwą sprawą o rozwód, będzie można wszystkie sprawy związane z podziałem majątku, ale przede wszystkim z kontaktami z dzieckiem, wykonywaniem władzy rodzicielskiej, uzgodnić.

Ile trwają mediacje w takich sprawach? I czy faktycznie opóźniają rozwody? Bo takie stwierdzenia pojawiały się w niektórych mediach.

Typowe mediacje w takich sprawach trwają około trzech miesięcy. W tym czasie, z udziałem mediatora zaproponowanego przez sąd, ale zawsze zaakceptowanego przez obie strony, małżonkowie będą mogli ustalić sobie wszystko, bez konieczności toczenia często długotrwałego postępowania rozwodowego. Średnio w skali całego kraju postępowanie o rozwód trwa dziewięć miesięcy, do czego nie wliczamy spraw, które w sądach okręgowych często w ramach rozwodu nie są rozstrzygane, a „spychane” są niejako do sądów rejonowych. Sąd okręgowy orzekał rozwód, czyli ustalał trwałe ustanie pożycia małżeńskiego, a sprawy dotyczące dzieci trwały potem nawet już nie miesiące, ale lata., jeśli dołożymy do tego kolejne spory, które powstają na etapie np. wykonywania orzeczeń w sprawie kontaktów z dzieckiem. Natomiast dzięki mediacji na początkowym etapie, jak proponujemy, jeżeli w jej ramach dojdzie do ugody, to mamy prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, że rozwód zakończy się na pierwszej rozprawie. Korzyści z udanej mediacji – z punktu widzenia efektywności wymiaru sprawiedliwości, ale przede wszystkim z punktu widzenia dobra dziecka – są zatem ogromne. Właśnie dlatego chcemy, żeby mediacje odbywały się jak najszybciej, jeszcze nawet przed złożeniem pozwu rozwodowego, co oznacza, że w ogóle nie będą przedłużały postępowania, bo postępowanie jeszcze się nie zaczęło. Chciałbym podkreślić, że na mediację nigdy nie jest za późno, ale im wcześniej się one rozpoczną, tym lepiej dla wszystkich – małżonków, dzieci, sprawności postępowania i wykonania wyroku rozwodowego. To kolejne oczywiste nawet dla laika doświadczenie z mediacji: jeśli wspólnie zgodziliśmy się na pewne ustalenia, nie zostały nam one narzucone „z góry” przez sąd w sytuacji konfliktu, to w 9 przypadkach na 10 po prostu je dobrowolnie realizujemy.

Czy mediacje mogą się przyczynić do zmniejszenia liczby rozwodów w Polsce?

Trudno powiedzieć. Naszym celem nie jest to, żeby w jakiś sposób przymuszać osoby, które chcą się rozwieść do tego, żeby prowadziły, ale żeby miał właściwą informację. Dlatego w ramach rodzinnego spotkania informacyjnego zamierzający się rozwieść małżonkowie otrzymają również informacje o tych negatywnych skutkach rozwodu, głównie dla dzieci. A wiadomo też, że sprawy rozwodowe mogą być uruchamiane pochopnie. Obecnie ponad 4 tys. spraw rocznie i tak kończy się cofnięciem pozwu. Na pewno część z nich, dzięki mediacji w ogóle nie trafi do sądu i nie będzie obciążać aparatu sądowego zbędnymi działaniami, a wymiar sprawiedliwości będzie mógł zająć się szybciej i sprawniej tymi postępowaniami rozwodowymi, które rzeczywiście wymagają pełnego procesu sądowego, jak np. te, gdzie jest przemoc.

Mediacja pary, która chce się rozwieść, będzie przymusowa?

Oczywiście, że nie. Nikt nie musi korzystać z mediacji. Czy stawienie się na rodzinne spotkanie informacyjne jest obowiązkowe? Również nie. Sąd po prostu wyznacza termin na odbycie takiego spotkania niezwłocznie, tzn. w praktyce będzie to możliwe w ciągu kilku dni. Sędzia będzie miał grafik dostępności mediatora i już w momencie wpłynięcia wniosku, będzie mógł od razu w najbliższym możliwym terminie, wyznaczyć rodzinne spotkanie informacyjne, na które strony mogą się stawić. A jeśli któreś z małżonków nie będzie chciało uczestniczyć w takim spotkaniu, po prostu na nie nie przyjdzie. Od terminu rodzinnego spotkania informacyjnego jest miesiąc na podjęcie mediacji. Po upływie tego czasu, jeżeli strona nie stawi się na rodzinne spotkanie, albo stawi się i powie, że nie chce mediować, będzie mogła normalnie wnieść pozew rozwodowy. Nasza propozycja rodzinnego postępowania informacyjnego w ogóle nie jest częścią właściwego postępowania o rozwód, poprzedza złożenie pozwu. Osoba, która z góry zakłada, że nie będzie chciała się spotkać i mediować, może dopełnić tych formalności to po prostu z odpowiednim wyprzedzeniem. Doświadczenie z innych typów spraw, na przykład gospodarczych czy prawa pracy, pokazuje jednak, że wiele osób nie ma praktycznej wiedzy a temat mediacji, że w wielu sytuacjach jest ona bardzo korzystnym i prostym rozwiązaniem sporu. I jak ktoś przychodzi na spotkanie z mediatorem, dostaje obiektywną i praktyczną informację bardzo często decyduje się na polubowną procedurę zakończenia sporu. Mediacji nigdy nie jest za dużo. Wzmacniając obecność mediacji w postępowaniu rozwodowym nie dążymy do tego, żeby odwodzić kogoś od rozwodu, ale, żeby przede wszystkim dać informację. Naszym celem jest to, żeby jak najwięcej spraw kończyło się w wyniku ugody. Co ciekawe, nawet tam gdzie strony podjęły próbę mediacyjną, ale ostatecznie do ugody nie doszło, doświadczenie sędziów jest takie, że postępowanie jest szybsze i mniej konfliktowe. Ponieważ strony coś ustaliły, a przede wszystkim zaczęły ze sobą rozmawiać. Widać więc pozytywny wpływ na obniżenie poziomu konfliktu, dobro dziecka i przyspieszenie postępowania.

Radosław Fogiel o komisji śledczej ws. Pegasusa w Sejmie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie